[b][size=x-large]Wiosła leżą[/size][/b]

Wywiad z zespołem Navigator Suunto świeżo po powrocie z rajdu XPD Portugal 2008, gdzie zajęli II miejsce.

Warszawa, 05.12.2008 (w drodze „Navigatorów” z lotniska Okęcie na Dworzec Centralny by wsiąść w pociąg do domu)


[b]napieraj.pl: Najkrócej na temat rajdu?[/b]

[b]Justyna Frączek[/b]: Przepiękne wybrzeże. Świetne trasy rowerowe i szczęście na mecie.

[b]Łukasz Warmuz[/b]: Rewelacyjne mapy, przepięknie skonstruowana trasa.

[b]Maciek Mierzwa[/b]: Super wysokie fale, wspaniała wspinaczka na klifach z pięknymi widokami, świetna trasa i moja walka z przeziębieniem, ale dzięki pomocy reszty zespołu, jakoś się udało.

[b]Napieraj.pl.[/b] Dlaczego zdecydowaliście się po roku wrócić do Portugalii?

[b]JF:[/b] To było bardzo spontaniczne, bo w zasadzie w przeciągu 1,5 tygodnia podjęliśmy ostateczną decyzję o wyjeździe i stwierdziliśmy, że to chyba będzie najlepszy trening przed przyszłorocznymi Mistrzostwami Świata. Wiedzieliśmy, że będziemy się chcieli na nie wybrać za rok. [i](XPD Portugal w 2009 roku będzie gospodarzem Mistrzostw. przyp. red.)[/i]

[b]ŁW:[/b] Na pewno dużo dało też to, że mieliśmy wpisowe za darmo

[b]JF:[/b] Część kosztów nam odpadła.

[b]Czyli po prostu bo było taniej?[/b]

[b]ŁW:[/b] Tak, a poza tym zawody były eliminacją do Mistrzostw Świata więc szansa większa żeby się dostać w przyszłym roku, pojechać znowu.

[b]Zakwalifikowaliście się. A wpisowe Wam zapłacą?[/b]

[b]ŁW:[/b] Zapłacą. Dostaliśmy bilet na przyszły rok. Jesteśmy na razie jednym z czterech zespołów na świecie, który ma akredytację na przyszły rok. Już jesteśmy na liście.

[b]Ok. Jak postrzegacie reguły XPD Portugal?[/b]

[b]ŁW:[/b] Tego rajdu po prostu trzeba się nauczyć. To jest inne rajdowanie niż zwykle . Wymaga sporo liczenia. Maciek objął funkcję naszego kalkulatora, cały czas myślał. Tu nie ma tak jak na normalnym rajdzie, że starasz się tylko napierać jak najszybciej. Musisz kontrolować co konkurencja robi. Bo nie wszyscy podbijają te same punkty. I masz zagadkę.

[b]JF:[/b] Trzeba przewidzieć mniej więcej ile zajmie pokonanie każdego etapu.

[b]Czy nie baliście się w związku z tym, że jedna wpadka nawigacyjna może Wam przewrócić cały etap albo cały rajd? Że nagle te kalkulacje się na nic nie zdadzą?[/b]

[b]MM:[/b] Prócz tego, że trzeba było bardzo mocno napierać, trzeba było kalkulować właśnie gdzie się zmieścić i zapamiętać kilkadziesiąt informacji, szereg limitów, które nas ograniczały czasowo. Pamiętać ilość punktów, zobaczyć, czy inne zespoły się zmieściły w limicie. My nie znaleźliśmy informacji, że trzeba dotrzeć na przepak na konkretną godzinę. My do niego nie dotarliśmy w tym czasie i przez to spadliśmy na drugie miejsce. Według kalkulacji wychodziło, że powinniśmy wyjść na prowadzenie. Natomiast spóźniliśmy się, tak jak 15 innych zespołów za nami no i niestety przez to już nie było szansy wygrać. Po trzysetnym którymś kilometrze, może czterysetnym już wiedzieliśmy, że pierwsi nie będziemy. Zawiodła kalkulacja, ale ciężko to ogarnąć w czasie rajdu.

[b]ŁW:[/b] Na pewno za pierwszym startem nie da się powalczyć w tej imprezie

[b]JF:[/b] W zeszłym roku mieliśmy już z tą formułą styczność, także wiedzieliśmy o co chodzi.

[b]MM:[/b] Formuła jest dobra, bo wtedy wszystkie zespoły kończą rajd. Przejdziesz pierwsze pół czy nieco więcej i jesteś sklasyfikowany. Myślę, że na tym rajdzie, gdzie było prawie 700 kilometrów, dwa zespoły może ukończyłyby całą trasę gdyby nie było taryfy ulgowej dla innych i również radochy dla nich. A tak sam decydujesz kiedy skracasz trasę i nie zajmujesz pierwszego, drugiego czy trzeciego miejsca, ale kończysz rajd i to dla ciebie jest wybór. Decydujesz które etapy robisz i jeśli nie potrafisz jeździć na rolkach to nie jesteś zdyswklasyfikowany, tylko odpuszczasz, ale przez to tracisz punkty.
Mnie się formuła podoba, sama w sobie bo można ukończyć rajd, nawet nie będąc najlepszym zespołem i być sklasyfikowanym.

[b]ŁW:[/b] Dobre jest to, że możesz się ścigać z najlepszymi, bo wszyscy lecą razem. Skracasz trasę i widzisz ich znowu.

[b]JF:[/b] Chociaż pozycja zespołu podczas rajdu jest ciągle niejasna, nie wiadomo co inny zespół zrobił, gdzie poszedł, na jaki punkt i ile tych punktów już ma zaliczonych.

[b]Ktoś idzie obok Was, a Wy nie wiecie do końca ile oni mają punktów, jak to się przekłada na taktykę, czy na ściganie z nimi?[/b]

[b]MM:[/b] Wiedzieliśmy po każdym etapie które zespoły co zrobiły, także na koniec etapu wiedzieliśmy z kim się ścigamy na kolejnym i na nich uważaliśmy. Jeżeli oni nagle wykonywali jakiś ruch dziwny, no to kalkulowaliśmy co oni robią i dlaczego. Pierwsze etapy były wielką niewiadomą pod tym względem, ale potem już wiedzieliśmy w miarę kogo pilnować i co robić, żeby z nimi wygrać. Bo tutaj chodziło, żeby mieć o jeden punkt więcej od tych, co są za nami lub przed nami.

[b]Jakie dyscypliny były na tym rajdzie kluczowe?[/b]

[b]ŁW:[/b] Nie było chyba czegoś takiego, kluczowe było to, że trzeba było jak najszybciej zdobyć punkty i wybrać taką dyscyplinę, gdzie najmniejszym kosztem, w najkrótszym czasie się najwięcej punktów zaliczało.

[b]JF:[/b] Powiedzmy, że ktoś uważa, że dobry jest na rolkach i tam będzie mógł zaliczyć najwięcej punktów i jedzie na te rolki, bo to dla niego łatwe i szybkie.

[b]ŁW:[/b] Jak się czuje słabo na kajakach na przykład to nie idzie wcale na kajaki, bo straciłby trzy godziny, a znalazł tylko dwa punkty.

[b]Jak się Wam podobała pogoda na kajakach, słyszeliśmy, że było ciekawie. Wspominaliście o czterometrowych falach.[/b]

[b]JF:[/b] Tak, pierwszy etap kajakowy, był bardzo ciężki. Ciężko było wyjść w ogóle na morze, wsiąść do kajaka i odpłynąć kawałek od brzegu, żeby zacząć w ogóle wiosłować.

[b]MM:[/b] Przez chwilę walczyliśmy z falami, żeby wejść do wody i popłynąć, bo pływało się parę metrów od brzegu a tu nagle przychodziła kilkumetrowa fala i z tym kajakiem wracało się z powrotem w kawałkach na brzeg. Więc to było dosyć ciężkie. Drugi etap kajakowy zaczynaliśmy przy w miarę przyzwoitej pogodzie, natomiast pod koniec nocą temperatura spadała już poniżej zera i zamarzaliśmy. Wychodząc z wody, było naprawdę ciężko.

[b]A odcinki stricte pływackie? Zdaje się na początku był taki jeden? Jak go przeżyliście?[/b]

[b]JF:[/b] To była przeprawa przez jezioro. Tam trzeba było mieć pianki ze sobą.

[b]ŁW:[/b] Woda była potwornie zima, prawie zamarzaliśmy. Dobrze, że nie było po tym pływaniu rowerów, tak przynajmniej biegliśmy, gdyby nie to nie wiem jak byśmy sobie z tym poradzili. Minusem tam był przepak… to znaczy przepak… przebieraliśmy się i to miejsce w ogóle nie było zadaszone, było zimno, padało, trzeba się było rozebrać prawie do naga.

[b]Ale to był początek rajdu, jeszcze nie byliście tacy zmęczeni. Albo nie byliście jeszcze zobojętnieni…[/b]

[b]MM:[/b] To znaczy na tym rajdzie nie było takich sytuacji… Nie wiem czy to był klimat ale nie było tak jak na polskim rajdzie, że gdzieś tam pod koniec już chodzi noga za nóżką. Raczej cały rajd, myślę, że było podobnie. Dynamicznie. Nawet na końcówce nasza aktywność psychomotoryczna była wysoka, bo było wesoło, było fajnie.

[b]Z czego może wynikać, że Wam się tak dobrze rajdowało?[/b]

[b]JF:[/b] Znaliśmy już swoją pozycję na sam koniec. To nas uspokajało i wprowadzało w dobry nastrój.

[b]ŁW:[/b] Wracaliśmy do mety i wiedzieliśmy już co nas czeka. Mogliśmy już skończyć zawody. Znaliśmy swoją pozycję, nikt nie mógł nam zagrozić, a żeby walczyć o pierwsze miejsce nie było szansy.

[b]Czy to drugie miejsce taktujecie jak sukces czy czujecie niedosyt?[/b]

[b]ŁW:[/b] Chwilowy sukces…

[b]JF:[/b] Nie, sukces!

[b]ŁW:[/b] Pierwsze miejsce nie było kwestią przygotowania fizycznego tylko taktyki. To niestety u nas zawiodło. Teamy, które początkowo były traktowane przez organizatorów jako leaderzy później wszyscy na ten limit nie zdążyli.

[b]Z czego to wynikło, że Wy nie zdążyliście a Outdoor Experiences – zwycięzcy, zdążyli?[/b]

[b]JF:[/b] Z tego, że my jesteśmy gapy i nie spojrzeliśmy na opisy na odwrocie mapy. Na niektórych mapach były limity i akurat na ten etap rolkowy był.

[b]MM:[/b] Było zbyt dużo informacji.

[b]ŁW:[/b] W szczególności, że pytaliśmy się organizatorów, a oni powiedzieli nam, że nie ma żadnych limitów.

[b]JF:[/b] Że 100 godzin na cały rakd to jest limit i nic więcej.

[b]MM:[/b] Poza tym jest taka formuła, że mapy dostajesz na poszczególnych etapach i startując nie wiedzieliśmy co będzie dalej. Nie wiedzieliśmy ile punktów możemy zdobyć na którymkolwiek etapie, tylko na danym. Dlatego ta taktyka jest trudna do opanowania. Na początek trzeba robić wszystko jak leci a potem dopiero można kombinować. No, ale niestety to nas zawiodło i się nie udało. Natomiast cieszymy się, bo kilka teamów, które naprawdę są mocne i znane było za nami.

[b]Jak myślicie, czy gdybyście nie wystartowali wcześniej w Brazylii, jak by wyglądał teraz ten rajd. Czy tamten start bardziej Was zmęczył, rozpędził czy nabraliście doświadczenia?[/b]

[b]ŁW:[/b] Rajd w Brazylii na pewno nas zmotywował do treningów. Zwłaszcza wodnych

[b]Rajd w Brazylii to była największa impreza, na której byliście?[/b]

[b]JF:[/b] Na pewno nas nie zmęczył tak bardzo jak XPD Portugal.

[b]MM:[/b] Był wolnym rajdem, ale bardzo ciepłym.

[b]JF:[/b] Tutaj też mieliśmy inne nastawienie niż do mistrzostw w Brazylii. Tam wzięliśmy sobie za cel ukończenie rajdu.

[b]A z jakim celem jechaliście w takim razie do Portugalii?[/b]

[b]ŁW:[/b] Zwycięstwo!

[b]JF:[/b] Nie. Żeby osiągnąć jak najlepszy wynik.

[b]ŁW:[/b] No, do Brazylii nie jechaliśmy po to, żeby zwyciężyć. Żeby nabrać doświadczenia i właśnie – zobaczyć jak to jest, jak inni to robią.

[b]Czy jakieś elementy wyuczone w Brazylii przydały Wam się w Portugalii?[/b]

[b]JF:[/b] Na pewno to, że ludzie na przepakach się w ogóle nie przebierają tylko robią wszystko w jednych ciuchach i na tym oszczędzają dużo czasu…. Co jeszcze…?

[b]W tej chwili z wypowiedzi Justyny wynika, ze na Mistrzostwach Świata niewiele można się nauczyć…[/b]

[b]MM:[/b] Nie no, z pewnością warto zobaczyć. Wydaje mi się, że… ciężko to opisać, ale jak pojedziesz i zobaczysz to potem wiesz, że się da coś przebiec, przejechać, przepłynąć, nie trzeba się wcale zatrzymywać, odpoczywać, da się to zrobić w danym tempie. Jeśli tego nie zobaczysz to, jeśli nie masz tej świadomości to tego nie zrobisz. Wydaje się, że ta prędkość na rajdach to jest kwestia świadomości. Kwestia sukcesu jest w dużej mierze zależna od stanu psychicznego ekipy. Tutaj nam cały czas dobrze szło i napierało ze sobą. Zespół się bardzo dobrze komponował ze sobą

[b]Słyszałem, że w bardzo dobrym stanie dotarliście na metę.[/b]

[b]ŁW:[/b] Tak, w dobrym stanie. Ale były takie momenty na trasie, zwłaszcza nocą, że nie wyglądaliśmy za fajnie. Zwłaszcza jak spaliśmy np. na przystankach.

[b]Jaką mieliście taktykę dotyczącą snu? Czy to było spontaniczne?[/b]

[b]ŁW:[/b] Taktyka była taka, żeby jak najmniej spać. Staraliśmy się zachować jakąś świeżość, żeby dało się nawigować. Na przykład pierwszej nocy ja byłem niewyspany i cały zmarznięty, że nie byłem w stanie czytać mapy. Maciek był wtedy nawigatorem, ale były takie chwile, że też miał kryzys i musieliśmy się zatrzymać.

[b]JF:[/b] Biorąc pod uwagę, że ten rajd był aż tak długi, wiedzieliśmy, że trzeba się przespać z godzinę czy minimum pół godziny na dobę.

[b]Od pierwszej nocy?[/b]

[b]JF:[/b] Tak.

[b]MM:[/b] Na każdej strefie zmian musieliśmy zostać pół godziny, więc stwierdzaliśmy, że skoro mamy support, mamy rozłożone karimaty, to tam będziemy spali. Pierwszej nocy spaliśmy właśnie godzinę, zwłaszcza, że mieliśmy etap w postaci sztafety, że dwie osoby biegły, dwie czekały…

[b]JF:[/b]… wtedy mogliśmy sobie pozwolić na sen.

[b]MM:[/b] Natomiast drugiej nocy mieliśmy ciekawą przygodę, bo zeszliśmy z trekkingu, gdzie temperatura spadła mocno poniżej zera, wsiedliśmy na rowery i naprawdę było tak zimno, że nie dało się jechać. Łukasz z Maćkiem stwierdzili, że w ogóle nie są w stanie nawigować, bo jest tak zimno i zasypialiśmy wszyscy. Po drodze w górach znaleźliśmy starą „świniarnię”, opuszczoną od wielu lat, weszliśmy tam przez okno, zebraliśmy jakieś stare deski, zrobiliśmy ognisko i przez godzinkę spaliśmy. Potem zaczęło świtać, mocno ruszyliśmy i zaczęliśmy łykać kolejne teamy i na tym etapie wyszliśmy na prowadzenie. To był najpiękniejszy etap rowerowy na jakim chyba w życiu byliśmy, bo tereny wokół Lizbony są piękne do uprawiania sportu.

[b]Opowiedzcie o specyfice terenu.[/b]

[b]ŁW:[/b] Teren jest bardzo zróżnicowany. Są skały, taka Jura Krakowsko-Częstochowska tylko z wodą pod spodem, z drugiej strony równiny z rzadko rosnącymi drzewami. Bardzo zróżnicowany teren i tu można się zdziwić, bo jedzie się a tu nagle wyrasta jakaś potężna góra. Nie ma za to lasów w ogóle.

[b]Jak wyglądały mapy?[/b]

[b]ŁW:[/b] Mapy były chyba wojskowe, ale rewelacyjne. W skalach mocno zróżnicowanych. Biegaliśmy na mapach 1:15 000 odcinki na orientację, 1:25 000 były na rowerowej jeździe na orientację, 1:33 000 na trekkingu i czasem na rowerze i 1:50 000 na rowerze.

[b]Jak sobie radziłeś z tymi skalami?[/b]

[b]ŁW:[/b] Już nie czuję różnicy, od razu się przełączam. To nie jest już dla mnie dużym problemem. Wystarczyło przeczytać jaka skala.

[b]A na wodzie – trzeba było nawigować?[/b]

[b]ŁW:[/b] Tak, ale to jest w miarę prosta nawigacja, jeżeli nocą widzisz światła przed sobą, cały czas migają, to płyniesz na nie, a za dnia widzisz linię brzegową. Większym problemem była nawigacja w Brazylii gdzie prawie nic się nie widziało. A jeszcze kompas obracał się o 180°. Wtedy bardziej pływaliśmy na „kobiecą” intuicję niż na orientację.

[b]JF:[/b] I na gwiazdy.

[b]Czy dały Wam się we znaki przypływy i odpływy?[/b]

[b]ŁW:[/b] Tak. Czasami wiosłowaliśmy ile się da, a staliśmy w miejscu. I tak mieliśmy szczęście, bo na jakiś punkt dało się dopłynąć tylko w pewnym przedziale czasowym, jeżeli nie, to trzeba było 200 metrów przez błoto ciągnąć kajak. Myśmy się na ten czas załapali i wszystko odbyło się bezproblemowo.

[b]Jakiś szczególny moment rajdu?[/b]

[b]JF:[/b] Tak. Gdy obudziłam się w momencie, kiedy rower zaczął już zjeżdżać do rowu i zaczęłam mocno hamować, ale upadek był nieunikniony więc… ręce do przodu… Maciek widział chyba najlepiej. Nakryłam się rowerem totalnie. To była trzecia noc.

[b]ŁW:[/b] To w sumie była duża prędkość, bo jechaliśmy około… no ponad 60 na godzinę. Jedziemy sobie drogą, na szczęście nie było żadnej przepaści. Nagle patrzę, Justyna przecina mi drogę z lewej strony z taką dużą prędkością, ale dziwnie w poprzek. W pewnym momencie widzę, że się obudziła. Widać, że na poboczu już hamuje ale wjechała do rowu. Rower stanął, Justyna poleciała do przodu, złożyła się, rower ją przykrył… Trochę strachu było. Nie wyglądała za fajnie.

[b]Jakie wnioski na przyszłość? Nowy start, drugie miejsce, jak możecie podsumować wszystko co się nie udało na tym rajdzie, żeby następne starty były lepsze.[/b]

[b]MM:[/b] Trzeba się więcej przygotowywać logistycznie. Na pewno trzeba mieć dobry support – teraz był wspaniały – dwie dziewczyny, spisały się super, a miały naprawdę dużo pracy, bo kilkanaście razy zmienialiśmy dyscyplinę i dziewczyny zawsze zdążyły i wszystko przygotowały. Ten support na następny start w Portugalii musi być na pewno świetnie przygotowany. I musimy też z pewnością dużo wiosłować, to jest obecnie naszym najsłabszym punktem. Musimy nauczyć się pływać na morzu. Tego nie jesteśmy w stanie w Krakowie trenować. Odczuwamy różnice i dyskomfort na tych odcinkach. Na innych możemy pokonkurować z innymi zespołami, przemieszczać się w podobnym tempie.

[b]ŁW:[/b] Wiosła leżą

[b]A kiedy następny start?[/b]

[b]ŁW:[/b] Stricte rajdowy? Myślimy nad rajdem na Ukrainie. Ale to są dopiero wstępne plany. Może Hiszpania. Jeszcze nie przeglądaliśmy kalendarza, cieszymy się na razie tym co jest. Chcemy odpocząć przed następnym sezonem.

[b]Dzięki! za wywiad i powodzenia![/b]

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany