Testowanie zegarka Garmin fenix 5 Plus i 5X Plus to nie lada wyzwanie. Maszyna jest prawdziwym kombajnem treningowym zbierającym masę danych. Przy okazji je młóci, oddziela ziarno od plew i robi inne cuda podczas żniw informacji w trakcie ultramaratonu. Nasza opinia nie jest jednoznaczna. Fenix 5 Plus i 5X Plus to sprzęt najwyższej klasy, ale nie dla każdego.

Dla biegaczy zegarki, pulsometry, smartwatche, czy jak je zwał to jedno z podstawowych narzędzi. Paradoksalnie coraz częściej musimy płacić za masę funkcji, które nie będą nam potrzebne, tylko ze względu na jedną rzecz – baterię! Tak jest z każdym topowym modlem Garmina, Suunto czy Polara. Dostajemy informację o genialnym czasie pracy na baterii z włączonym GPS i pulsometrem. Nie inaczej jest z topowym Garminem 5X Plus. Chociaż… inaczej, bo producent obiecuje aż 33 godziny pracy non-stop. Mi nie udało się osiągnąć takiego wyniku. Maksimum to było 31 godzin 24 minuty. Tyle, że nie było to ciągły bieg, a ponad jeden dzień z długimi treningami i stale włączonym GPS. Gdy rozmawiałem z producentem na temat tych różnic otrzymałem kilka ciekawych informacji, które warto wziąć sobie do serca oceniając długość życia baterii. Najpopularniejszy w Polsce fenix 5 Plus, ma nieco gorsze parametry, bo obiecuje do 18 godzin pracy na jednym ładowaniu z dokładnym pomiarem GPS i tętna z nadgarstka.
Otóż jest ona podawana przez Garmina dla pewnych uśrednionych wyników związanych ze sposobem wykorzystywania zegarka.

Jak wydłużyć czas pracy baterii w zegarku sportowym

  • Zmniejszenie jasności podświetlenia.
  • Skrócenie czasu podświetlania ekranu.
  • Włączenie trybu UltraTrac GPS (wiąże się to z wyraźnym spadkiem dokładności nawigacji).
  • Wyłączenie Bluetooth.
  • Zmiana aktualizowania informacji na tarczy zegarka.
  • Ograniczenie powiadomień ze smartfona.

W praktyce, podczas biegu ultramaratońskiego powiadomienia o smsach, możemy śmiało wyłączyć, ale już włączenie trybu UltraTrac może wywołać u nas falę przekleństw. Tu warto dodać, że ten tryb obiecuje aż 70 godzin pracy na jednym ładowaniu. Zmniejszenie jasności to też kwestia warunków zewnętrznych i przyzwyczajeń. Ja na przykład nie lubię bardzo jasnych pulpitów zegarka, czy telefonu. Przy mocnym świetle zewnętrznym, jasny ekran poprawia czytelność wskazań. Jeśli chodzi o baterię to fenix 5X Plus jest naprawdę mocnym graczem! Trzeba jednak też

I tu wracamy do pytania, czy warto płacić ponad 3,3 tysiąca złotych za baterię. Sami musicie sobie na to odpowiedzieć. Warto to rozważyć, bo rodzina fenix 5 jest spora, a poza najmniejszym fenix 5s różnią się głównie baterią.

Czym różnią się zegarki Garmin fenix 5

garmin fenix 5 plus

Rodzina Garmin fenix 5

fenix 5S fenix 5S Plus fenix 5 Plus fenix 5X Plus
szkło szkło szafirowe lub wzmocnione chemicznie szkło szafirowe lub szkło wypukłe wzmocnione chemicznie szkło szafirowe lub szkło wypukłe wzmocnione chemicznie wypukłe krystaliczne szkło szaforowe
wielkość wyświetlacza 1.1” (27.94 mm) średnicy 1.2” (30.4 mm) średnicy 1.2” (30.4 mm) średnicy 1.2” (30.4 mm) średnicy
rozdzielczość wyświetlacza 218 x 218 pikseli 240 x 240 pikseli 240 x 240 pikseli 240 x 240 pikseli
waga 67 g 65 g 86 g 96 g
czas pracy na baterii Tryb smartwatch: do 9 dni
GPS/HR mode: do 14 godzin
UltraTrac: do 35 godzin bez nadgarstkowego pomiaru tętna
Smartwatch: do 7 dni
GPS: do 11 godzin
GPS i muzyka: do 4.5 godzin
UltraTrac: do 25 godzin
Smartwatch: do 12 dni
GPS: do 18 godzin
GPS i muzyka: do 8 godzin
UltraTrac: do 42 godzin
Smartwatch: do 20 dni
GPS: do 32 godzin
GPS i muzyka: do 13 godzin
UltraTrac: do 70 godzin

Dla kogo zegarek fenix 5

garmin fenix 5 plus

Garmin fenix 5 plus bardzo łatwo sparować z telefonem i synchronizować urządzenie

Funkcje sportowe są niemalże identyczne w modelach fenix 5S Plus , 5 Plus i 5X Plus. Moim zdaniem najważniejszą cechą jest więc bateria. Jeśli zamierzamy regularnie biegać ponad 100-kilometrowe ultra i nie lubimy ładować zegarka w trakcie, to pozostaje nam najdroższy model. Jeśli długie wyrypy goszczą rzadko w naszym kalendarzu to dobrą informacją jest to, że fenixa można bez problemu podłączyć do zewnętrznego źródła prądu (np. powerbanku) bez przerywania działania urządzenia. Trzeba jednak zdjąć go wówczas z nadgarstka (Polar V800 ma na przykład płaską klamerkę i można ładować mając zegarek na ręce). Odpowiedź na pytanie dla kogo są poszczególne modele fenixa 5 jest prosta: im częściej biegasz w zawodach trwających całą dobę i dłużej, tym większy sens ma zakup fenixa PX Plus. Większości ultrasom starczy fenix 5 Plus. Z kolei 5S Plus to produkt dla osób, które nie planują na razie biegów przekraczających pół dnia, lub godzą się na częstsze ładowanie.

Sprawdź poziom tlenu we krwi

Wyjątkiem jest najdroższy model z najmocniejszą baterią i pulsoksymetrem. Ta funkcja może się przydać tym, którzy biegają na dużych wysokościach. Jak to jest zrobione? Oprócz zielonych diod mierzących puls jest jeszcze dodatkowa (czerwona) która zbiera informacje na temat poziomu nasycenia krwi (hemoglobiny) tlenem. Garmin nazwał swoją technologię „Pulse Ox”. Generalnie zasada takiego pomiaru polega na emisji i analizie pochłanianie fal o różnych długościach (podczerwonego i czerwonego) przez czerwone krwinki. Na podstawie pomiaru urządzenie oblicza nasycenie krwi tlenem. Dzięki rozbudowanemu monitoringowi snu można to zestawić z natlenowaniem i wyciągać wnioski na temat swojego stanu podczas przebywania na dużych wysokościach. Ciekawe, choć przydatne raczej garstce ludzi.

Dokładność GPS w Garmin fenix 5

Rodzina zegarków Garmin Fenix 5 posiada odbiorniki nawigacyjne systemów satelitarnych GPS, GLONASS i Galileo. Jeśli dobrze wgryzłem się w ustawienia, to można wybrać tylko dwa systemy jednocześnie. Nie będę Was w tym miejscu epatował zrzutami śladów na stadionie i porównywał, czy zegarek ściął zakręt u mnie za blokiem o 2, czy 1,5 metra, bo wydaje mi się to zupełnie zbędne, a podobnych porównań w sieci jest masa. Najważniejsze dla mnie było to, że pomiar był „na oko” zgodny ze szlakiem na mapie, a barometr dobrze odczytywał wysokość. Prawdę mówiąc w tej dokładności można się zadurzyć. Warto o niej pisać w kontekście bardzo dobrze rozwiązanego modułu nawigacyjnego. Wgrywanie tracka poprzez Garmin Connect jest proste. Ląduje on sobie w bazie naszych zapisanych tras i nie musimy wcale odpalać nawigacji równo ze startem.

W dokładności zegarków z rodziny Garmin fenix 5 można się zadurzyć. W trudnym terenie prowadzą nas jak wygodna nawigacja samochodowa. Click To Tweet

Kiedy się to przydaje? Na przykład podczas biegu, gdy nie jesteśmy pewni, jaki wariant wybieramy. Na Chudym Wawrzyńcu nie byłem pewien czy dam radę zmierzyć się z 100-kilometrowym dystansem, czy będę musiał skręcić na 82km. Wgrałem więc oba tracki. Gdy jasnym się stało, że moje nogi nie poniosą mnie na setkę, a decyzja ta zapadłą gdzieś na 60. kilometrze po prostu wybrałem krótszy track nie przerywając pomiaru dystansu. Nawigacja prowadzi nas jak w samochodzie. Widzimy mapę, z wyrysowaną trasą, a o skręcie przypominają nam komunikaty. W tym właśnie miejscu możemy mówić o precyzji GPS. Na beskidzkich bezdrożach, gdzie trasę miałem poza szlakami, „skręć w prawo”, „skręć w lewo” pojawiało się w idealnym momencie. Dlatego właśnie pisałem, że rysunki z liniami na stadionie, ulicy nie do końca mnie ciekawią, gdy w praktyce ważne jest, by nie zgubić się w trudnym terenie. Pod tym względem fenix 5 Plus i 5X Plus, które testowałem są naprawdę bardzo precyzyjne.

Ślad narysowany przez Garmin fenix 5 Plus podczas Chudego Wawrzyńca

Gdybym miał marudzić, to brakowało mi wykresu wysokości, który uwzględniałby profil do pokonania. Garmin pokazuje, to, co mamy za sobą, a przecież w sytuacji, gdy graliśmy tracka mógłby pokazywać też przewyższenia jakie mamy przed sobą.

Funkcje treningowe Garmin fenix 5 Plus i 5X Plus

Przykładowe dane z biegu w panelu Garmin Connect

Przykładowe dane z biegu w panelu Garmin Connect

Tu mam największy problem, bo… nie chce mi się tego opisywać. Taki jestem! No dobra, nie chce mi się, bo jest tego tak dużo, że nie widzę sensu zamieszczania wszystkiego w tym teście i nie mam zielonego pojęcia czy pomogłoby to komuś w podjęciu decyzji na temat wyboru urządzenia. Wszystkie ekrany (a do wyboru jest ich aż 10) można spersonalizować, tak, by pokazywały dokładnie to, co chcemy wiedzieć w trakcie treningu. Ilość parametrów pomiarowych jest tak duża, że części pewnie nigdy nie wykorzystamy. Trening w odpowiednich strefach tętna, tempa, interwały, nawet namiastka mocy (w 5X Plus). Teoretycznie bardzo przydatne są też informacje po zakończonym treningu, czyli ekran na którym pojawia się wartość liczbowa określająca obciążenie treningowe. Starałem się to zrozumieć (jak wyliczana jest ta wartość), ale przekroczyło to moje możliwości i pewnie lepiej kierować się prostym objaśnieniem, czy jest ono optymalne, czy za niskie. Z resztą algorytmy wszystkich producentów są dosyć dyskusyjne i opierają się na pewnych uśrednionych danych zdrowych osób skorelowanych w jakiś sposób z naszą aktywnością w oparciu o dystans, tętno itp. Mam jednak wrażenie, że niedoszacowana jest waga przewyższeń i stopnia ich nachylenia.
W tym miejscu muszę napisać, ze jestem skażony funkcjonalnościami Polara. Dla mnie ważnym wskaźnikiem w trakcie treningu jest automatyczne okrążenie (auto lap). Nazwa jest myląca, bo nie chodzi o pętlę, tylko odcinek. Ustawiamy je sobie, na przykład co 1 kilometr i co taki odcinek zegarek pokazuje nam automatycznie określone parametry (np. średnie tętno, szybkość, na tym dystansie i na całym dystansie). W Polarze te automatyczne okrążenie jest sztywne i pokazuje się niezależnie od początku rozpoczęcia pomiaru. W Garminie jest ono zależne od ręcznego okrążenia, czyli ręcznego oznaczenia jakiegoś odcinka.
Na przykład: rozpoczynamy trening i autolap będzie nam pikał co kilometr, jeśli wciśniemy ręcznie pomiar jakiegoś odcinka, to kolejne auto lapy będą wyskakiwały od tego momentu, co kilometr. Pewnie jest to kwestia przyzwyczajenia, ale w Polarze nie musze patrzeć na zegarek, bo równo co kilometr mam sygnał, mogę wtedy rzucić okiem na parametry biegu, a jeśli chcę śledzić dane dotyczące określonego fragmentu treningu to zmieniam sobie tylko ekran z danymi. Marudzę? Może.

Przyciski zegarka są wygodne i łatwo dostępne

Muzyka, płatności, wanna z hydromasażem

Garmin Fenix 5 Plus i 5X Plus ma także całą masę funkcji smart: odbieranie komunikatów z telefonu, możliwość wgrania do urządzenia i słuchania muzyki po sparowaniu ze słuchawkami bezprzewodowymi czy płatności bezprzewodowe. Nie poświęciłem tym rozwiązaniom na tyle dużo uwagi, by móc je rzetelnie ocenić, ale też nie czuję potrzeby posiadania tego wszystkiego w zegarku. Seria fenix 5 Plus (a także forerunner 645 Music i vivoactive 3 Music) są kompatybilne ze Spotify, Deezerem i iHeart Radio. Można więc podłączyć się do swojego konta i pobrać playlistę na zegarek z serwisu streamingowego – bez konieczności wgrywania pojedynczych plików muzycznych. Komunikaty z telefonu wyłączyłem następnego dnia, bo mnie irytowały i rozpraszały. Ciekawa jest pewnie możliwość płacenia zegarkiem, ale były to urządzenia pożyczone i nie bardzo chciało mi się jeszcze grzebać w tych ustawieniach. „Bajerów” jest tak dużo, że gdy zachwalałem zegarek znajomemu spytał, czy ma jeszcze wannę w hydromasażem: nie ma. A szkoda. Garminie – pomyśl o tym.

Podsumowanie testu

Czy warto wydać od 2,7 tys. do 3,3 tys. za odpowiednio Garmin fenix 5 Plus (link do sklepów) i Garmin fenix 5X Plus (link do sklepów)? To zależy jak poważnie podchodzicie do swojego biegania i na jakie kompromisy iść nie chcecie. Z pewnością jest to sprzęt najwyższej klasy dla wymagających odbiorców. Spełnia zarówno cechy smartwatcha, który przyda się na co dzień, jak i kombajnu treningowego koszącego dane na temat naszego biegu, przerabiając je na użyteczne informacje. Zyskamy +1200 punktów do lansu wśród osób, które się znają na rzeczy i raczej zdziwienie wielkością urządzenia u fanów Apple Watcha, czy innych smart gadżetów na nadgarstek. Na pochwałę zasługuje też stale poprawiany software, zarówno w samym zegarku, jak i rozwijanie Garmin Connect. Z żalem rozstawałem się z testowanym urządzeniem i trudno było mi początkowo wrócić do Polara V800. Jeśli was stać – uderzajcie śmiało do sklepu po 5X Plus. Jeśli nie, to w zasadzie za około 1600 złotych kupicie zegarek Garmina, Suunto, Polara o podobnych możliwościach, ale mniejszej baterii.

O Autorze

Oskar Berezowski

Jestem autorem tysięcy artykułów w czołowych polskich dziennikach, tygodnikach, miesięcznikach i serwisach online. Pracowałem m.in. dla gazety “Polska The Times” i “Dziennika Polska Europa Świat”. Dzięki nim mogłem relacjonować lekkoatletykę podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, spotykać się z zawodnikami i trenerami podczas mityngów w Polsce i za granicą oraz analizować zmagania podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata. Sporo nauczyłem się także pracując w miesięczniku „Bieganie”. Współpracowałem i współpracuję z www.magazynbieganie.pl, „Esquire„, Gazeta Wyborcza, gazeta.pl, Forum Trenera.

Podobne Posty

4 komentarze

  1. Avatar
    Maciek

    Dobry tekst. W Suunto także rozchodzi się o baterie plus ewentualnie barometr. Z drugiej strony nic dziwnego, miniaturyzacja baterii przy jednoczesnym zwiększaniu jej wydajności to teraz clue całego programu.

    Odpowiedz
    • Oskar Berezowski
      Oskar Berezowski

      Trochę trudno mi uwierzyć w tę walkę o miniaturyzację baterii patrząc na kolejne edycje zegarków dla ultrasów. Są wielkie, a ich nabywcy się tym jarają. Mało tego… te szczuplejsze spotykają się z krytyką, że nie wyglądają solidnie 🙂

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany