To może być najszybsza Łemkowyna w historii. Na razie trasa jest, w większości, sucha. Prognoza pogody jest słoneczna. O trasie Łemkowyna Ultra-Trail® rozmawiamy z Dominikiem Jagiełą.

Napieraj.pl: Zacznijmy od początku: kto wymyślił właśnie taki przebieg trasy ŁUT 150, jaki znamy?
Dominik Jagieła*: – To wspólny pomysł między innymi mój i Krzyśka Gajdzińskiego. Chyba nie ma jednego autora tej trasy.

To skąd pomysł na właśnie taki jej przebieg.
– W 2013 roku modny zaczął się robić Główny Szlak Beskidzki. Ultrasi podejmowali próby przebiegnięcia go na czas. Turyści chcieli go przemierzyć, żeby zdobyć odznakę PTTK. Logiczne wydawało się spróbowanie zrobienia na niej biegu. Wydaje mi się, że wtedy w Beskidzie Niskim nie było jeszcze zawodów na dystansie ultra.

Nie korciło Cię, żeby trochę uciec ze Szlaku?
– Właśnie cała atrakcja miała polegać na tym, że biegniemy słynnym czerwonym GSB. Jest też kwestia praktyczna: GSB jest najlepiej oznakowanym szlakiem. Z małymi wyjątkami można przebiec ŁUT po biało-czerwono-białych znakach.

A nie masz ochoty coś pozmieniać w przyszłości?
– Cofnijmy się więc do samego początku. Ja naciskałem, żeby to był stumilowiec. Długo o tym rozmawialiśmy, rozważaliśmy różne warianty i potencjalne problemy logistyczne. Ostatecznie stanęło na 150 kilometrach z Krynicy do Komańczy. Więc gdzieś tam poległ pomysł na zmianę, wydłużenie.

Dominik Jagieła

Dominik Jagieła na trasie Diagonale des Fous (166 km i 9550 m D+)

A zmiana nie przyciągnęłaby tych, którzy już raz byli i wolą próbować różnych miejsc?
– Nie wiem. Mogę mówić za siebie. Dopóki trasa Rzeźnika się nie zmieniła wracałem na nią przez kilka kolejnych lat. 4., 2. miejsce, rekord Hardcore’a. Wracałem, żeby poprawiać się sportowo, powalczyć o coraz lepszy wynik na tej samej trasie. Myślę, że jest jednak wiele osób które wracają na Łemkowynę, bo ją polubili taką, jaka jest.

A jakie fragmenty uważasz, za szczególnie urokliwe?
– Trudno powiedzieć… Pewnie ze względów widokowych, to końcowa część, jeśli biegniemy ją za dnia, czyli z Puław Górnych do Komańczy, gdzie pokonujemy między innymi Tokarnię. Niezwykła jest też Rotunda z pięknym cmentarzem z I Wojny Światowej. No i Cergowa, kryjąca wiele tajemnic. Myślę, że to tylko drobna część tego, na co warto zwrócić uwagę. Każdy inaczej odbiera góry, Bieszczady, Beskid.

A błoto jest zamierzoną atrakcją?
– Nie. Od początku wiedzieliśmy, że jest ono utrudnieniem, ale szczerze mówiąc, że stanie się atrakcją, nie wiedzieliśmy. Pierwsza edycja nie była chyba jakoś bardzo rozmoknięta. Pamiętam, że wtedy były gruntowe przymrozki. Gdy bieg się zakończył rozmawiałem z zawodnikami, którzy twierdzili, że Łemkowyna Ultra-Trail® 150 jest trudniejsza od UTMB. Nie chodziło im o przewyższenia, ale właśnie o warunki na trasie. Wiem to po sobie, że jak nauczyłem się zbiegać w Beskidzie Niskim, to i w Alpach nie mam problemów.

W tym roku będzie błoto?
– Myślę, że na to pytanie można będzie odpowiedzieć dopiero w dniu startu. Trasa przebiega w miejscach naturalnie podmokłych, wilgotnych. Wystarczy godzina deszczu, żeby zrobiło się ślisko. Teraz złapałeś mnie w Kamieniu nad Kątami, gdzie jest sucho. Prognoza zapowiada słońce. Ja już mam na tyle doświadczenia, żeby w to nie do końca wierzyć, więc trzeba poczekać na to, co chmury przyniosą.

Potencjalnie, jaki miejsca są najtrudniejsze?
– Wszystko zależy od pogody. Weźmy sobie takie odsłonięte miejsca jak łąki nad Chyrową, czy Wahalowski Wierch. Niby łatwe technicznie miejsca, ale jak zrobi się mgła i spadnie widoczność, to trzeba mocno uważać, żeby się nie zgubić, pomimo tego, że oznaczenia są co 30-50 metrów. Dodatkowo w okolicach Wahalowskiego Wierchu jest sporo prywatnych terenów i małych dróżek rozjeżdżonych przez amatorów off-roadu. Znakujemy wszystko dokładnie, ale różne sytuacje się zdarzają. Dwa lata temu chorągiewki w tej okolicy zjadły… konie. W Iwoniczu, niedaleko blokowiska, miejscowi zdejmowali oznakowania lub je przewieszali.

150-kilometrowej trasy nie da się upilnować…
– Nie da, dlatego warto też patrzeć na oznakowania Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Gdzie jeszcze trzeba patrzeć pod nogi?
– Wszędzie! Jak będzie mokro to ciężko będzie na tak zwanych martwych bagnach pod Bartnem. Trudny może okazać się zbieg z Ostrysza i z Pustelni Świętego Jana z Dukli aż do drogi krajowej.

A jak utrzyma się ładna pogoda?
– Możemy mieć najszybszy bieg w historii Łemkowyny. Wiem, że na starcie stanie sporo dobrych zawodników, więc będę trzymał kciuki za rekord.

*Dominik Jagieła, leśnik i ratownik Bieszczadzkiej Grupy GOPR, współorganizator Łemkowyny Ultra-Trail®, koordynator trasy oraz twardy ultras.

Łemkowyna Ultra Trail 150

Łemkowyna_Ultra-Trail®

O Autorze

Oskar Berezowski

Jestem autorem tysięcy artykułów w czołowych polskich dziennikach, tygodnikach, miesięcznikach i serwisach online. Pracowałem m.in. dla gazety “Polska The Times” i “Dziennika Polska Europa Świat”. Dzięki nim mogłem relacjonować lekkoatletykę podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, spotykać się z zawodnikami i trenerami podczas mityngów w Polsce i za granicą oraz analizować zmagania podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata. Sporo nauczyłem się także pracując w miesięczniku „Bieganie”. Współpracowałem i współpracuję z www.magazynbieganie.pl, „Esquire„, Gazeta Wyborcza, gazeta.pl, Forum Trenera.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany