[size=x-large]Mazovia 24h Marathon – kasowanie umysłu[/size]


[i]Kazigowi – który zawsze będzie moim idolem[/i]

Pierwszy w Polsce taki wyścig. 24h ciągłej jazdy na dwóch kółkach. Pętla 20,5km (wg organizatora 24) i kto przejedzie ją więcej razy ten wygrywa. Dla miłośników szybkości i taktyki, oprócz samotnej jazdy, organizatorzy oferowali również możliwość jazdy zmianowej w grupach dwu lub czteroosobowych. Za granicą takie wyścigi są całkiem popularne. W USA jest nawet zorganizowany puchar w maratonach 24h. W Polsce to jednak nowość. Jak mówili organizatorzy, sponsorzy bali się wejść w coś tak niepewnego. Zawodnicy jednak nie zawiedli, bo na liście startowej aż 191 nazwisk – znacznie więcej niż się spodziewano.

Dość późno zdecydowałem się jechać na te zawody. To zupełnie co innego niż rajdy przygodowe. Rower, nie dość że nie na orientację, to jeszcze na jednej, dość krótkiej pętli. Takich etapów rowerowych w rajdach się nie spotyka. Zupełnie nie wiedziałem jak to będzie. Kusiły mnie takie słynne nazwiska na liście startowej jak Paweł Dybek, Artur Kurek, Piotrek Kosmala, czy też taki znany rowerowy „wyjadacz EPO” 😉 jak Daniel Śmieja. Startować w jednych zawodach z takimi gwiazdami to nie lada gratka. Gdy dowiedziałem się, że mój „kumpel z dzielni” Adam Kaiser znany też jako Kazig, również się wybiera to pomyślałem że i mnie nie może tam zabraknąć.

Trasa bardzo płaska i raczej mało techniczna. Za to dużo, dużo piasku i charakterystycznej „tarki”, która tworzy się na szutrach. Lepsza chyba pod rower z pełnym zawieszeniem niż sztywniaka. Podłoże to w większości leśne drogi i szutry. Dwa kawałki asfaltu – jeden z i jeden pod wiatr. Choć mało skomplikowana, to jednak dość urokliwa – trochę w lasku, trochę w słońcu, trochę nad zalewem. Słońce pracuje na najwyższych obrotach wylewając na nas żar. Aż trudno wytrzymać.

Start w stylu Le Mans – zawodnicy biegną do swoich rowerów. I już od początku piach – pierwsze kilkaset metrów idziemy zamiast jechać. Tempo na początku bardzo mocne. Rajdowa czołówka uciekła szybko. Nawet nie próbowałem się ich trzymać. Pierwsze kółko zupełnie mi nie idzie – wyprzedza mnie kto chce. Aż do momentu gdy w połowie orientuje się, że ociera mi hamulec 😀 Późniejsza próba odrobienia strat i zbyt szybkie tempo daje potem mocno w kość.

Jedzie się tak: asfaltowa prosta pod wiatr, długi szuter z tarką, leśna droga, pustynny kawałek leśnej drogi (dużo piachu), kluczenie leśnymi drogami, szuter, asfalt, szuter. Ani przez chwilę nie trzeba zastanawiać się gdzie jechać. Na pierwszych dwóch kółkach w każdym newralgicznym miejscu trasy stoi sędzia i pokazuje gdzie jechać. Dużo sędziów również w miejscach w których można by skracać. Z czasem jednak ich liczba maleje. Niestety mimo obstawy widzę, że są skracacze (nagana dla starszego pana z wąsem i sakwą ubranego we flanelową koszulę – bardzo nieładnie).
Straszne omóżdżenie. Zupełnie nie ma o czym myśleć. Wciąż te same krajobrazy, wciąż te same przejazdy. Dużo zależało od wyboru linii przejazdu. Często było tak, że ktoś jadący obok, po tej samej trasie, jechał wyraźnie lżej i szybciej. Wynajdywanie optymalnych lini było bardzo ciekawe.
Bufet zaopatrzony całkiem nieźle. Isostar i woda oraz ciasteczka, rogaliki i przepyszne piszingery. Postawiony trochę z boku trasy co utrudniało korzystanie.

Przed startem były różne opinie na temat tego kto wygra. Ja przychylałem się do opinii, że będzie to jakiś dobry rowerzysta z dużym stażem (emerytowany kolarz?). Wygrało jednak rajdowe doświadczenie. Pierwsze cztery miejsca to ludzie, których można zobaczyć na rajdach przygodowych. Piąte miejsce to już duża strata.
Najwięcej okrążeń przejechał Paweł Dybek. Jak powiedział o Pawle Piotrek Kosmala „Czaił się czaił ale potem jak przycisnął…” Jak przycisnął to już praktycznie nie oddał prowadzenia. Jechał cały czas pewnie i „spokojnie”. Duże wrażenie robił support Pawła. Trzech jego kolegów z Mielca cały czas gotowych na przyjazd „szefa”. Paweł siadał w fotelu a support masuje, wymienia bidony, smaruje rower, daje buziaka na drogę i ognia. Bardzo profesjonalnie.
Na chwilę wyprzedził Pawła Krzysiek Grzegorzewski (na noc zszedł z trasy ze względu na kłopoty żołądkowe). Ale tylko na chwilę i niewielką wyrobił przewagę. Trochę go też nastraszył Adam Kaiser. Żal się robiło tych, którzy nie mieli supportu. Adam Kaiser musiał co chwilę podjeżdżać do namiotu. Danielowi chyba w ogóle skończyło się jedzenie. Ale i tak dawał radę, bo w pewnym momencie był tuż, tuż za Pawłem.
Wspaniały wynik Adama – z dużym prowadzeniem wygrał klasyfikacje wędkarzy. Jechał praktycznie bez przerwy, podczas gdy Paweł w drugiej części wyścigu odpoczywał niemalże co kółko a w nocy spał nawet 30 minut.

Trudno mi powiedzieć jak wyglądała jazda w nocy. Zszedłem z trasy jeszcze przed zapadnięciem zmroku. Podejrzewam, że duży problem mógł stwarzać wybór optymalnej linii. Wiem też, że niektórzy mieli problem z odnalezieniem trasy po ciemku. Jednak nikt z tych, z którymi rozmawiałem nic o tym nie wspominali.
Noc była zimna. Ale nie to było największym problemem. Żar, który zlał się z nieba w niedzielę rano był znacznie gorszy niż ten z sobotniego popołudnia. Wszystkim nagle czas okrążenia wydłużył się o ok. 10 minut.

Wyścig skończył się po 24h. Dużo osób skończyło się jednak ścigać wcześniej. Zawody, choć męczące psychicznie i fizycznie, to jednak miały swój pewien urok. To dobre miejsce by porównać się z najlepszymi tylko pod względem buły i psychy (bez nawigacji). Sądząc też po wynikach (czołówka to sami napieracze) jest to też miejsce na szukanie nowych talentów. Jak słyszałem, organizator planuje kontynuowanie takich właśnie imprez. Podobno w przyszłym roku mają być nawet trzy edycje. Piotrek Kosmala i Adam Kaiser po starcie powiedzieli „nigdy więcej”. Jak się jednak dowiedziałem, Piotrek raz już w takiej imprezie startował (w Niemczech) i wtedy na mecie powiedział dokładnie to samo. Polecam więc, zwłaszcza tym, którzy chcą trochę potrenować „bycie twardzielem”.

[i]zdjęcia: Robert ‚Hełmofon’ Gromek oraz support Pawła Dybka[/i]

[b]Zobacz również


[url=http://www.mazoviamtb.pl/index24h.php]Strona zawodów Mazovia 24h[/url]
[/b]

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany