Środa

Podium w Tor Des Geants rozdane. Całą, ponad 330 km trasę Hiszpan Oscar Perez pokonał w 74:56:31 ! Poniżej 80 godzin (78:50:03) zmieścił się jeszcze przez długi czas prowadzący, a ostatecznie drugi Francuz Gregoire Millet. Trecie miejsca utrzymał Christophe Le Saux 80:14:14.

Tomek ostatni raz był odnotowany dziś rano na 220 pozycji tuż za 200 km. Niestety nie mamy świeższych informacji.

 

 

 

Wtorek

Niestety nie mamy dobrych wieści. Dziś rano, po 3 godzinach snu chłopaki ruszyli z Donnas (bazy po 3 sekcji – 148 km). Konrad narzekał na ból nogi i niecałe 3 godziny później musiał zejść z trasy – kolano odmówiło dalszej współpracy. Tomek idzie dalej.

Ostatnie dane od organizatora mówią, że dziś o 13:00 był na 161 km zajmując 161 miejsce Smile.

Końcówka 3 sekcji była bardzo nudna, cały czas po lesie, bez widoków z licznymi podejściami i spadkami.

 

W tym samym czasie  pierwszych 3 zawodników minęło 236 km. Na czela nadal z godzinną przewagą Gregoire Millet z Francji. Goni go Hiszpan Oscar Perez a na trzecim miejscu z dodatkowym 20 minutowym opóźnieniem podąża rodak lidera Christophe Le Saux. Ale do mety jeszcze zbyt daleko a straty zbyt małe by mieć pewność, że ta kolejność się utrzyma.

 

 

 


 

Poniedziałek

 

Tor Des Geants – kolejny alpejski gigant.: 330 km długości, 24 km przewyższenia, bieg non stop dookoła doliny Aosty. Na tę imprezę 500 miejsc z listy startowej  i kolejne 500 z listy rezerwowej rozeszło się w kilka godzin. Wśród szczęśliwców, którym udało się wstrzelić na listę startową było 3 Polaków: Konrad Ciuraszkiewicz, Tomek Krawczyk i ja.

Niestety uczczenie trzeciej edycji biegu występem trzech Polaków nie udało się. Majowy wypadek na rowerze zmusił mnie do rezygnacji ze startu. Ale Tomek i Konrad dotarli na miejsce i po raz kolejny ruszyli na zmagania z trasą.

 

 

Zapytałem ich przed startem na co się nastawiają i jakie mają cele:

Tomek:
Ja to chciałbym
1. mniej czasu spędzać na PK ,a ten który już tam spędzimy chcemy wykorzystać na sen.
2.Poprawić wynik o 10h  vs rok ubiegły
3.Próbować wyjść bez szwanku ( w ubiegłym roku załamana rzepka w kolanie w ciągu pierwszej doby nie pomagała w dalszej części:))

Konrad
początkowo:
i co ja mam tutaj napisać, kilka dni temu pewnie, że interesuje interesuje mnie czas w okolicy 110 godzin, ale od środy walczę w gorączką i jakąś infekcją żołądkową, straciłem w tym czasie kilka kilo, na szczęście powoli wraca mi apetyt, to może trochę to uzupełnię, ale bardzo słaby jestem. Wczoraj chodziłem w sumie ok godziny po domu, oto cały mój ruch, dzisiaj nawet trochę mniej.
Mam nadzieję, że dzień, dwa i mi przejdzie, ale pewnie infekcja nie pozostanie bez wpływu na mój organizm, także ciężko mi pisać teraz o jakimkolwiek czasie.
Najbliższe dni pokażą jak będzie…

lecz na szczęście kilka dni później:
dzisiaj wieczorem wyjeżdżamy, ja już jestem spakowany, nawet wyszło mi sporo mniej rzeczy niż rok temu.
Co do zdrowia to jest lepiej, infekcja praktycznie ustąpiła, do niedzieli jeszcze trochę czasu, więc mam parę dni na zebranie sił. Jedynie będę musiał dołożyć do wyposażenia trochę lekarstw, które muszę codziennie zażywać. W każdym razie humor mam dużo lepszy niż jak pisałem poprzedniego maila. Jaki wpływ miała choroba na organizm okaże się w trakcie. Dla mnie dobre jest to, że tempo na tdg jest duuużo niższe niż na utmb czy goretexie. Imprezy w pełni biegowej, raczej nie dałbym rady obecnie dobrze pokonać. No i wygląda na to, że pogoda będzie trochę łaskawsza niż była na utmb czy u Magdy i Krzyśka.

 

 

W tej chwili wyścig trwa już w najlepsze. Prowadzący Francuz,  Gregoire Millet dziś o 15:12 z przewagą ponad 40 minut  zameldował się 161 km. Można zatem powiedzieć, że zbliża się do półmetka.

 

 

Nasi reprezentanci dwie godziny wcześniej,  rozpoczynając trzecią setkę znajdowali się w Cogne, drugiej bazie – na 102 km. Jak donoszą trasa do pierwszej bazy minęła im bezproblemowo. W dzień było ciepło, ale bez upałów. Zjedli coś po czym bez spania ruszyli dalej. Noc już tak komfortowa termicznie nie była, a mówiąc wprost było zimno. Trzy mocne podejścia przed drugą bazą dały im nieźle w kość, więc zdecydowali się na dwie godziny snu.

 

Czekamy na dalsze wieści.

Foto ze strony Organizatora

Polecamy kanał YouTube

 

 

O Autorze

Adam Foland

Nawigator napieraj.pl. Startował w pierwszym rajdzie zorganizowanym na polskiej ziemi. Poza AR trenuje głównie orientację: w biegach, na rowerze i na nartach. Pasjonuje się wspinaczką w skałach i górach, chodzeniem po jaskiniach, startuje również w maratonach rowerowych i rogainingach.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany