Po 72 godzinach napierania rozgrywane na irlandzkiej ziemi w ramach Beast of Ballyhoura Mistrzostwa Europy w rajdach przygodowych dobiegły końca. Od samego początku sytuacja wyglądała bardzo dobrze – nasza drużyna w składzie Justyna Frączek, Maciek Dubaj, Maciek Mierzwa, Maciek Marcjanek ciągle widniała w czołówce na live trackingu, a doniesienia na facebookowym fan page’u były optymistyczne.

Po dotarciu na metę AR Team Polska ciągle łapał się na pudło, ale organizatorzy długo kazali czekać na oficjalne wyniki. Niestety, po przeliczeniu wszystkich punktów nasi spadli na piątą lokatę. Z jednej strony jest to bardzo dobry wynik, ale z drugiej podium było tak blisko, że pozostaje pewien niedosyt… Co się dokładnie wydarzyło przez te trzy doby?

Wyścig wystartował w czwartek rano i po krótkim etapie biegowym na przerzedzenie stawki nastąpił pierwszy poważniejszy etap kajakowy, z którym nasi poradzili sobie bardzo dobrze. Następnie szybkie zdobycie punktów w biegu na orientację w założonym przez wikingów w X wieku mieście Waterford i z powrotem do kajaków i w kierunku morza – zespołom mocno się we znaki dał wiatr oraz prądy pływowe w wyniku czego tylko dziesięć ekip zdołało pokonać pełen dystans i zdobyć 1000 punktów (wśród nich AR Team Polska). Po drodze jeszcze etap pływacki, rowerowy i bieg na orientację. Polska czwórka niezmiennie utrzymywała się w czołówce, zbierając wszystkie punkty. Pierwszego dnia na drużyny czekał również skok z 25 metrowego klifu, gdzie nasza ekipa miała problemy ze sprzętem i ostatecznie skakali podobno dwa razy.

Maciej Dubaj podczas ME w rajdach przygodowych. Fot. facebook.com/BallyhouraBeast

Maciej Dubaj podczas ME w rajdach przygodowych. Fot. facebook.com/BallyhouraBeast

Druga doba upłynęła głównie pod znakiem długiego trekkingu po wrzosowiskach w górach Comeraghs, gdzie kluczowa była taktyka jak najkorzystniejszego zdobywania PK. Ze względu na formułę zawodów, gdzie liczy się nie tylko czas dotarcia na metę, ale również właśnie waga zaliczonych PK, ma to tak duże znaczenie. Jednocześnie ciężko jest ocenić pozycję poszczególnych ekip, więc tym bardziej trzeba wysilić swoje zdolności taktyczne. Strategia naszych okazała się korzystna i wskoczyli do pierwszej trójki.

Trzecia doba to również orientacja i strategia zdobywania kolejnych PK – nasi skupili się na zaliczaniu tych najbardziej wartościowych, wartych 1000 punktów, i omijaniu tych chudszych. Ostatniej nocy ekipy krążyły wokół finiszu i znowu ważna była taktyka – do pokonania były cztery rundy rowerowy, bieg na orientację i już końcowy dobieg do mety, który też dawał mocno w kość. Wszystko leżało tutaj w rękach zawodników, którzy musieli podjąć decyzję z czym się zmierzą. Nie trudno się domyślić, że wszyscy mieli już ochotę skierować się na metę, ale w głowach jednocześnie przeliczano punkty i analizowano wyniki.

Maciej Mierzwa podczas ME w rajdach przygodowych. Fot. facebook.com/BallyhouraBeast

Maciej Mierzwa podczas ME w rajdach przygodowych. Fot. facebook.com/BallyhouraBeast

Polski team przybył na metę 56 minut po limicie, a surowe kary za jego przekroczenie mogły mocno zepchnąć drużynę w dół klasyfikacji. Wiele ekip miało jednak bonus czasowy, a wśród nich nasi, ponieważ jechali dłuższą trasą przez ziemię należącą do rolnika, który później zmienił zdanie i nie zgodził się na przekraczanie jego terenu i drużyny zostały puszczone krótszym wariantem. Na szczęście obeszło się więc bez problemów pod względem limitu.

AR Team Polska w klasyfikacji ciągle widniał na trzeciej pozycji, jednak ostatecznie musiał przełknąć 500 karnych punktów za jazdę zabronioną drogą… Niejasności pojawiły się pod koniec ostatniego etapu rowerowego, przed ostatnim przepakiem i niestety takie były tego konsekwencje.

Piąte miejsce to świetny rezultat na tak mocno obstawionych Mistrzostwach, ale taka „niespodzianka” na samej końcówce jednak mocno boli. Mimo wszystko gratulujemy wyniku i walki, a teraz czekamy na komentarze samych zawodników…

Mistrzostwa wygrał natomiast team Adidas TERREX z Wielkiej Brytanii i tym samym obronił tytuł z Turcji. Na drugim miejscu fińska drużyna Halti Adventure, a na trzecim miejscowi pod nazwą Get No Sleep. Przed Polską zmieścili się jeszcze Szwedzi z Karlstad Multisport White. Wymieniany wśród faworytów duński Team Yeti uplasował się na 7. miejscu, a szwedzki team SWECO ostatecznie zajął 11. miejsce. Czeska drużyna Fenix Multisport – Adidas, w której skład wchodzili zeszłoroczni zwycięzcy Bestii nie ukończyli zawodów. Pełne wyniki TUTAJ.

AR Team Polska na mecie ME w rajdach przygodowych. Fot. facebook.com/BallyhouraBeast

AR Team Polska na mecie ME w rajdach przygodowych. Fot. facebook.com/BallyhouraBeast

O Autorze

Paweł Ignac

Biegacz-amator z zamiłowaniem do biegania minimalistycznego. Z zapałem testuje buty do biegania naturalnego, startówki, jak i innego rodzaju sprzęt biegowy. Jego recenzje można znaleźć na blogu heavyrunslight.wordpress.com.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany