Seria Forerunner od Garmina często kojarzona jest z triatlonem, czy płaskimi biegami. Tymczasem to świetna propozycja do osób, które uwielbiają dłużej pohasać po górach. Nie wierzycie? Przeczytajcie nasz test długodystansowy.

Pierwsze pytanie jakie zadaje każdy, kto polubił długie dystanse brzmi: a ile on wytrzymuje na jednym ładowaniu. Garmin Forerunner 935 nie ma się czego wstydzić. Bateria wystarcza na ciągły bieg z GPS i pomiarem tętna przez 24 godziny! Jeśli włączymy oszczędniejszą funkcję UltraTrac (mniej dokładny GPS) to możemy z nim biec przez 2 dni i dwie godziny. UltraTrac bez nadgarstkowego pomiaru tętna pociągnie jeszcze dłużej – 60 godzin. Macie jeszcze wątpliwości, czy 935 nadaje się na długie wyrypy?

Garmin Forerunner 935 Fot. napieraj.pl

Forerunner 935: tańszy od flagowców

Drugie pytanie to: cena. Najnowsze zegarki z przeznaczeniem do trailu kosztują fortunę. Tak jest trochę też z Garminem, który ma „wszystkomającą” serię Fenix. Są zazwyczaj bardziej wytrzymałe, z mocniejszą baterią i kilkoma ekskluzywnymi funkcjami więcej od, na przykład Forerunnerów. Tyle, że akurat 935 wyłamuje się z tej reguły. Oferuje sporą część funkcji Fenixów, ale jest znacząco od nich tańszy. Obecnie trzeba na niego przygotować niewiele ponad 1600 złotych.

Mocna bateria, okrojone oprogramowanie

Nie będę porównywał go z najnowszym Fenixem 6, ale zestawienie z wcześniejszą generacją flagowych urządzeń już jest bardziej adekwatne. Z całej rodziny Fenix 5 tylko 5X Plus może się równać z Forerunnerem 935 pojemnością baterii. 5X Plus oferuje 32 godziny biegu z GPS, 5 Plus – 18, a5S Plus – 11. Wszystkie czujniki są takie same (wyjątkiem jest pulsoksymetr w 5X Plus). Tak naprawdę najistotniejsza różnica dla biegaczy górskich )obok baterii) tkwi w oprogramowaniu. Forerunner nie ma funkcji ClimbPro. Nią zajmiemy się szczegółowo w innym artykule, a w dużym skrócie polega ona na tym, że po wgraniu trasy do zegarka możemy śledzić swoje położenie na podbiegu do pokonania.
935 jest też uboższy, względem Fenixa, o kolorowe mapy topograficzne. Miałem przyjemność używać obu tych funkcji w Fenixie i naprawdę można za nimi tęsknić. Forerunner jest też mniej odporny pod wodą (5 ATM w stosunku do 10 ATM).

Garmin Forerunner 935 Fot. napieraj.pl

Lekko z ujmującym paskiem

To co go wyróżnia na plus w stosunku do bardziej prestiżowej linii zegarków od Garmina to waga. 935 jest leciutki (wykonany ze wzmacnianych polimerów), jego masa to tylko 49 g. Jest też zauważalnie cieńszy (różnice od ok 1,5 do 3,5 mm). Forerunnera 935 naprawdę wygodnie nosi się cały dzień i w nocy. No i garminowy pasek z silikonu! Nie wiem dlaczego, ale polubiłem go od razu. Jest miękkki, przyjemny w dotyku i bardzo łatwo się go zapina. W dodatku miałem wrażenie, że skóra nie poci się tak pod tym paskiem, jak pod materiałami wykorzystywanymi przez konkurencję (na codzień używam Polara V800 z topornym paskiem).

Garmin Forerunner 935 Fot. napieraj.pl

Pomiar tętna w Garmin 935

Biję się w pierś: nie przeprowadziłem dla was szczegółowej analizy porównawczej, bo w ogóle nie ufam pomiarowi tętna, a trenuję wyłącznie w strefach prędkości. Zraził mnie Polar, który w moim przypadku pokazuje czasem wyniki z kosmosu. Garmin takich strzałów tętna nie wskazywał. Ponadto badania fizjologiczne wykazały, że mam dosyć wąskie progi, więc trening w strefach tętna mi często zupełnie nie wychodził (gdy przez pół roku jednak się do niego próbowałem dostosować). Zanurzyłem się w kilka szczegółowych analiz i porównań z czujnikami na klatkę piersiową i konkurencyjnymi zegarkami. Wychodzi na to, że 935 nadal nie jest ideałem. Pomiar jest wystarczający, by określić jak ciężko trenowaliście. Jeśli macie szerokie strefy to także Forerunner was nie zawiedzie. Nadgarstkowy pomiar przyda się jeszcze do nasycenia algorytmów opracowanych przez firmę FirstBeat, która opracowała wskaźniki zmęczenia po treningu, czasu potrzebnego na odpoczynek, czy aktualnej kondycji fizycznej. 935 może więc być elektronicznym trenerem, który powie, kiedy możesz już wrócić do biegania.

Forerunner, czyli wirtualny trener i rywal

Oczywiście Forerunner 935 ma znacznie więcej funkcji, które mogą wspomóc trening. Mierzy rytm, długość kroku, czas i bilans kontaktu z podłożem, odchylenie pionowe i odchylenie do długości, moc i wiele innych parametrów, choć trzeba przyznać, ze sporo z nich jest dostępne po dokupieniu kolejnych czujników.  Ja ich nie testowałem, więc nie będę Wam zachwalał czegoś, co znam ze słyszenia. Bardzo motywująca i przydatna podczas treningów jest funkcja Virtual Partner, czyli ściganie się z cyfrowym rywalem, któremu zadamy określone tempo. No i Strava Live Segments, czyli bieganie po trasach ustalonych w tym serwisie przez innych zawodników i porównywanie się z nimi.

Dokładność GPS w Forerunner 935

Do analizowania Twojego położenia Garmin wykorzystuje dane zbierane z różnych czujników. Przede wszystkim z satelit (GPS, GLONASS, Galileo), ale i barometru, kompasu, akcelerometru i żyroskopu. Nie mam żadnych zarzutów co do precyzji nawigacji w górach. Porównywałem to ze śladem, który rysowałem sobie w mapie, a następnie wgrywanym do urządzenia. Trasy układałem wyłącznie po szlakach. Ani razu Garmin nie darł się, że jestem poza trackiem, gdy tak naprawdę widziałem pod stopami ścieżkę (tak miewam z Polarem V800). Jedyny mankament to stabilność podawanej prędkości. Nawet przy bezchmurnym niebie tempo, według zegarka, spadało lub rosło, choć czułem, że poruszam się ze stałą prędkością (co potwierdzała na przykład aplikacja biegowa w telefonie komórkowym). Na szczęście nie były to częste przypadki. Osoby trenujące, tak jak ja, w strefach tętna mogą to jednak uznać za niedogodność.

Konfiguracja Garmina

Kto choć raz korzystał z zegarków Garmina wie, że mają one spore możliwości jeśli chodzi o ich personalizację. Możemy ustawić różne tarcze z danymi, zdefiniować nowe funkcje przycisków (czyli dodać określone zachowanie z naszej strony, jak np. dłuższe przytrzymanie). Do tego opcje „smart” powiadomienia z telefonu, przypomnienia o aktywności, kalendarz. Forerunner 935 nie odtwarza muzyki, nie ma więc dużej pamięci wewnętrznej. Bez problemu synchronizuje się z garminowską platformą Connect IQ i TrainingPeaks oraz Stravą.
Na chwilkę zatrzymam się przy funkcjach „smart”. Początkowo wydawały mi się one zupełnie zbędne – przecież to zegarek do ćwiczeń, a nie Apple Watch. Chciałem być jednak uczciwy wobec osób, które to interesuje i uruchomiłem powiadomienia o mailach, sms-ach, mediach społecznościowych i początkowo tylko mnie drażniły. Po odpowiedniej konfiguracji rozpraszaczy było mniej, a w końcu okazały się przydatne. W trakcie długiego treningu muszę czasem być „pod telefonem”, bo np. dziecko chce wiedzieć, o której wrócę. Z telefonem w kieszeni jest tak, że musiałem go wyjmować, żeby sprawdzić, kto się dobija (tak wiem: mógłbym skonfigurować różne dźwięki dla określonych kontaktów, ale nawet gdy to zrobiłem, nie zawsze słyszę, co akurat jęknęło). Powiadomienia są wygodniejsze. No i wszystkie te informacje o nowych rekordach, dziennej aktywności, stopniu zmęczenia lub wypoczęcia, ilości snu, poziomie stresu (to nadal dla mnie zagadkowa funkcja – wysłałem pytanie do Firstbeat o sposób obliczenia, ale jeszcze nie otrzymałem dokładnej odpowiedzi). Dzięki nim zegarek staje się trochę naszym opiekunem.

Garmin Forerunner 935 Fot. napieraj.pl

Komfort użytkowania Forerunner 935

To najbardziej subiektywna część testu. Pozwolę więc sobie na zachwyt. Forerunner 935 jest najbardziej komfortowym zegarkiem treningowym, jaki miałem na nadgarstku. Nie znaczy to, że najlepszym. Jest wystarczająco lekki i cienki, by niemalże nie czuć go w ciągu dnia i w trakcie snu. O pasku już pisałem, ale powtórzę: bardzo wygodby, łatwo się go zapina i odpina, w gorące dni skóra pod nim nie pociła się nadmiernie. FR935 jest następcą 920XT i widzimy też zmianę w czułości przycisków. Nie trzeba używać do dużej siły, aby je wcisnąć. Nie zdarzyło mi sie też ani razu, żeby wcisnęły się przypadkowo. Pewną obawę budzi „delikatność” konstrukcji. Obudowa zrobiona jest z plastiku wzmocnionego włóknem szklanym, wyświetlacz chroniony jest wzmocnionym szkłem. Niby wszystko jest wzmocnione, ale miałem wrażenie kruchości konstrukcji. Do testów nie otrzymałem nowego urządzenia, nosiło ślady użytkowania, ale nie miało żadnych rys. Mi też nie udało się, go nadgryźć. Kruchość może być więc złudzenie wynikającym z lekkości konstrukcji.

Garmin Forerunner 935 Fot. napieraj.pl

Dla kogo Garmin Forerunner 935?

Z czystym sumieniem mogę polecić go każdem zaawansowanemu biegaczowi, który szuka dobrego kompana treningów i dłuższych wypraw w góry. Nawigacja nigdy mnie nie zawiodła, baterii nie byłem (jeszcze) w stanie zajechać, a zgrabna i lekka konstrukcja sprawia, że chce się go nosić cały dzień. Niezły algorytm analizujący sen też mnie przekonał. No i atrakcyjna cena. To nie jest oczywisty wybór dla wielu ultrasów, którzy przyzwyczaili się, że są skazani na topowe modele, bo tylko one mają odpowiednio wytrzymałą baterię i barometr.
Nie spodoba się raczej panom, którzy lubią mieć wielgachną cebulę na nadgarstku. 935 jest ładny i nie rzuca się w oczy rozmiarami. To konstrukcja z 2017 roku, która doczekała się już nawet następcy (FR945), ale jeszcze długo będzie „dawała radę” na szlakach.

O Autorze

Oskar Berezowski

Jestem autorem tysięcy artykułów w czołowych polskich dziennikach, tygodnikach, miesięcznikach i serwisach online. Pracowałem m.in. dla gazety “Polska The Times” i “Dziennika Polska Europa Świat”. Dzięki nim mogłem relacjonować lekkoatletykę podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, spotykać się z zawodnikami i trenerami podczas mityngów w Polsce i za granicą oraz analizować zmagania podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata. Sporo nauczyłem się także pracując w miesięczniku „Bieganie”. Współpracowałem i współpracuję z www.magazynbieganie.pl, „Esquire„, Gazeta Wyborcza, gazeta.pl, Forum Trenera.

Podobne Posty

2 komentarze

  1. Avatar
    Andrzej

    Mam Garmina 935 od maja 2017.
    Z baterią nie jest już tak fajnie. Na DFBG biegłem 130 km. Wyłączyłem pulsometr, nie miałem sparowanego z telefonem, żadnych włączonych sensorów. Miałem włączone nawigowanie po śladzie. Zegarek po ok. 17,5 h wskazywał 8%. Później, tak około po pół godziny po zakończeniu biegu wartość ta zwiększyła się do 11%.
    Niedawno padł wysokościomierz barometryczny. Serwis twierdzi, że wystarczyło przeczyścić, tylko że nadal wariuje. Na przejażdżce rowerowej Garmin Oregon wskazał 700 m w górę a garmin 935 aż 1500 m. Przeglądając forum Garmina widać, że dość często to się zdarza.
    A ogólnie – nie ma co marudzić tylko biegać 🙂

    Odpowiedz
    • Oskar Berezowski
      Oskar Berezowski

      Nie miałem takich problemów. Jeśli jest na gwarancji to może trzeba go zareklamować i zgłosić. Z barometrem faktycznie jest tak, że potrafi się zabrudzić i wystarczy czyszczenie. Miałem tak w Polarze. Sytuacja podobna. Poinformowali mnie, że jest OK, bo wyczyścili, a pomiary dalej były błędne. Znów odesłałem, ale poprosiłem, żeby tym razem sprawdzili go po czyszczeniu i dopiero po tej usłudze było OK. Teraz barometr znów padł, ale jest po gwarancji 🙁 Naczytałem się innych opinii przed napisaniem testu i niestety tak jest z dokładnie każdym zegarkiem. Gdzie wejdziesz na forum/grupę, tam opisy niewiarygodnych błędów pomiaru, awariach. Chciałbym kiedyś zobaczyć statystyki z serwisów producentów 😀

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany