Dokuczliwa luka po Adventure Trophy wreszcie została wypełniona – Mountain Touch Challenge to organizowany w górach rajd przygodowy, którego najdłuższa trasa przekracza 300 kilometrów.

Kilka dni temu Kuba Wolski, główny organizator imprezy, opublikował schematy trasy. Z czytelnikom napieraj.pl dzieli się smaczkami i detalami gonitwy, do której pozostały dokładnie dwa tygodnie.

Schemat najdłuższej trasy EXTREME nie pozostawia złudzeń – znak firmowy imprez ekipy Hill Sprint, czyli długie i wymagające etapy kajakowe, zostaje podtrzymany – przegarniając wodę zawodnicy przemierzą ponad 80 kilometrów! – Kajaki na rzekach i jeziorach. Nawigacyjnie stosunkowo łatwe. Przyda się za to mocna buła – zapowiada Kuba.

Schemat w pełnej okazałości. Nieco większy wyskakuje po kliknięciu

Schemat w pełnej okazałości. Nieco większy wyskakuje po kliknięciu.

Etapy rowerowe zaledwie dwa. Jedne bardzo długi – 120 kilometrów, drugi, prowadzący do mety, krótki – 20 km. Zwróćcie uwagę na proporcje – 140 kilometrów sumy etapów rowerowych to nawet nie połowa imprezy! – Rowery interwałowo, stanęliśmy przed wyborem, albo dużo terenu i dużo noszenia/prowadzenia, albo więcej asfaltu i więcej jeżdżenia. Sam wolę, żeby rower spełniał jednak swoją główną funkcję i nie był przeszkodą, więc wybraliśmy to drugie i wyszedł etap (ten długi) interwałowy – czyli dużo podjazdów i zjazdów, sporo wąskich asfaltów ciągnących się prawie do 1000 m n.p.m. Fragmenty wariantów w terenie, w większości jezdne. Na świeżości z dużą łydką może nawet wszystko dałoby się przejechać. Ładne widoki, gdy jeszcze nie zajdzie lub już wzejdzie słońce. Jeszcze nie miałem czasu tego policzyć, ale przewyższenie na rowerze wyjdzie spore – komentuje ten etap Kuba.

Fragment treku - jak widać, latanie na rympał i czujne azymuty będą wymagane. Foto Facebook Hill Sprint AR

Fragment treku – jak widać, latanie na rympał i czujne azymuty będą wymagane. Foto Facebook Hill Sprint AR

Po najdłuższym etapie rowerowym czwórki wyjdą na trek – jedyny, ale długi – 55 kilometrów w optymalnym wariancie. – Troszkę łatwiejszy trek niż taki serwowany niegdyś na Adventure Trophy. Rekonesans tego etapu robiliśmy z Elizą 3 dni, a i tak często objeżdżaliśmy góry samochodem – wymagająca nawigacja, wielokrotnie uda się wybrać wariant, gdzie są ściechy, czy momentami nawet szlaki, ale jarów, stromych rympałów i przedzierania się przez krzaki z prędkością 2 km/h będzie sporo – zapowiada Kuba. A dla tych, którzy mogą nie pamiętać Adventure Trophy, krótka przypominajka – etapy trekkingowe w okolicach jeziora Czorsztyńskiego, Pieninach, Goracach i Beskidzie Sądeckim zajmowały najlepszym dobrych kilkanaście godzin, a długie nie były – po 40-60 kilometrów. Kilka wariantów w tych górach z pewnością śni się jeszcze po nocach niektórym mocarzom krajowej sceny rajdów. Nie bez znaczenia będzie fakt, że pierwsze ekipy rozpoczną ten etap po dobrych kilkunastu godzinach w trasie (a jak lunie, to i doba będzie dobrym wynikiem).

Także tego. Trek do mocnego biegania będzie raczej ciężkawy. Foto Facebook Hill Sprint AR

Także tego. Trek do mocnego biegania będzie raczej ciężkawy. Foto Facebook Hill Sprint AR

Po trekkingu kombinacja kajaku, pływania, przenosek i krótkiego treku. Wygląda to dosyć szybko i szybko też zawodnicy będą musieli się poruszać, by zdążyć przed Dark Zone. – Zasady takie jak często na imprezach europejskich czy światowych, kto przejdzie, ten górą, kto nie zdąży, kibluje do świtu. Nie ma odliczania czasu, ew. sen dłuższy dla tych, którzy przyjdą wcześniej. Ze wstępnych wyliczeń wychodziło mi, że trzeba się bardzo mocno sprężać, żeby się wyrobić przed dark zonem – komentuje ten fragment trasy Kuba. Ten taktyczny element po ponad 30 godzinach ścigania może mieć kluczowe znaczenie dla losów wyścigu. Po Dark Zonie do mety jest już bowiem ledwie 40 kilometrów, kajakiem i rowerem.

Na horyzoncie woda. A gdzie woda tam kajak - tego przynajmniej można się spodziewać. Foto Facebook Hill Sprint AR

Na horyzoncie woda. A gdzie woda tam kajak – tego przynajmniej można się spodziewać. Foto Facebook Hill Sprint AR 

– Podsumowując, cała trasa gdyby ją włożyć w mapy turystyczne dostępne w sprzedaży, to potrzebne są 4 rejony górskie. Teren potężny, przewyższenie potężne, logistyka potężna. Kluczowa może okazać się pogoda – enigmatycznie kończy Kuba Wolski. A Wam, drodzy uczestnicy tej imprezy, pozostawiamy filmik z Adventure Trophy 2007 – idealny, by zagrzać się do treningów przed tym najdłuższym letnim rajdem w Polsce.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany