4 października Rafał Bielawa staje do walki z rekordem szybkości pokonania Głównego Szlaku Sudeckiego. Chce uciec… kolejnym śmiałkom, którym przyszłoby do głowy bicie rekordu.

Czwartego października, czwarta rano. Na „cz” jeszcze jest czwartek, czyli dzień tygodnia, w którym rozpocznie się wielki wyścig z czasem. Do pokonania jest 440 kilometrów z Prudnika do Świeradowa-Zdrój i 14 tysięcy metrów w pionie. Wariactwo…

Nie to może być jednak najtrudniejsze, ale inny plan Bielawy. GSS nie ma jeszcze, tak naprawdę, swojego rekordu biegowego. Sprawa z tym szlakiem jest bowiem nieco skomplikowana. GSS prowadzi obecnie przez 12 masywów górskich. Jego przebieg zmienił się jednak. Początkowo wiódł między Świeradowem-Zdrój, a Paczkowem. W 2009 roku oficjalnie wydłużono go z 360 km do 440, by kończył się w Prudniku, u podnóży Gór Opawskich. Ten dodany fragment jest do dziś mocno dyskutowany ze względu na niezbyt górzysty teren. Najbardziej znaną próbą bicia rekordu nowego GSS, była ta z 2015 roku w wykonaniu Łukasza Pawłowskiego. W 2015 r. musiał wycofać się na 401. kilometrze po 104 godzinach i 31 minutach. Jeśli jednak spojrzeć na mapę to widać z niej, że „stary” GSS zrobił w 87 godzin 23 minuty, bijąc tym samym rekord Dominika Ewalda (98 godz. 35 min.).

Wbrew pozorom te historyczne rozważania mają znaczenie przy próbie Bielawy. Można bowiem napisać, że jeśli pokona te 440 km biegiem, będzie pionierem.

– Tym razem będę więc uciekał, nie gonił – rzuca Rafał tajemniczo.

Co to oznacza? Zawodnik Inov–8 Team ma na koncie inny długaśny rekord: pokonania Głównego Szlaku Beskidzkiego. W zeszłym roku zrobił go w 108 godzin i 55 minut. Wtedy jednak gonił wynik kolegi z drużyny, Maćka Więcka – 114 godzin 50 minut.

Rafał Bielawa zaatakuje niebawem Główny Szlak Sudecki. To 440 kilometrów z Prudnika do Świeradowa-Zdrój i 14 tysięcy metrów w pionie Click To Tweet

Trudno przewidzieć, ile jest w stanie nabiegać w tym roku Bielawa. Papierkiem lakmusowym jego formy miał być Bieg 7 Szczytów. Zajął w nim drugie miejsce (za Rafałem Kotem). 240-kilometrową trasę pokonał w imponującym tempie 7:56 min/km! Na GSS o takim tempie mowy być nie może, bo jednak kilka godzin Rafał będzie musiał poświęcić na sen. Gdy biegł GSB jego tempo wynosiło ok. 13 min/km.

Gdyby więc przenieść tempu z B7S mielibyśmy wynik w granicach 60 godzin. Raczej nierealne. Tempo z GSB dawałoby 95 godz. 20 minut. W Beskidach trasa była jednak zdecydowanie trudniejsza i dłuższa, co mocno wpłynęło na ogólne tempo.

Rafał oficjalnie nie chce mówić o zakładanym czasie, ale stać go na utrzymanie średniego tempa 11 min/km przez… wychodzi na to, że około 80 godzin. Byłby to kosmiczny rezultat biorąc pod uwagę długość i przewyższenia. Co zrobi Bielawa, by pobiec jak najszybciej?

– Zaczynam nietypowo, bo z Prudnika do Świeradowa. W ten sposób na początku będę miał ten mniej górzysty fragment. Liczę, że na świeżych nogach mogę tu mocniej przycisnąć i dobiec to wyższych gór w przyzwoitym czasie.

Biegniesz więc w trudniejszym kierunku.

– Ale też i lepiej znanym. Potem wbiegam przecież na tereny, które wielokrotnie odwiedzałem na Biegu 7 Szczytów. Na końcówce może wpadnie jeszcze Kamil Klich, z którym co roku spotykamy się biegowo w Karkonoszach, więc łatwiej będzie mi pokonywać te wymagające fragmenty na zmęczeniu, wiedząc co mnie czeka.

Oprócz Kamila możesz liczyć też na wsparcie innych osób?

– Kamil akurat jest jeszcze niewiadomą, ale wsparcie zadeklarowało już wielu znajomych: Adam Banaszek, Paweł Jach, Tomek Niezgódka, Mateusz Dzieżok i Krzysiek Dołęgowski, którzy wspierali mnie już na GSB oraz rzesza innych „wolontariuszy”, którzy poznają dopiero, co to znaczy biegać z szaleńcem po czerwonym szlaku. Każdy z nich to dobry ultras, znają teren, mnie, więc zapowiada się solidna grupa wsparcia.

Podczas GSB prawie 200 kilometrów przebiegł z Tobą Wojtek Probst. Teraz też będziesz miał kogoś, kto poleci taki długi odcinek?

– Faktycznie, wówczas Wojtek najpierw zaliczył 100 km ciągiem (od 50. do 150. km. – przyp. napieraj.pl), a potem jeszcze wchodził kilka razy na trasę robiąc w sumie 200 kilometrów, w czym bardzo mi pomógł. Na GSS-ie maksymalny dystans, który wspierający ze mną przebiegną, raczej nie przekroczy 100 km.

Rafał Bielawa i Wojciech Probst. Fot. Jacek Deneka

Logistycznie to trudne wyzwanie?

– Nie tak trudne, jak Główny Szlak Beskidzki. Na GSS-ie praktycznie co 15 minut można się spotkać, dojechać gdzieś samochodem, podać coś do picia, czy jedzenia i nie trzeba tyle dźwigać na plecach. To kolejny powód, by sądzić, że tempo na „sudeckim” może być wyższe.

Jak przygotowujesz się do tak trudnego biegu?

– Prawdę mówiąc nie miałem specjalnych przygotowań. Najważniejszym startem miał być Bieg 7 Szczytów i do niego przygotowywałem formę, a potem próbowałem ją utrzymać. Różnie to wychodziło, bo miałem trochę kłopotów ze zdrowiem. Gdy miesiąc temu mnie pytałeś, kiedy ruszam na GSS, mówiłem, że nie wiem i to była prawda. Na szczęście żołądek się nieco uspokoił i mam nadzieję, że nie posypię się na szlaku.

Dużo musiałeś zmienić w treningu od czasu B7S?

– Głównie w diecie. Moim największym osiągnięciem jest odstawienie coli. Nie śmiej się, to wielki sukces.

Nazywam się Rafał i już nie piję coli…

– Żebyś wiedział. Codziennie 2 litry coli najmarniej. A teraz nic. Ani kropelki!

Z czym jeszcze kombinowałeś?

– Na przykład zacząłem przyjmować inhibitory pompy protonowej, żeby obniżyć kwaśność soku żołądkowego. Czuję, że to też mi pomaga.

A biegowo?

– Od 3 lat stosuję się do wskazówek Piotra Hercoga. W tym roku czuję wyraźną poprawę formy. Na Bieg 7 Szczytów byłem lepiej przygotowany niż wskazuje to wynik. Niestety w tym sezonie wszystkie biegi powyżej 5 godzin wiązały się z problemami żołądkowymi.

Jak wyglądają więc Twoje treningi?

– Tygodniowo robię 90–130 kilometrów. W sumie jakieś 6 tysięcy rocznie. Mam sporo treningów szybkościowych, ale objętościowo nie wygląda to jakoś imponująco. Możesz wierzyć lub nie, ale poza zawodami, mój najdłuższy trening w tym roku wynosił 3 godziny.

Dużo przewyższeń?

– Staram się raz w tygodniu pojechać na Ślężę, ale ćwicząc we Wrocławiu tych gór na co dzień nie mam zbyt dużo. Pomimo tego czuję, że plan Piotra pcha mnie do przodu i cały czas robię postępy. To mnie mobilizuje do kolejnych wyzwań.

Czyli?

– W przyszłym roku chciałbym wrócić na UTMB, ale już z myślą o jakimś dobrym wyniku. Jeśli nie UTMB to Orobie Ultra Trail.

Na GSB już nie planujesz wracać. GSS masz na rozkładzie w tym roku. Niebieski Szlak Cię nie kręci. To co jeszcze długiego możesz zrobić w przyszłości?

– Chodzi mi po głowie GR 10* za dwa lata…

Trzymamy kciuki!

*GR 10 to szlak w Pirenejach liczący 833 kilometrów. Do pokonania są przewyższenia sięgające 48 tysięcy metrów!

Sprzęt na Główny Szlak Sudecki

Buty:

inov-8 TERRAULTRA G 260
inov-8 parclaw 275 knit
inov-8 mudclaw 275
inov-8 roclite 315
inov-8 mudclaw 300
inov-8 x-talon 212
inov-8 x-talon 230

Ubrania:

kurtka przeciwdeszczowa inov-8 AT/C Stormshell
kurtka inov-8 AT/C Raceshell
kurtka inov-8 AT/C Softshell
kurtka inov-8 AT/C Thermoshell
koszulka inov-8 team
koszulka inov-8 AT/C Base LS
koszulka inov-8 AT/C Base SS
koszulka inov-8 AT/C Singlet
spodenki inov-8 AT/C 6” trail
spodenki inov-8 AT/C 3QTR
skarpety ULTRA/TRAIL KINGRUNNER

Plecak:

kamizelka Inov-8 Race Elite

Dodatki:

latarka czołowa LEDLENSER NEO10R – 2 szt.
zegarek GARMIN FENIX 5
kije
śpiwór PAJAK

Jedzenie/żele/odżywki

Pełne wsparcie od Mountain Fuel

O Autorze

Oskar Berezowski

Jestem autorem tysięcy artykułów w czołowych polskich dziennikach, tygodnikach, miesięcznikach i serwisach online. Pracowałem m.in. dla gazety “Polska The Times” i “Dziennika Polska Europa Świat”. Dzięki nim mogłem relacjonować lekkoatletykę podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, spotykać się z zawodnikami i trenerami podczas mityngów w Polsce i za granicą oraz analizować zmagania podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata. Sporo nauczyłem się także pracując w miesięczniku „Bieganie”. Współpracowałem i współpracuję z www.magazynbieganie.pl, „Esquire„, Gazeta Wyborcza, gazeta.pl, Forum Trenera.

Podobne Posty

Jedna odpowiedź

  1. Klopp

    Mega szacun dla Rafala : )Ciekawe wyzwanie, ciekawe jaki bedzie czas, warun, walory widokowe itd. Acz przyznam, ze mi bardziej imponuje styl Piotrka Klosowicza ala GSB bez suportu – dla mnie to jest esencja, adwenczure, pelna #czystoscstylu. Zdecydowanie dzielilbym takie akcje na SUP i bez SUP ; )

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany