A gdyby tak do Livigno pobiegać w chmurach? Krótka historia o tym, jak pozazdrościłem Włochom ich podejścia do biegaczy w “Małym Tybecie”.

To będzie raczej felieton. Wydaje mi się, że gdy piszemy subiektywnie i przekazujemy własną opinię, to warto ostrzegać. Zostaliście ostrzeżeni 🙂

Biegam ja sobie po naszych krajowych górkach i nosa nie wyściubiłem na zagraniczny bieg, więc czas czegoś poszukać i tak przeglądałem sobie spis epickich biegów skyrunningowych. Pomyślałem, że najlepszym źródłem będzie Puchar Świata (World Series).

Celowałem w czerwiec, bo jest potem trochę czasu, żeby poprawić coś jeszcze przed Biegiem Ultra Granią Tatr. I oczom mym ukazał się… Nie, nie był to las krzyży, ale dylemat: Madera czy Livigno? Wyszło mi, że bliżej do Livigno. Tu zaczyna się część wykraczająca poza planowanie startu, a wkracza na pole: włoski biegacz to ma klawe życie. O pomoc poprosiłem bowiem znajomego, który zna tych, których warto znać w Livigno 🙂

Do tej pory włoski kurort kojarzył mi się wyłącznie z nartami. Tymczasem latem to biegacze przejmują częściowe panowanie w okolicy. Są tam aż 3 imprezy biegowe w okresie wakacyjnym.
Livigno Skymarathon w tym roku był 16 czerwca. 34 km z różnicą wysokości 2600 m.


Jeśli ktoś woli krócej, jest dla niego Livigno K17, wyścig o długości około 20 km i różnicy wysokości około 1000 metrów, biegnący wzdłuż Val Federia. W lipcu jest Stralivigno. To klasyczny półmaraton górski. Co roku biorą w nim udział tysiące biegaczy, bo jest organizowany w trochę piknikowej atmosferze z imprezami towarzyszącymi dla całych rodzin.

No dobra, w Zakopanem też między czerwcem a wrześniem można wziąć udział w kilku biegach od sky do ultra. Widzieliście jednak, by miasto zabiegało o nas? Park wysyła sygnały, że biegacze owszem są mile widziani na szlakach, ale już rywalizacja sportowa musi być reglamentowana. Dla władz lokalnych biegacz nie jest tak atrakcyjny, jak typowy Janusz z Grażyną, którzy na Krupówkach zje kebaba, baraninę i wbije się fasiągiem na Morskie Oko albo w klapkach pomkną na Kasprowy.

Człowiek, który zna ważnych “człowieków” w Livigno pokazuje mi za to strony internetowe Livigno i rejonu Carosello 3000. Wszędzie zachęty do biegania, propozycje tras, mapki, tracki, wskazówki, gdzie można trenować (baseny, siłownie, rowery) w rejonie nazywanym „Małym Tybetem”. Powstaje tam nawet ośrodek lekkoatletyczny. Biegać można po ścieżkach na wysokości od 1816 m do 3000 m. W sumie jest 75 kilometrów tras w okolicach Livigno. Na stronie można znaleźć magazyn dla biegaczy i  interaktywny przewodnik, wybrać odpowiedni dla siebie dystans, przewyższenie, nawet sprawdzić, gdzie po drodze można się napić… Początkujący znajdą jeszcze propozycje treningów dostosowanych do poziomu zaawansowania i długości pobytu!

Brzmi jak promocja? Chętnie promowalibyśmy na napieraj.pl takie pomysły w Polsce. Pomyślałem, że warto pokazać pewien wzór do naśladowania znaleziony we Włoszech.

Trail Running Carosello 3000

fot. livigno.eu

O Autorze

Oskar Berezowski

Jestem autorem tysięcy artykułów w czołowych polskich dziennikach, tygodnikach, miesięcznikach i serwisach online. Pracowałem m.in. dla gazety “Polska The Times” i “Dziennika Polska Europa Świat”. Dzięki nim mogłem relacjonować lekkoatletykę podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, spotykać się z zawodnikami i trenerami podczas mityngów w Polsce i za granicą oraz analizować zmagania podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata. Sporo nauczyłem się także pracując w miesięczniku „Bieganie”. Współpracowałem i współpracuję z www.magazynbieganie.pl, „Esquire„, Gazeta Wyborcza, gazeta.pl, Forum Trenera.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany