Czy premiera najnowszej trailowej serii TNF VECTIV, a przede wszystkim karbonowego FLIGHT, wywinduje pozycję marki na naszym rodzimym rynku? Tego nie wiemy, ale wzięliśmy pod lupę i przebiegaliśmy ich flagowca.

W 2017r. na rynku obuwia biegowego pojawił się pierwszy model Vaporfly. Nike zastosowało w nim płytkę karbonową, która wg badań Hoogkamer W., Kipp S., Frank J.H. et al. Sports Med (2017) znacząco zwiększa wydajność biegu i obniża koszt energetyczny (o ok. 4% w przypadku modelu Vaporfly4%). W 2018 i 2019 roku większość miejsc na podium największych maratonów na świecie obstawiona była przez biegaczy z łyżwą i węglową płytką w podeszwie. W 2020 roku wszyscy najwięksi gracze na rynku obuwia biegowego mieli już w portfolio modele z karbonem. Kwestią czasu było zaimplementowanie technologii do butów trailowych. Otwartym pytaniem pozostawało kto zrobi to jako pierwszy.

W 2021r., po przeszło 20 latach pracy na koncepcją używania włókna węglowego w podeszwie, karbon nareszcie pojawił się w trailowym świecie. Co zaskakujące, to nie Nike, Adidas, New Balance, Asics czy inny producent z potężnym know-how i asfaltowym doświadczeniem, wprowadził karbonową technologię do terenowej rzeczywistości. Otóż o krok przed konkurencję wysunął się The North Face – duży gracz na rynku outdoorowym, sponsorujący gwiazdy światowego trailu, największe imprezy, a na nogach zawodników podczas biegów górskich w Polsce do tej pory, praktycznie niewidoczny.

Specyfikacja i subiektywne odczucia.

Nie będę wchodził w dyskusję czy biel to odpowiedni koncept na błotnistych szlakach. O gustach się nie dyskutuje, więc oceńcie sami czy to wasza estetyka. Zapewniam, że po kilku treningach nawet Zygmunt Chajzer nie będzie w stanie przywrócić mu pierwotnego koloru. Tyle o błahostkach. [edit: w ofercie pojawiła się druga wersja kolorystyczna]

Pierwsze założenie potwierdza moje obawy, że mam do czynienia z wysokim zawieszeniem – grubość podeszwy to 25mm pod piętą i 19mm w okolicy palców, więc stopa jest położona dość daleko od podłoża (duża dźwignia na stawie skokowym przy jego niestabilności, to nie jest dobre połączenie – pamiętajcie o tym wybierając buty). Podobne odczucia gwarantuje Speedgoat czy Challenger od Hoki – tam jednak cała podeszwa środkowa jest dużo bardziej plastyczna, stopa niejako wtapia się w nią przy każdym uderzeniu. W przypadku TNF zastosowano dużo gęstszą piankę co w połączeniu z płytką węglową leżącą na całej długości bezpośrednio pod stopą, sprawia że but jest dużo sztywniejszy. Oprócz wysoko położonej stopy i dużej ilości „słoniny” pod nią, punktem zbieżnym popularnego Speedgoata i Vectiva jest wyprofilowanie i łódeczkowaty kształt podeszwy oraz dość niski drop (kolejno 4 i 6mm).

Oba parametry warunkują pozycję, którą przyjmujemy podczas biegu, skłaniają do przesunięcia pierwszego kontaktu stopy w stronę śródstopia oraz przyśpieszają fazę przetoczenia. I tutaj muszę zaznaczyć, iż to uczucie jest bardzo odczuwalne w trakcie biegu w butach TNF. Szczególnie podczas szybkich akcentów, przebieżek czy zbiegów czuć dynamikę tego buta. Nie wiem jaki wpływ na to odczucie ma karbon w podeszwie. Na ile jest to połączenie wszystkich składowych, a więc również kształtu, gęstości pianki i innych użytych materiałów, ale bez wątpienia jest to najbardziej dynamiczny trailowy but jaki miałem na nogach. Utrzymanie bardzo intensywnego tempa na dłuższych treningach czy szybkich interwałowych odcinkach było odczuwalnie mniej wymagające energetycznie w porównaniu z innymi modelami.

Cholewka we Flight Vectiv została uszyta z dwóch materiałów – przodostopie i tyłostopie to dzianinowy materiał – dobrze oddychający, miękki, delikatny i plastyczny, natomiast okolice śródstopia zaopatrzono w MATRYX, a więc sztywną i bardzo wytrzymałą tkaninę. Dzięki takiemu rozmieszczeniu śródstopie jest dodatkowo ustabilizowane (i chronione), a w przodostopiu podczas każdego przetoczenia materiał naturalnie dostosowuje się do pracy stopy. Najlepszym rozwiązaniem jednak jest detal zastosowany w zapiętku, i przyjmuje go jako ukłon dla osób często niszczących i wycierających tamtą okolicę. Zrezygnowano z całościowego wypełnienia zapiętka i wnętrza tyłostopia, stosując tylko wąski wałek z miękkiej gąbki w górnej jego części – ponad wyrostkiem guza piętowego.

Dzięki temu stopa mimo wszystko jest dobrze ustabilizowana, nie „pływa” oraz nie ma zbędnego materiału, który mógł zostać przetarty i powodować w dalszym etapie dyskomfort. Cholewka została maksymalnie odchudzona, przez co zaoszczędzono parę gramów, materiał dobrze „oddycha” i nie nasiąka wodą, ale umówmy się, że 272 gramy w rozmiarze 41EU to nie jest wynik wybitny i sumienie nie pozwala mi pisać, iż jest to but lekki.

Oprócz tych dobrych cech, które wymieniłem wcześniej, podczas treningu pojawiły się również elementy, które sprawiały mi dużo dyskomfortu lub nie do końca spełniały swoją rolę. Podeszwa zewnętrzna Flight Vectiv to mieszanka gumy Surface CTRL® z 3,5mm kołkami. Niestety, ale kontroli w tym bucie nie doświadczyłem. Pojawiły się za to nieoczekiwane poślizgi na mokrych nawierzchniach takich jak kostka brukowa czy asfalt – czego się nie spodziewałem po kształcie bieżnika i dość miękkiej gumie (ale dam im jeszcze szansę bo wydaje się, że guma z każdym kolejnym wybieganiem zachowuje się lepiej). Na błocie (nawet delikatnym) czy w śniegu buty nie mają przyczepności – to akurat było do przewiedzenia. Podbiegi w takich warunkach to uślizg przy każdym kroku.

Flight Vectiv funcjonuje na rynku jako but neutralny, którym nie jest. I piszę to z pełną odpowiedzialnością. W przypadku osób nawet delikatnie pronujących, koślawiących w stawie skokowym, z obniżonym łukiem podłużnym, kształt i wyprofilowanie okolicy przyśrodkowej śródstopia (podeszwy środkowej, cholewki i samej wkładki) sprawi sporo problemów. Zwróćcie uwagę na ten obszar w trakcie przymierzania butów. Jeśli czujecie ucisk w przyśrodkowej części śródstopia odpuście ich zakup. W dynamice to uczucie będzie się potęgowało, więc oszczędzicie sobie problemów z odciskami i obtarciami.

Szczegółem, na który nie zwróciłem uwagi, dopóki nie założyłem cieniutkiej letniej skarpety są przelotki na sznurówki. Błaha sprawa powiecie? Otóż nie do końca. Standardowo, sznurówki w butach biegowych nie dotykają bezpośrednio grzbietu stopy, pomiędzy nimi znajduje się jeszcze język, może być wszyty lub wolny – nie ma to znaczenia akurat w tej kwestii, chodzi o to, że tworzy poduszkę, bufor. Język TNF Flight Vectiv jest integralną częścią cholewki. Wyobraźcie sobie zatem skarpetę z przelotkami przez które przeplatacie sznurówki. A później te sznurówki dociągacie aby stopa stabilnie w tej skarpecie leżała. Niestety każdy bieg powyżej 20km kończył się tym samym – obtarciami i dyskomfortem. U osób z wysokim podbiciem będzie to bardzo problematyczna kwestia.

Być może za bardzo skupiłem się na szczegółach, ale chciałbym abyście czytając recenzję wynieśli z niej coś więcej niż informacje przekazane przez producenta czy ogólniki typu: szybki but; reaktywny; oddaje energię; do bicia rekordów, które niewiele wnoszą. Możecie skonfrontować wyżej zawarte informacje i zwrócić uwagę na przytoczone szczegóły podczas mierzenia butów, w trakcie wizyty w sklepie.

Dla kogo jest TNF Flight Vectiv? Nie dla każdego. Moim skromnym zdaniem jest to but stworzony dla ambitnych amatorów i profesjonalistów, którzy szukają możliwości śrubowania wyników, dla których liczy się każda minuta na trasie. Dla mniej szybkiego amatora będzie to but zbyt wymagający, wymuszający nienaturalną dynamiczną pracę, z dość sztywną podeszwą. Być może model ENDURIS byłby bardziej odpowiedni dla kogoś, kto przede wszystkim szuka komfortu.

Na jakie trasy nadaje się najlepiej? Suche, twarde, ubite szlaki. Wszędzie tam gdzie możemy doświadczyć oddania energii przez karbonową płytkę. Niezbyt trudne techniczne. Flight Vectiv na pewno nie nadaje się na błoto czy śnieg – brakuje mu pazurów.

Na koniec warto zadać pytanie: Czy jest sens ładowania płytek karbonowych do butów trailowych? Ja nie znajduję na nie zadowalającej odpowiedzi. Być może, ale nie wiem. Mam wątpliwości. Przecież sensem ich istnienia (tychże płytek) jest zwiększenie efektywności biegu i oszczędzenie energii. Z tym, że występuje to w określonych warunkach. Ciężko chyba mówić o oddaniu jakiejkolwiek energii, gdy przykładowo – pokonujemy zbiegi ze średnią 5 czy 6 minut na kilometr, połowa podeszwy topi się w błocie, co chwilę zmieniamy kierunek biegu, nawierzchnię albo przez godzinę podchodzimy sztajchą o ekstremalnym nachyleniu? Może lepiej wybrać wygodne buty, te w których najlepiej się czujemy, i które najlepiej leżą? Nie patrząc na tysiące systemów, które mają zmienić zasady tej gry. Bo trail i bieganie w górach ciągle, mimo wszystko, rządzą się swoimi prawami.

O Autorze

Łukasz Baranow

Łukasz Baranow: fizjoterapueta, pasjonat górskiego biegania. Członek ekipy sklepnapieraj.pl. Na sprzęcie biegowym zna się jak mało kto. Bywa wysoko w klasyfikacjach generalnych i punktuje w światowej serii Skyrunning.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany