Coros Apex to zegarek, który w Polsce zyska szybko sporą popularność. Nie tylko dzięki niewygórowanej cenie. Jego możliwości są porównywalne z zegarkami ze znacznie wyższej półki cenowej.

Coros Apex 42 mm

25 h działania w trybie GPS, 80 h w trybie UltraMax GPS, 24 dni w trybie standardowym
42 mm, koperta ceramiczna
1,1″ ekran LCD Memory, wyświetlacz z szafirowego szkła
silikonowy pasek
systemy satelitarne: GPS, GLONASS, BEIDOU
czujniki: pomiar tętna z nadgarstka, temperatury, wysokościomierz barometryczny, akcelerometr, żyroskop, kompas
wodoodporność: 10 ATM (klasa 100 m)
zakres temperatur (od -10°C do 60°C)
waga: 50.8 g

Był taki czas, gdy większość znajomych szukających zegarka pytało mnie o Corosa. Albo chcieli go kupić, albo już to zrobili i „mówię Ci, jaki fajny – kup sobie.” Jednak go nie kupiłem. Jeszcze. A wszystko przez rozmowę z Danielem Suherem. To gość z Apexa, który operuje w Philadelphii.
Główna siedziba firmy znajduje się wprawdzie w Chinach, ale marketing Corosa rozrzucony jest po całym świecie. Onegdaj nie było jeszcze polskiego dystrybutora (teraz jest nim firma Raven) więc zapytałem Daniela o to, jakim cudem Chińczykom udaje się robić tanie i lekkie zegarki, które imponują pojemnością baterii. Skąd oni te baterie w ogóle biorą? Daniel wyjaśnił mi, że to nie jest kwestia baterii…

Bateria na cały dzień biegu

Ciekawą funkcją zegarka Coros Apex 42mm jest widoczny czas pauzy

Do konkretów. Testowany przeze mnie Coros Apex 42 mm ma baterię litowo-jonową o pojemności 260 mAh. To niewiele. Producent deklaruje, że wystarczy to na 80 godzin w trybie UltraMax GPS (ograniczona dokładność) i 25 godzin w trybie Full GPS.

– To kwestia oprogramowania jakie zostało stworzone na potrzeby Corosa. Mamy własne algorytmy sterujące pracą GPS, czujników tętna i przetwarzania danych. To one odpowiadają za optymalny pobór mocy z baterii – wyjaśnia Suher w rozmowie z napieraj.pl.

Jak to się ma jednak do rzeczywistości? Nie doświadczyłem w nim wysiłku trwającego ponad 25 godzin. Ale w trybie „biegu” zegarek pracował 27,5 godziny (wraz z czasem na sen w budynku). Zaliczyłem w nim za to bieg trwający 13 godzin. W jego trakcie wykorzystałem… 42% baterii, więc teoretycznie jest to wynik lepszy niż deklaracja producenta. Nie oszczędzałem go przy tym za bardzo, więc często korzystałem z podświetlania, sprawdzania nawigacji, a w pewnym momencie obsesyjnego podglądania pokonanej wysokości. Robiąc 6 treningów o średnim czasie trwania 1,5 godziny w tygodniu, zegarek rozładował się po 28 dniach. Mam wrażenie, że to rewelacyjny wynik.
Gdyby ktoś poszukiwał zegarka w atrakcyjnej cenie do znacznie dłuższych wyryp, ale nie chciał wydawać fortuny na urządzenie, to Apexa można dosyć szybko doładować. Od 0 do 100% zajmuje to niecałe 2 godziny. W trakcie doładowywania nie da się go mieć na nadgarstku, ale wszystkie parametry, oprócz tętna z nadgarstka, są nadal rejestrowane.

Waga lekka Apexa

W tym miejscu, trochę nietypowo, zajaram się wagą. Już w poprzednich recenzjach pisałem, że nie jestem człowiekiem, który uważa, że zegarek powinien swoje ważyć, a prawdziwy facet musi czuć masę swojej biżuterii na nadgarstku. Jeśli szukacie takich atrakcji, to 42 mm Apex nie jest dla was. To maleństwo waży 50 gramów. Na serio można zapomnieć, że mamy go na ręce. Czasem idąc na trening w kurtce upewniam się, czy urządzenie jest na swoim miejscu. Moim zdaniem to zaleta. Zegarek staje się, po pewnym czasie, takim nieodłącznym towarzyszem dnia. Już dawno wiele osób porzuciło nadgarstkowe czasomierze, na rzecz telefonów komórkowych. Triumfalny powrót, na masową skalę rozpoczął się wraz z rozwojem smartwatchy.

Jak bardzo smart jest Coros Apex

Zegarek Coros Apex 42mm 2

Zegarek Coros Apex 42mm. Do skóry przylegają optyczne czujniki tętna. Z tej strony jest też łącze do ładowania.

Coros Apex tez ma być smart, choć daleko mu do klasycznych „wszystkomających” zegarków (brak możliwości słuchania muzyki przez Bluetooth, czy płatności mobilnych), to urządzenie stale myśli o nas. Oczywiście można otrzymywać powiadomienia o mailach, tweetach, smsach itp i odczytywać uproszczoną wiadomość, ale ważniejsze dla nas są informacje na temat zdrowia.
Dzięki nadgarstkowemu pomiarowi tętna (jest precyzyjny) i nieprzeciętnej zdolności do przetrwania baterii, możemy monitorować tętno 24 godziny na dobę. W ten sposób algorytmy mogą nam podpowiedzieć, kiedy powinniśmy pomyśleć o przerwie, a kiedy o treningu. Pomogą nam też przeanalizować jakość snu.
Tu pojawia się moja pierwsza wątpliwość, którą podzieliłem się z Suherem. Na rynku są tak naprawdę trzy największe platformy analizujące dane biometryczne i ich wpływ na zdrowie, czy wysiłek. Samodzielnie robi to Apple oraz Polar. Z kolei Firstbeat dostarcza oprogramowanie dla takich potentatów jak Suunto, Garmin, Samsung, Huawei, TomTom. Dzięki setkom tysięcy użytkowników, którzy przesyłają dane o swoim zdrowiu na platformy analityczne, te mogą optymalizować swoje algorytmy.
Coros poszedł własną drogą, a w zasadzie nie do końca. Wybrał tajemniczego partnera, z którym pracuje nad tworzeniem wirtualnego doradcy fitnesowego.

– Nasz partner ma oryginalny projekt laboratoryjny i algorytm, a COROS zapewnił testowanie wyników tych badań w świecie rzeczywistym. Rozwój i doskonalenie to proces ciągły. Jesteśmy przekonani, że nasz zespół naukowy ds. sportu ostatecznie tworzy lepszą i dokładniejszą platformę niż konkurenci – twierdzi przedstawiciel Corosa.

Czy tak jest w rzeczywistości? Na to pytanie musza sobie odpowiedzieć sami użytkownicy, bo jest to dosyć subiektywne wrażenie. Mam na myśli sugestie wyświetlające się na tarczy Apexa, na temat czasu niezbędnego na wypoczynek, czy szacowanego obciążenia podczas treningu. Choć testowałem na sobie wskazówki chyba wszystkich wiodących dostawców danych, to nigdy im do końca nie ufałem, ani nie odpowiadały one moim odczuciom. Zdarzało mi się biegać przez 2 tygodnie na „maksymalnym zmęczeniu” według Polara, czy wypluwać płuca na „niedotrenowaniu” wg. Firstbeat (Garmin). Nie oznacza to, że rady są bezużyteczne, bo w końcu czuwają nad tym eksperci, ale mnie osobiście one nie zawsze przekonują.

GPS w Coros Apex

Przekonuje mnie natomiast dokładność GPS w Apexie. Choć urządzenie jest niewielkie, to zbiera dane z amerykańskiego GPS, rosyjskiego systemu satelit GLONASS i chińskiego BEIDOU. Sygnał łapie szybko i odczyt jest stabilny w zadrzewionym terenie, przy zachmurzonym niebie. Złego słowa nie jestem w stanie napisać na temat odczytu wysokości. Niepokoi mnie jednak szaleństwo lokalizacji w pomieszczeniu zamkniętym. Nie wiem, czy to błąd mojego urządzenia, czy też ogólna przypadłość Corosów, ale pod dachem dzieją się cuda. Nie ruszając się z miejsca możemy zrobić w ciągu 50 minut 2 kilometry. Po rozmowach z kilkoma fachowcami uznali oni, że przy utracie dostępu do satelit w budynku, system w zegarku zaczyna ich szukać. Dokładność pomiaru wynosić może do kilku metrów w takich urządzeniach. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że do ustalenia trójwymiarowej pozycji potrzebne są dane z 4 satelit, to może dojść do sytuacji, że urządzenie pozostające w miejscu, będzie stale przełączało się między systemami rejestrując niedokładności wynoszące właśnie te kilka metrów. Nie mogąc ich zweryfikować otrzymujemy zapis ruchu, który tak naprawdę jest tylko zapisem danych lokalizacji z różnych satelit. Jeśli więc jesteśmy w budynku najlepiej wcisnąć pauzę. Na otwartej przestrzeni nigdy nie zauważyłem takich „bohomazów” na mapce.

Najlepiej precyzję widać w mieście, gdy biegniemy po chodniku i potem sprawdzamy to na śladzie naniesionym na mapę. Podobnie jest na leśnych ścieżkach czy górskich szlakach. Ślad, nawet jeśli odbiega od rzeczywistej trasy to na minimalną odległość. Poniżej zamieszczam zrzut zrobiony w miejscu, w którym urządzenie, teoretycznie mogłoby mieć kłopot, bo jest ono zasłonięte z jednej strony przez wiadukt.

Ustawienia Coros Apex

W aplikacji mobilnej dokonujemy wszystkich ustawień zegarka Coros Apex 42mm

Ciekawą odmianą, na tle konkurencji, jest to, że absolutnie wzystkie zmiany związane z personalizacją urządzenia możemy wykonać w aplikacji w urządzeniu mobilnym. W zasadzie nawet musimy, bo Coros nie ma własnej platformy online, czy programu komputerowego. To chyba konsekwencja tej własnej drogi. Wszystko mamy więc w telefonie komórkowym, przy czym ustawienia trybów tarcz treningowych (czas, prędkość, strefy tlenowe, szybkości) i wszelkich innych opcji są bardzo łatwe. Podobnie jest z wgrywaniem tras, po których potem zegarek nas poprowadzi. Sama synchronizacja jest także najbardziej płynna spośród wszystkich urządzeń jakie miałem na nadgarstku. Gdy już raz połączymy telefon z zegarkiem przez Bluetooth i skonfigurujemy aplikację, kolejne synchronizacje wykonywane są tle. Upraszczając: gdy telefon i zegarek są wystarczająco blisko siebie przepływ danych jest stały. Nie musimy niczego wymuszać, naciskać. Bezpośrednio w aplikacji możemy także ustawić synchronizację z takimi popularnymi platformami analitycznymi jak Strava, TrainingPeaks, RQ, WeRun, Relive.
Statystyki możemy analizować w telefonie, ale jeśli ktoś jest przyzwyczajony do rozwiązań webowych, to Strava i TraingPeaks powinny usatysfakcjonować wielbicieli wydobywania głębszych informacji o swoich treningach, czy udostępniania ich trenerowi.

Obsługa i komfort użytkowania Coros Apex

Gdy popatrzymy na zegarek, zobaczymy na nim tylko jeden zwykły przycisk i jedno pokrętło. To właśnie pokrętło jest naszym głównym sposobem kontaktowania się z urządzeniem (nie ma ono dotykowego ekranu). Możemy je używać zarówno, jak zwykłego przycisku oraz kręcąc nim, przełączać się między różnymi opcjami czy ekranami treningowymi. Przyzwyczajenie się do tego jest szybki i intuicyjne. Nie ma obaw też, że pokrętło wciśniemy przypadkowo. Jest ono wprawdzie czułe na dotyk, ale po określonym czasie następuje automatyczna blokada, którą wyłączamy kręcąc gałką. Podświetlenie ekranu także jest częściowo zautomatyzowane i odbywa się pod wpływem obrotu nadgarstka. Możemy także wcisnąć przycisk, aby odczytać parametry z ekranu.
Moje subiektywne wrażenie jest bardzo pozytywne. Zegarek jest lekki, wygodny i łatwo się nim posługiwać nawet w trudnych warunkach (zziębnięte palce).

Opinia na temat Coros Apex

Jeszcze do niedawna słyszałem, że główną zaletą Coros Apex jest jego cena. Wersja 42 mm kosztuje 1350 złotych. W tej cenie nie kupimy w polskiej dystrybucji zegarka z tak wytrzymałą baterią, możliwością wgrywania tras, nadgarstkowym pomiarem tętna, niską wagą i sprawdzonego przez wielu wybitnych biegaczy ultra. Najpoważniejszym rywalem jest chyba Garmin Forerunner 935, ale nawet w największych przecenach był on o kilkaset złotych droższy.
To nie cena jest, moim zdaniem, główną zaletą Apexa 42 mm, ale jego przystępność. Mam na myśli łatwość użytkowania, prostą synchronizację i ogólną „fajność”. Jasne, że możemy pomarudzić na brak webowej platformy analitycznej producenta, czy brak tytanu, stali i innych oznak wytrzymałości. Z drugiej strony dzięki temu obniżona została waga, a przez prawie 3 miesiące użytkowania nie byłem w stanie go porysować, więc jakość nie ucierpiała. Zaletą jest także pojawienie się polskiego dystrybutora, który bierze na klatę serwis.
Brać? Jeśli nie chcesz wydawać sakiewki pełnej złotych monet, a potrzebujesz przede wszystkim urządzenia, które precyzyjnie poda Ci parametry treningu i pociśniesz z nim całą dobę w górskich ostępach, to warto wziąć go pod uwagę.

O Autorze

Oskar Berezowski

Jestem autorem tysięcy artykułów w czołowych polskich dziennikach, tygodnikach, miesięcznikach i serwisach online. Pracowałem m.in. dla gazety “Polska The Times” i “Dziennika Polska Europa Świat”. Dzięki nim mogłem relacjonować lekkoatletykę podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, spotykać się z zawodnikami i trenerami podczas mityngów w Polsce i za granicą oraz analizować zmagania podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata. Sporo nauczyłem się także pracując w miesięczniku „Bieganie”. Współpracowałem i współpracuję z www.magazynbieganie.pl, „Esquire„, Gazeta Wyborcza, gazeta.pl, Forum Trenera.

Podobne Posty

3 komentarze

  1. Avatar
    Przemek

    Cześć,
    Czytam już kolejny artykuł poświęcony testom zegarków dla biegaczy i cały czas brakuje rzetelnego testu dla zegarka który miałby tylko to co ultras rzeczywiście potrzebuje, czyli:
    1. Dokładny GPS
    2. Solidną baterię
    3. Dokładny pomiar wysokości i dystansu.
    4. Kompas
    Czy na prawdę nikt nie robi takich zegarków?

    Odpowiedz
    • Krzysztof Dołęgowski
      Krzysztof Dołęgowski

      Hmm…
      Skąd wiesz czego ultras rzeczywiście potrzebuje?
      Pewnie wiesz jakie są Twoje potrzeby, ale niekoniecznie czego używają inni.
      Zgadzam się odnośnie baterii – Coros ma supermocną baterię i wydaje mi się to jego główny atut, ale dalej to ja już mam inną opinię.
      Superdokładny dystans nie jest mi potrzebny (skoro pomiar szlaku na mapie nie jest dokładny), podobnie jak superdokładna wysokość (jak się walnie o 10-30m to zwykle nie ma konsekwencji). Kompas… jak naprawdę potrzebuję kompasu to mam ręczny – dużo wygodniejszy. Przez 13 lat zabaw z zegarkami GPS kompasu użyłem może ze 3 razy.

      Nie wspomniałeś natomiast o możliwości wgrywania tracka – a to coś co jest na zawodach bardzo pomocne.

      Niestety producenci rzadko kiedy robią sprzęt, który ma tylko pewne funkcje pociągnięte do maxa, a inne przycięte.

      Odpowiedz
      • Avatar
        Przemek

        Cześć,
        Krzyśku, w żaden sposób nie chcę z Tobą polemizować w kwestii ultra, bo to od Ciebie ja i wielu moich znajomych uczymy się spędzać czas na bezdrożach. Przepraszam, ale wypowiadałem się tylko w swoim imieniu, a nie jako środowisko biegaczy górskich. Szkoda, że tak protekcjonalnie do tego podszedłeś 🙁
        Moją intencją było jedynie sprowokowanie dyskusji w zakresie zegarka, który służyłby do biegania w terenie, bez tych wszystkich dodatkowych opcji, które może są ciekawe, ale można by trochę „odchudzić sprzęt”, a zyskać choćby na czasie pracy…w mojej ocenie
        Z biegowym pozdrowieniem 🙂
        Przemek

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany