Bier się w k… do pola czyli relacja z World Trail Championships Annecy 2015

Krok za krokiem wdrapuję się wąską ścieżką po zalesionym zboczu. Na szczęście słońce tu nie dociera, bo marne byłyby moje widoki, zresztą - zdechłam już ze 25 km wcześniej. To druga połowa, gdzieś przed skałami Mont Baron, choć może to był któryś z hopków przed ostatnim punktem odżywczym na 69. kilometrze.
funex

Funex Orient – 40 godzin w beskidzkiej zamrażarce. Relacja

Na szczęście sporo było noszenia roweru, a tę sztukę, wprawdzie nie sprintersko, ale za to gruntownie mam opanowaną: noszenie długie, krótkie, po stromych, ale przestrzennych ścieżkach, po wąskich, na rympał - nie dość, że spóźnili się na start jakieś 40 minut, później mieli zabawę tam, gdzie niemal wszyscy klęli, to jeszcze wygrali rywalizację z wieloma mocnymi, męskimi duetami.

ARWC 2014 Dzień 6: Polacy poza rywalizacją, Ekwador dokonuje niemożliwego

Jeszcze wczoraj taki scenariusz nawet nie padał w mnożących się domysłach o tym, co mogło zatrzymać Polaków na długie godziny w strefie zmian po kajakach. Od kilku godzin wiemy - ziścił się scenariusz najgorszy z możliwych. Maciek Marcjanek zaraz po starcie etapu rowerowego miał wypadek i trafił do szpitala.

ARWC 2014 Dzień 4: Rozgrywający dark zone

Przeszło 90 godzin i 500 kilometrów rywalizacji za nami. Wchodząc w czwartą dobę większość zespołów miała przed sobą długi, 160 kilometrowy etap rowerowy - błotnisty, pełen ostrych, ale krótkich podjazdów, nawigacyjnie stosunkowo prosty. Najlepsi potrzebowali około 17 godzin na przedostanie się do kolejnej strefy zmian. Tyle, że najszybciej wcale nie znaczy najefektywniej.