Ruszamy na rogaining. Jeszcze nie wiemy jak to się je, ale walczymy by dotrzeć na start (czyli o połowę sukcesu). Pożyczonym w ostatniej chwili samochodem, w giga korkach pierwszego piątku wakacji, mając w na koncie tydzień ze średnią snu poniżej 6 h ( i żeby choć w jednym kawałku), docieramy w końcu do zaprzyjaźnionej chaty, gdzie już tylko raz w nocy sen zakłóca nam płacz obcego dzieciaka. Szczęśliwie bez wyrzutów sumienia można tym razem zakryć śpiworem głowę i spać dalej 😉
Raniutko meldujemy się na parkingu zaraz na bratnią, Czeską granicą i biegniemy się zaobrączkować. Przez całe zawody mamy chipy przypięte do nadgarstków, co skutecznie likwiduje niepotrzebne dyskusje po zawodach, czy aby wszyscy byli dokładnie na punkcie. W dodatku organizator wymaga aby osoby z tego samego zespołu kasowały punkty w odstępie poniżej 60 sekund. Trzeba się nawzajem siebie pilnować.
[img]/xoops/img2010/rogaining/600_f_chip.jpg[/img]
[i]”… i że cię nie opuszczę … przez najbliższe 24 h”[/i]

Nadchodzi dziesiąta rano i można udać się po mapy, które udaje się odebrać bez przepychania do sędziego, bowiem wszystkie podpisane numerami zespołów leżą sobie poukładane grzeczne w stercie desek zaadaptowanych na zgrabną półeczkę. Rzucamy się do analizy.

Przypomnijmy ze na mapie są 54 punkty kontrolne posiadające przypisaną wartość punktów przeliczeniowych (pp) od 10 do 90 pp (co 10). Na mapie jest po sześć punktów każdej wagi, czyli zaliczając wszystkie punkty kontrolne można zdobyć maksymalnie 2700 pp. Wagę punktów rozpoznajemy po kodzie, liczba dziesiętna oznacza liczbę punktów np.: pk 23 – 20 pp, pk 95 – 90 pp. Wygrywa ten kto zbierze najwięcej punktów przeliczeniowych w wyznaczonym czasie 24 h (były też trasy na 12 i 6 h). Przekroczenie limitu czasu to -10 pp za każdą minutę. Przy równiej liczbie punktów liczy się czas przybycia na metę.

Na początek pierwsze zaskoczenie, punkty nie są rozłożone centralnie wokół bazy. Wyraźnie daje się wskazać t grupy punktów południowo-zachodnią z 360 pp, południowo wschodnią z 220 pp i północną zawierającą 2120 pp. Sprawa jest jasna trzeba zaliczyć dłuższy spacer po północnej części, ale jak przypuszczamy, żeby powalczyć trzeba by uszczknąć coś więcej z pozostałych rejonów. Tylko czy wystarczy siły i czasu ?
[img]/xoops/img2010/rogaining/strefy.jpg[/img]
[i]Trzy grupy punktów wokół bazy zawodów[/i]

[img]/xoops/img2010/rogaining/Wagi.jpg[/img]
[i]Rozmieszczenie punktów przeliczeniowych[/i]

Po analizie rozmieszczenia najbogatszych punktów decydujemy się zaryzykować zgarnięcie śmietanki z regionu południowo-wschodniego, natarcia na wielką pętlę północną a następnie jak życie pozwoli to południowy-zachód zostawiamy sobie na deser. Tak wygląda nasz plan „A” (kliknij aby powiększyć).
[url=/xoops/img2010/rogaining/plan.jpg][img]/xoops/img2010/rogaining/miniplan.jpg[/img]
[i]Plan A[/i][/url]

Liczymy sobie średnią pp/h, którą powinniśmy utrzymać aby zrealizować nasz plan, oraz po to by lepiej szacować czy warto po jakiś punkt się wybrać. Narzędzie jest oczywiście bardzo prowizoryczne, nie uwzględnia bowiem nierównomiernego rozłożenia punktów na mapie, ale lepsze takie przybliżenie niż żadne.

[url=/xoops/img2010/rogaining/rogaining-mapaztrasa.jpg][img]/xoops/img2010/rogaining/minitrasa.jpg[/img] [/url]
[i]Do dalszej lektury naszych poczynań polecamy materiał poglądowy. (Kliknij aby powiększyć). Kolor Fioletowy oznacza cześć trasy pokonanej w nocy.[/i]

Uwinęliśmy się z planem szybciej niż w dwie godziny, zatem zrelaksowani podjadamy jeszcze to i owo. Czyścimy chipy i ze wszystkimi ruszamy na start, a po chwili z podejścia na pk 11 podziwiamy tłum biegnący w kierunku mostu na Olzie (prawdopodobnie do pk 25, 15 i 32). Wiemy co oznacza 24 h na trasie orientacji w górach i znamy swoje możliwości, zatem pukamy się w czoło i postanawiamy, że spróbujemy biegać wszystko „z góry”. Do zmroku udaje się nam ten plan realizować. Poza kilkuminutową wtopą na pk 85 (więcej strumyków w terenie niż na mapie) i po pk 76 (w porę stwierdziłem, że skoro wiszę na lichym świerczku kilkanaście metrów nad wodą to chyba tędy nie zejdę, a kiedyś na mapach używano takiego fajnego symbolu skarpy 😉 ) idziemy dosyć sprawnie. Udaje nam się nawet po południu osiągnąć średnią ok. 100 pp/h. Niestety coś się dzieje z moim żołądkiem i jakoś nie chce przyjmować jedzenia. Przy tankowaniu bukłaków w sklepie w Wiśle Malince ledwo wciągam loda. Tempo trochę słabnie. Nadchodzi noc. Czas wyjąć światło, które jak się okazuje z lekka się zepsuło i przerywa na kablu przy wstrząsach. Napieramy zatem lekką dyskoteką.

[img]/xoops/img2010/rogaining/f_stromo.jpg[/img]
[i]Strome okolice pk 91[/i]

Chwilę przed północą dochodzimy do głównej drogi w Wiśle (po pk 82) i siadamy na ławce. Czas na plan B. Już czujemy że nie damy rady zrealizować pierwotnych zamiarów. Rezygnujemy z pk 65 (jest blisko ale niezbyt po drodze). Od zespołu GIBnO/BBK nadchodzącego z naprzeciwka dowiadujemy się, że nie znaleźli będących teraz na naszej trasie pk 55 i pk 64. Niedobre nie możemy ich stracić. Zdwajamy czujność, ale pk 55 odnajdujemy bez problemu. To nas zbytnio rozluźnia. Łapie nas śpioch, w nocy trudno rozróżnić drogi główne od dojazdów do domów, trochę się plączemy i niestety atakujemy nie ten strumień. Przestrzeliliśmy za daleko. Teren koszmarnie nieprzebierzny. Odpuszczamy. I tak straciliśmy tu już zbyt wiele czasu. Psycha siada, sleepmonster siada na karku. Snujemy się tak do rana tempem wołającym o samokrytykę. Wychodzą nieprzespane noce przed zawodami. O świcie odzyskujemy trochę wigoru, ale już wiemy, że pk 81 i pk 72 nam przepadną, odpuszczamy również pk 53. Trzeba już grzać do bazy zaliczając co się da po drodze. Trochę grzęźniemy na pk 36 (płaskiego obniżenia – cokolwiek to oznacza – szukamy zgodnie z opisem „10 m nad drogą”, w pionie, zamiast 10 m obok drogi w poziomie). Poranne dogrzewające słoneczko lekko rozprasza i łapiemy kolejny kosztujący nas podium błąd, przechodzimy obok pk 16, a gdy się już orientujemy jesteśmy już kilkaset metrów dalej i uznajemy, że wracanie się to zbyt duże ryzyko.

[img]/xoops/img2010/rogaining/f_drzewo.jpg[/img]
[i]Miedzy pk 63 a niedoszłym pk 16.[/i]

Chcemy skończyć w limicie. Szacujemy że mamy szanse na jakąś połowę stawki, wiec te 10 pp to już żadna różnica. Tuptamy sobie naszymi kalafiorami po asfalcie, a chwilę później biegiem (co prawda lekko skoszonym, ale zawsze) mijają nas chłopaki z Sherpas inov-8. Zazdrościmy mocy i z lekkim poczuciem klęski człapiemy dalej aż do bazy. Fajny jest klimat kiedy nagle duża liczba zespołów wyłazi ze wszystkich krzaków i razem z tobą podąża w kierunku mety, jakby się wszyscy umówili (co w sumie jest prawdą :hammer: ) albo na wezwanie siły wyższej kto żyw ciągnął na świętą górę.
[img]/xoops/img2010/rogaining/600_f_meta.jpg[/img]
[i]Meta. fot. Paweł Lech.[/i]

Na mecie idąc do baru przechodzimy obok listy wyników i z ciekawości sprawdzamy jak bardzo nam dokopali. Wynik nas lekko zadziwia: 4 miejsce w kategorii Men, najlepszy wynik wśród polskich teamów :-O. Czy nie poszło nam tak źle czy też prawie wszyscy dobrzy Czesi też pojechali na Puchar Wawelu ?


Czyli jak z tym rogainingiem ? Dla mnie bomba ! Choć jestem bardzo umiarkowanym zwolennikiem biegania 100 km po Pomorzu lub podobnych terenach i mocno zdeklarowanym miłośnikiem imprez wielodyscyplinowych to rogaining ma w sobie taki klimat, który mnie wciąga. Polecam.

Ostatecznie nasze dokonania to niewiele ponad 100 km po mapie + ok. 4 500 m do góry. Miejsce 4 w Men i 7 wśród wszystkich teamów na trasie 24h. Najlepszy zespół z Polski, choć trzeba zaznaczy, że różnice wśród najlepszych polskich teamów były małe a do pierwszej 10 na 24 wskoczyły 4 teamy (miejsca 7-10):
[code]
RANK TEAM CATEGORY COUNTRY TIME POINTS
1 Radovan a Ondřej MO24 Czechia 23:55:46 2400
2 Insane Azimuth MO24 Czechia 23:38:01 2000
3 Bludné balvany XV24 Czechia 23:17:06 1870
4 JaPe MV24 Czechia 22:39:00 1810
5 Poklidná vichřice XO24 Czechia 23:53:58 1810
6 Ohaři MO24 Czechia 23:52:44 1740
7 Raidlight napieraj.pl MO24 Poland 23:40:16 1730
8 Compass MV24 Poland 23:40:24 1720
9 Kraina-Czasu MO24 Poland 23:48:38 1710
10 PL sherpas INOV MO24 Poland 23:41:32 1690
[/code]

Polecamy również rzut okiem na kolejność zaliczania punktów przez 3 najlepsze na trasie i 3 najlepsze polskie zespoły.

[img]/xoops/img2010/rogaining/1.jpg[/img]
[i]1. Radovan a Ondřej MO24[/i]

[img]/xoops/img2010/rogaining/2.jpg[/img]
[i]2. Insane Azimuth MO24[/i]

[img]/xoops/img2010/rogaining/3XV.jpg[/img]
[i]3. Bludné balvany XV24[/i]

[img]/xoops/img2010/rogaining/1pl.jpg[/img]
[i]1PL(7). Raidlight napieraj.pl MO24[/i]

[img]/xoops/img2010/rogaining/2pl.jpg[/img]
[i]2PL(8). Compass MV24[/i]

[img]/xoops/img2010/rogaining/3pl.jpg[/img]
[i]3PL(9). Kraina-Czasu MO24[/i]

Więcej materiałów:
[url=http://www.compass.krakow.pl/rogaining/index.html]Polska strona zawodów[/url]
[url=http://trek.sumak.cz/]Czeska strona zawodów[/url]
[url=http://www.rogaining.cz/upload/spl_24.htm]Międzyczasy[/url]
[url=http://route.rogaining.cz/cgi-bin/reitti.cgi?act=map&id=5&kieli=]Mapy punktów zaliczonych przez poszczególne zespoły[/url]

O Autorze

Adam Foland

Nawigator napieraj.pl. Startował w pierwszym rajdzie zorganizowanym na polskiej ziemi. Poza AR trenuje głównie orientację: w biegach, na rowerze i na nartach. Pasjonuje się wspinaczką w skałach i górach, chodzeniem po jaskiniach, startuje również w maratonach rowerowych i rogainingach.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany