Polar V800 to doktor Jekyll i Mr Hyde, którzy usiedli mi na nadgarstku. Po 1,5 roku obcowania z nimi wiem, że jest to doskonała maszyna dla ultrasa, choć nie dla każdego.

Polar V800 jest już parę lat na rynku (od 2014 r.) i wciąż jest to najlepszy zegarek w ofercie tego producenta. Ba! Nadal jest to topowe urządzenie porównywalne z najlepszymi produktami Suunto czy Garmina. Czy jest wart swoich ok. 1400 złotych? I tak, i nie. Postaram się wytłumaczyć dlaczego.

Zacznę od banałów. Wybrałem Polar V800 bo łączył w sobie cechy zegarka do codziennego użytku (wielkie cebule od Garmina czy Suunto lekko mnie odstraszały), zegarka sportowego i monitora dziennej oraz nocnej aktywności (ta nocna to sen, gdyby ktoś się zastanawiał, czy ma jakieś afrodyzjakopodobne działanie). Miał mieć mocną baterię (trzyma 13 godzin w trybie normalnego zapisu GPS i 50 godzin w trybie oszczędnym). Miał mieć też… budzik wibracyjny. I ma. Miał być też wytrzymały. I… nie jest.

Trochę za delikatny

DSC_0241-01

Na zdjęciu widać kamyczki piasku między obudową a szkłem

Szkło to Gorilla Glass wprawione w aluminium. Jest więc elegancko i teoretycznie bezpiecznie. W teorii. A w praktyce? Szybkę zarysowałem małym kamykiem, który miałem w kieszeni, do której sięgałem. Rysa była głęboka i za bodaj 120 zł wymieniłem przód koperty. Między szkłem a aluminium jest także mała szczelina. Na tyle jednak duża, ze gromadzi się tam piasek. Nie dostaje się jednak do środka, bo V800 jest wodoszczelny. Mimo wszystko jak na sprzęt za worek kasy, to lekkie niedociągnięcia, które estetów mogą odstręczać. Ja nie przykładam do tego wagi, więc zarejestrowałem i tyle. Bo działa.

GPS – problemiki

Robiąc rozpoznanie na rynku przeczytałem zylion recenzji, w których przeczytałem, że GPS w Polarze to ekstraklasa. Szybko odnajduje satelity, jest dokładny.

Szybkość znajdowania satelity? Szału nie ma. Zdarza się, że mój V800 przy bezchmurnym niebie szuka sygnału w mieście 2 minuty. Z ciekawości porównywałem to z innymi urządzeniami, które nie miały takich problemów w tym samym miejscu, więc argument, że blok zasłaniał satelitę, pogoda słaba, raczej odpadają. Generalnie jednak nie jest źle.

Z dokładnością też początkowo był kłopot. Na atestowanej trasie 10 km (Bieg Powstania Warszawskiego) w mieście pomylił się o 200 metrów (pomiar wynosił 9,8). Na Pucharze Maratonu (20 km, las) różnica wynosiła 800 metrów (zegarek podał 19,2 km). Po kilku resetach zegarka pomiar ustabilizował się na poprawnym poziomie. Zaskoczyło mnie jednak co innego: informacja producenta i sklepu. W trakcie procesu reklamacji dostałem taką informację: „Dokładność sensora GPS wyznaczana jest w optymalnych warunkach pomiarowych – bardzo dobra widoczność nieba (satelitów) i otwarta przestrzeń (brak przeszkód terenowych) – wtedy dokładność pomiaru odległości jest rzędu 2%. Przy Pucharze Maratonu, na 20 km, podaje Pan informację las – wnioskujemy zatem, że trasa biegu przebiegała przez teren zalesiony – nie są to warunki optymalne, więc różnica w pomiarze odległości może być większa niż deklarowane 2%.” Hę… Czyli przy błędach 2-4% raczej nie macie szansy na reklamację.

Kolejny pechunio spotkał mnie w zeszłym roku. GPS nawalił na dobre (w sumie to chyba powinno się pisać „na złe”). Pomiar tętna też czasem szalał. Sprzęt był na gwarancji, więc pojechał do krakowskiego serwisu. Wrócił z informacją, że zegarek jest naprawiony, czujnik tętna wymieniony. Brawo! Tyle, że wcale nie było lepiej. Nie wiem co zrobił serwis tak naprawdę, ale zegarek nadal pokazywał ten sam błąd (po osiągnięciu najwyższej wartości podawał ją stale w trakcie sesji). Znów czas stracony na reklamację. Wrócił do mnie zegarek z całkiem nowymi bebechami i całkiem sprawny. Mimo wszystko serwis powinien chyba przeprowadzać test przed odesłaniem po naprawie. Ale co ja tam wiem.

Z Polarem się nie zgubisz

Jeśli już jesteśmy przy GPS, to warto szybko opisać ciekawą funkcję nawigacji. Wgrywając trasę poprzez program możemy potem poruszać się po niej. Na zegarku widzimy wijącą się wstążkę, którą należy podążać. Gdy zboczymy z trasy pojawia się strzałka wskazująca kierunek, w którym należy podążać by wrócić na wybrany przez nas szlak. Widzimy także dystans do końca. Trzeba jednak biec zgodnie z kierunkiem osoby, która wgrała pierwotny ślad i zacząć od startu. Można także korzystać z własnych tras (trzeba je wcześniej dodać do ulubionych).

Trener na nadgarstku

DSC_0064-01

Ostatnio intensywnie jest używany podczas treningów crossfit, co widać na zrzucie z programu Flow poniżej

Polar V800 to coś więcej niż zegarek sportowy. To trochę trener siedzący ci na nadgarstku. Pomysł jest świetny. Algorytm oblicza obciążenie treningowe i podpowiada jaki był to trening, jakie cechy kształtuje i ile czasu potrzebujesz na regenerację. Według producenta program analizuje prędkość i tętno. No i nie bardzo wiem jak ocenić to obiektywnie, więc napiszę subiektywnie.

Przeważnie program wyciąga wnioski zbliżone do moich odnośnie jakości. Czasem jednak Running Index podczas szybkiego biegu mam przeciętny. Innym razem lekkie wybieganie kończy się pochwałą w postaci zaliczenia mnie do elity biegaczy…

Bez wątpienia jest to jednak ciekawa wskazówka dla całkowitych amatorów, sygnalizująca potrzebę odpoczynku. Zupełnie nie przydaje się to do ćwiczeń poza biegowych. Wówczas mogę zajechać się w trupa, na tętnie skaczącym w kosmos, a i tak dostaję ocenę „dostateczny”.

Pomocy treningowych jest jednak więcej. Zegarek pozwala na przeprowadzenie testu ortostatycznego, czy ocenienie VO2max. Można także ustawić sobie zadane tempo biegu i gonić wirtualnego przeciwnika. Oczywiście jest też możliwość ustawienia powiadomień o wyjściu poza określoną strefę wysiłkową, zaprogramowanie treningu interwałowego. To naprawdę potężna maszyna asystująca nam w pracy nad formą.

Poczuj flow

Dziennik_–_Polar_Flow
Bardzo dobrze rozwiązany jest także program Polar Flow. To nasz dziennik treningowy. Choć w sumie nazwanie tego dziennikiem byłoby niesprawiedliwością dla programu. Możemy tam analizować każdy trening na masę sposobów, bo wszystkie parametry rejestrowane podczas wysiłku są dostępne w formie skalowalnych wykresów. Opisanie możliwości Flow zajęłoby kilkanaście tysięcy znaków więc napiszę tylko, że poza dokładną analizę każdej jednostki treningowej mamy też podsumowania wybranego okresu znane z innych aplikacji: dystans, liczba treningów, spalone kalorie, czas. Polar podpowie nam także czy, i jakich dokonujemy postępów np. analizując zmiany naszego Running Index. Uff… sporo tego.

Na szczęście interfejs użytkownika jest tak przyjazny, zatem nawet amator będzie potrafił ocenić krytycznie swoje treningi w danej jednostce czasu lub przejść do konkretnych zajęć i sprawdzić, na którym kilometrze tak bardzo poszalał z tętnem lub gdzie mógł się zakwasić.

Postępy_–_Polar_Floow

Wszechstronność urządzeń peryferyjnych

DSC_0073-01

Zegarek z pulsometrem

Z zegarkiem najczęściej kupujemy czujnik tętna. Oba urządzenia komunikują się przez bluetooth. Zauważyłem też, że dane z czujnika czyta spora część maszyn stacjonarnych w klubach (bieżnie, rowery). Bieżnia mechaniczna w boxie, w którym teraz ćwiczę ma nawet logo Polara, symbolizujące kompatybilność. To przydatne, gdy planujesz wysiłek w określonej strefie metabolicznej i nie musisz co chwilę zerkać na zegarek, bo podstawowe dane wyświetlają się na ekranach samego trenażera.

Dla kogo V800?

Jest to zegarek raczej dla ultrasów i triatlonistów. Dlaczego? Płacimy głownie za baterię, precyzyjny pomiar wysokości (barometr). Większość pozostałych funkcji mają tańsze modele z nieco niższej półki. Część osób narzeka na to, że większość ustawień wyświetlacza (możemy wybrać jakie parametry będzie nam wskazywał zegarek, spośród wielu propozycji) trzeba dokonywać w komputerze i następnie zsynchronizować urządzenie. Mi to nie przeszkadza. Kilka ekranów z danymi dla każdej formy aktywności lub rodzaju treningu to aż nadto, a potrzeba zmiany nigdy nie była dla mnie paląca.
Przeszkadza mi za to chimeryczność V800. Synchronizowanie go bezprzewodowo u mnie graniczy z cudem i choć oddawałem go do naprawy, to serwis niestety nic nie poprawił zasłaniając się naprawdę idiotycznymi tłumaczeniami (proszę sprawdzić pod innym systemem, dziwne – u nas działa, a może to wina telefonu itp.).

V800 to więc dr Jekyll, gdy wszystko w nim hula: jest świetnym asystentem treningu i doskonale nadaje się do noszenia na co dzień, spania z nim na ręku. Czasem zamienia się w pana Hyde’a co jednak można pewnie zrzucić na przypadek lub mojego pecha. Ogólnie jest wart swojej ceny, a Polar cały czas go poprawia (nieustająco pojawiające się aktualizacje oprogramowania). W pakiecie dostajemy także świetny serwis do analizy naszej sportowej przygody.

O Autorze

Oskar Berezowski

Jestem autorem tysięcy artykułów w czołowych polskich dziennikach, tygodnikach, miesięcznikach i serwisach online. Pracowałem m.in. dla gazety “Polska The Times” i “Dziennika Polska Europa Świat”. Dzięki nim mogłem relacjonować lekkoatletykę podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, spotykać się z zawodnikami i trenerami podczas mityngów w Polsce i za granicą oraz analizować zmagania podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata. Sporo nauczyłem się także pracując w miesięczniku „Bieganie”. Współpracowałem i współpracuję z www.magazynbieganie.pl, „Esquire„, Gazeta Wyborcza, gazeta.pl, Forum Trenera.

Podobne Posty

13 Responses

  1. Paweł

    Fajny opis. Mam bardzo podobne wrażenia z prostszym modelem – M400. Bardzo podobnie jest z dokładnością GPS (trzeba bardzo pilnować aktualizacji danych GPS, bo inaczej fix łapie się dłuuuugo) i czasem pojawiają się podczas zawodów skoki tempa (wywołane drzewami, wysokimi budynkami itp.). Co bywa irytujące gdy mam ustawiony konkretny zakres prędkości i wg Polara jestem poza, zegarek piszczy, ja a biegnę jednostajnym tempem.
    To co jest na plus, to że producent nieustannie rozwija oprogramowanie, np. w M400 pojawiło się pewnego miłego dnia zliczanie kadencji, ostatnia aktualizacja dorzuciła opcję zliczania dystansu na podstawie ruchów ręki, gdy brak sygnału GPS. Czasem mam wrażenie, że wersja m400 to taki V800, tylko z zablokowanymi funkcjami mocniejszego braciszka. Więc może któregoś dnia dokonam upgrade na V800, bo jakoś przez te lata przyzwyczaiłem się do sporej funkcjonalności Polara, noszę go na co dzień.

    Odpowiedz
  2. Sebastian

    Fajna recenzja :). Jako użytkownik V800 zgodzę się ze wszystkim.
    A czy patrząc na zegarek obserwujesz co kilka sekund takie dziwne „błyski” w różnych partiach ekranu?

    Odpowiedz
    • Oskar Berezowski
      Oskar Berezowski

      Błysków nie mam. Natomiast co jakiś czas, podczas biegu, zegarek robi dziwne „bip”, gdy patrzę na tarczę nie widzę, żadnych zmian, informacji itp. Nie jest to sygnał o pokonanym dystansie (można ustawić interwał powiadomień).

      Odpowiedz
      • Sebastian

        A jak z serwisem Polar? Szybko działają, czy trzeba się rozstawać z urządzeniem na dłużej?

      • Oskar Berezowski
        Oskar Berezowski

        Tak, jak pisałem w recenzji: z serwisem miałem problem. Nie tyle z szybkością (choć trzeba się liczyć, że minimum tydzień jesteś bez zegarka), co z jakością kontaktu i usługi. Do dziś zachodzę w głowę jak można odesłać „po naprawie” zegarek, który „działa” tak samo jak przed naprawą. Nawet po tej recenzji nikt się nie pofatygował z jakąkolwiek informacją z ich strony 😀

  3. Krzysiek ( kilo77)

    Witam.Bardzo przydatna recenzja. Właśnie szukam zegarka z gps. Po przeczytaniu ilus tam recenzji i porad mój wybór skurczył się do 3 graczy : suunto ambit 3 , polar v 800, garmin 920xt. Co Ty o tym myślisz?

    Odpowiedz
    • Oskar Berezowski
      Oskar Berezowski

      Sam stałem przed takim wyborem i wybrałem Polara 🙂 Choćby ze względu na wielkość, budzik i reklamowany jako dokładny GPS. Czasem decydująca jest też cena. Ambit3 i V800 niewiele się między sobą różnią (chyba nigdy nie przekonał mnie 920xt) i mając dwa równorzędne zegarki to koszty mogą przeważyć, tym bardziej, że na zegarki biegowe często są przeceny, można się potargować w sklepie itd.

      Odpowiedz
  4. Wojtek

    A czy czasami Polar Flow nie ma jednej poważnej wady, jaką jest brak możliwości wgrania treningu w formacie GPX (lub innym), który nie został zarejestrowany bezpośrednio w urządzeniu Polara ?

    Odpowiedz
  5. RTQMark

    „Na Pucharze Maratonu (20 km, las) różnica wynosiła 800 metrów (zegarek podał 19,2 km).”
    Z GPS Polara nie jest najgorzej. Biegam pętle, na których odbywał się PM 20km (zresztą biegłem 20km w PM 2016) i tam Polar mierzy pętlę na 4,8-4,9km, czyli 19,2-19,6km na 4 pętle. Pozostaje kwestia pomiaru, czy bardziej metody, urządzenia. Warszawsko-wawerskie pętle, a są 3, nie są atestowane. Widziałem jak wymierzana była rzeczona trasa: panowie odmierzali trasę krokami (sic!), albo jakimś ukrytym urządzeniem ;-P Garmin także nie pokazuje tej pętli na 5km (tj. ok 4,9km).
    Najgorzej z trasy wawerskich, wymierzona jest trasa Falenicy… 10km tej trasy Polar i Garmin pokazują na 8-9km (Polar pokazuje stały kilometraż tej trasy, ale nie pokazuje odpowiednio przewyższenia).
    Tym niemniej Garmin na pętlach wawerskich słabo sobie radzi z torem GPS (Fenix 3), zaś gps Polara wygląda naprawdę bardzo równo. W lasach wawerskich na jakieś 500 biegów Polar stracił ze 3-4 razy GPS, w tym 2 razy w dwóch pierwszych daniach użytkowania… 🙂 Więc nie jest chyba z Polarem najgorzej. Znajomemu Garmin potrafi GPS regularnie wywalać, zaś mi GPS Polara wywalił tylko raz na te 500 biegów…

    „Czasem jednak Running Index podczas szybkiego biegu mam przeciętny. ”
    Running Index nie zależy od Twojego odczucia samopoczucia podczas biegu, czy jego prędkości… bardziej sprawdza poziom, a przede wszystkim zmienność tętna w stosunku do tempa biegu (oczywiście bierze pod uwagę wiek, wagę i wzrost). W moim przekonaniu jest to naprawdę bardzo dobry benchmark poziomu wytrenowania. Warto go obserwować.

    Odpowiedz
    • Oskar Berezowski
      Oskar Berezowski

      Z tym GPS na pętli było tak, że po 2 tygodniach, kilku restetach, zmianie software’u pomiar był juz precyzyjniejszy i róznił się o ok. 100 metrów na cały dystans.

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany