[size=x-large] Odyseja Ciężkowicka za nami [/size]

[b] Relacja z Odyseji Ciężkowickiej 2004 [/b]

Roman Trzmielewski – Compass


Przy pięknej, słonecznej pogodzie w dniach 2-3 października 2004 na Pogórzu Rożnowsko-Ciężkowickim odbył się II Maraton Rowerowy na Orientację „Odyseja Ciężkowicka”. Pokonując wyznaczoną w terenie w postaci punktów kontrolnych ( zaznaczonych na turystycznej mapie) trasę, uczestnicy przejechali w sobotę około 100 km, w niedzielę – około 70 km. Zwycięskiemu zespołowi zajęło to 8 godz., co dało imponującą średnią ponad 21 km/godz. Takie osiągnięcie jednak nie dziwi, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że dokonali tego Maciek Olesiński i Paweł Dybek z zespołu Hellmann Salomon Adventure Team.

[b]Dzień pierwszy[/b]

[url=http://www.compass.krakow.pl/odyseja/e1.jpg]Trasa przejazdu zwycięzców[/url]

Już przed startem było jasne, że rywalizacja będzie bardzo ciekawa – oprócz faworyzowanej pary „Helmansów” stanęli do niej czołowi rowerowi maratończycy, niektórzy reprezentanci Polski na mistrzostwa świata w orientacji rowerowej i Słowacy. To gwarantowało wysoki poziom zawodów. Niestety z żalem musimy przyznać, że impreza nie wzbudziła zbyt dużego zainteresowania wśród „napieraczy” i gdy wybiła godz. 00 niespełna 60 osób rzuciło się po specjalnie ( jak już tradycyjnie bywa na imprezach „Compassu”) wydaną na imprezę mapę z trasą.
I rozpoczęła się łamigłówka: w jakiej kolejności zaliczyć 12 punktów kontrolnych. Pewnie udało mi się zaprojektować ciekawie ten etap, bo w zasadzie wariantów było tyle, ile zespołów.
Uzbrojony w nowy nabytek Compassu ( okazałą cyfrówkę) ruszyłem po kilku minutach swoim wariantem na trasę. Okazało się, że, podobnie jak ja, trzy inne zespoły wybrały do zaliczenia w pierwszej kolejności 2 pk, w tym: Adam Sanak z partnerką i Ludo Parfianowicz z kolegą. To znane w środowisku orientalistów postacie, więc ich trafny wybór wariantu mnie nie zaskoczył. Natomiast mój podziw wzbudziła ta trzecia para: dwóch młodych ludzi dynamicznie połykających przestrzeń, bezbłędnie nawigujących. Pierwsze dwa zdjęcia na naszej stronie to właśnie spotkanie na tym punkcie.
Adam i Ludo zostali na pk , nie mogąc się zdecydować co dalej, a ja pomknąłem do przodu na „Wieprzka” – gdzie był 4 pk. Okazało się, że „nieznana” para była tam już około minuty przede mną. Podobnie było na kolejnym – 7 pk – przy schronisku na Jamnej. Wtedy już wiedziałem, że mam do czynienia z pretendentami do czołowych pozycji.
Z siódemki pojechałem na „trójkę” a następnie – „szóstkę”. Tu spotkałem dodatkowe zespoły, które wybrały inną kolejność. Dokumentując pobyt na poszczególnych pk w postaci „pstryknięcia” nową „cyfrówą” , ruszałem w pogoń za tajemniczą dwójką.
Już na szosie 975 spotkałem zespół Słowaków, którzy jechali w przeciwną stronę. Rozpocząłem wspinaczkę na „dziewiątkę”, nie mogłem jednak powstrzymać się przed króciutką przerwą , bo wiedziałem, że za moimi plecami kusi uczta duchowa – piękna panorama z góry Jeziora Rożnowskiego. Pilnujący „dziewiątki” Włodek D. informuje mnie, że pierwsi z przeciwnej strony w stosunku do mojego kierunku jazdy przybyli przed Słowakami „Helmansi”.
Zacząłem się zastanawiać, dlaczego nie minąłem się z nimi i pomyślałem, że pojechali z „9” na „7”, czyli Jamną. A to wg mnie kiepski wariant. Na mecie okazało się, ze pojechali prawidłowo, czyli na „6”, ale innym wariantem. Ja jechałem przez Przedonicę a oni prosto przez Podole Górową, i następnie ścieżynką na południe.
Na „8” pojechałem „na kreskę”. Większość jechała jednak wariantem okrężnym przez Paleśnicę. Czekał ich niezły podjazd: wysokość Palenicy – 260 m npm, wysokość „ósemki” stojącej u podnóża G. Mogiła – 440 m npm. Sam pk to ciekawe miejsce – szpital partyzancki z okresu II woj.św. Tak się złożyło, że zawody odbywały się niemalże w rocznice ( 5.10. 1944 r) wykrycia szpitala przez hitlerowców i wymordowania „pacjentów”.
Na „8” dogoniłem znajomą już mi parę (na dojeździe do Mogiły popełnili jakiś błąd) i zapamiętałem wtedy ich numer startowy – 33. Kolejne pk: 5, 1, 12 zaliczałem 3-5 minut przed nimi. W połowie drogi pomiędzy „12” i „13” ujrzałem nadjeżdżających z naprzeciwka „Helmanów”. Domyśliłem się, że jadą na swój ostatni pk. Obfotografowałem „11”, potem „10” i ruszyłem na metę. W centrum Staszkówki spotkałem chyba z 6 zespołów ( w tym oczywiście nr 33) zmierzających do „10” z różnych kierunków. Staszkówka, to rejon intensywnych walk w czasie I woj. św., świadczy o tym skupisko licznych w tych okolicach cmentarzy wojennych.
Ciężkowice, gdzie na rynku czekała upragniona meta, leżą około 150 m niżej, więc finisz był sama przyjemnością. Okazało się, że przede mną do mety dotarł jedynie zespół Maćka i Pawła. Chwilę później dojechał, już dobrze mi znany, zespół nr 33 – Szalone Skarpetki z Warszawy, a 12 minut po nich zespół nr 12 – Bike Team/Maks Team. Stracili do zwycięzców godzinę, więc nie ukrywali niezadowolenia z występu. Trudno się jednak temu dziwić, jeżeli uwzględni się fakt, że zarówno Andrzej Grabowicz jak i Dominik Oględziński to czołowi maratończycy ligi Bike Maraton, a ponadto Andrzej to stary „orientalista”. Ich ambitne plany nie były bezpodstawne, co udowodnili podczas 2 etapu.
Reasumując 1 etap:
1.Paweł Dybek, Maciek Olesiński 4:45; kolejność pk: 1-5-8-9-6-3-7-4-2-10-11-12
2.Tomasz Mikulski, Leszek Rogoziński 5:33; kolejność pk: 2-4-7-3-6-9-8-5-1-12-11-10
3.Andrzej Grabowicz, Dominik Oględziński 5:45; kolejność pk: 11-12-1-5-8-9-6-3-7-4-2-10

[b]Dzień drugi[/b]

[url=http://www.compass.krakow.pl/odyseja/e2.jpg]Trasa przejazdu zwycięzców[/url]

Zgodnie z regulaminem tylko dwa zespoły wystartowały do drugiego etapu w „handikapie”. Pozostali w dobrych nastrojach ruszyli ze startu wspólnego, tym razem zaliczając pk już w narzuconej kolejności. Miedzy pk zespoły wybierały różne warianty, a te objazdowe szosą , jak się okazało, nie zawsze były najszybsze ( np. z „1” na „2” lepiej było jechać lewą stroną. Pierwszy fragment trasy , to w większości wyścigi po szutrowych lub asfaltowych drogach. Dopiero pomiędzy „4” a „7” mogli wykazać się „górale”. Aby zaliczyć „5” należało wjechać na Brzankę na wysokość 520 m npm.. Do „7” kolejność po 1 etapie bez zmian. Prowadzili Paweł z Maćkiem ( godz. 10:08), na drugim miejscu Szalone Skarpetki ( T. Mikulski i L. Rogoziński) – godz. 11:07, a na trzecim Andrzej Grabowicz z Dominikiem Oględzińskim – godz. 11:11. Oznaczało to, że Andrzej z Dominikiem nadrobili do zespołu „33” osiem minut.

Ja po wspólnych „harcach” z kilkoma zespołami startu masowego, z 4pk udałem się na „8”, przy zabytkowym kościółku w Rzepienniku Biskupim, gdzie oczekiwałem czołowych zespołów. Oczywiście pierwsi przyjechali „Helmansi”, ale na drugim miejscu pojawili się Andrzej z Dominkiem i to po niespełna 57 minutach po liderach, oznaczało to, że drugi etap jadą szybciej niż Maciek z Pawłem. Niestety Szalone Skarpetki „przyjechały” zupełnie z drugiej strony po kwadransie. To oznaczało, że jednak popełnili poważny błąd i utracili pozycje wicelidera. I mimo, że ostatni pk był dość trudny nawigacyjnie sytuacja nie uległa zmianie. Drugi etap wygrał Andrzej z Dominikiem przed Maćkiem z Pawłem i Słowakami. Wszystkie pozostałe zespoły, które wystartowały w 2 etapie bez problemu poradziły sobie z trasą.
Zwycięzcy przejechali trasę ponownie ze średnia prawie 21 km/godz. Imponująca jest również maksymalna prędkość, jaką zanotowały liczniki zawodników: w publicznej licytacji wygrał Maciek z prędkością 72 km/godz.
Kategorie MIX wygrała para Iwona Honkisz, Adam Sanak ( zaliczając wszystkie pk w obydwu etapach), w kat. weteranów Panowie: Ryszard Bykowski, Jan Gracjasz, a w kat. juniorów Tomasz Czechowski, Jan Urbanowicz.
Wszystkim uczestnikom dziękujemy za udział i gratulujemy ukończenia zawodów.
Liczymy, że wyjechali z Ciężkowic zadowoleni – poznając ciekawy pod względem krajoznawczym teren, zdobywając nowe doświadczenie w „napieraniu” i czerpiąc wiele satysfakcji z ukończenia zawodów.
Już teraz zapraszam na przyszłoroczną edycję Odysei, tym razem Świętokrzyskiej.

[b]Zobacz również


[url=http://www.compass.krakow.pl/odyseja/foto.php]Zdjęcia z imprezy[/url]

[url=http://www.compass.krakow.pl/odyseja/wyniki.xls]Wyniki[/url]

[/b]

O Autorze

Avatar

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany