Po nieudanej gali rozdania nagród przebieg trasy relacjonuje Magda z On-sight napieraj.pl – nieudanej gdyż nikt na miejscu nie wie jakie miejsce zajął. Organizatorzy potrzebują jeszcze całej nocy na sprawdzenie i podliczenie punktów zdobytych przez ekipy. Ale wracając do opowieści Magdy: [i]”Zastała nas pogoda iście Słoweńska [/i] (polskie teamy mają tu już wieloletnie doświadczenie )[i]- najpierw mocna zlewka i zimno, potem nieznośny upał. Wszystko zaczęło się od biegu „miejskiego” po Mariborze, po czym dopadliśmy do rowerów. Do pokonania 30km, z małymi przewyższeniami, wszystko szło szybko i sprawnie, drogi głównie asfaltowe. Następny etap (nie było wiadomo czy ze względu na stan wody się odbędzie) to kajaki. Rzeka mocno wezbrana i wartka. Fale tak duże że nie było widać kajaka płynącego przed Tobą bo ginął gdzieś poniżej. Zdarzały tu się wywrotki, na szczęście nas ominęły. [/i] [i]Po zakończeniu tego etapu wszystkie zespoły zostały zatrzymane, następny etap otwierany był duuużo później. Spędziliśmy ponad 3h w tym miejscu (na szczęście z dostępem do przepaku). Słabe było to, że spotkały tu się wszystkie ekipy i wspólnie wystartowaliśmy na 100km roweru, po którym znowu następował dark zone. Ścigać się nie było sensu, bo znowu po tym etapie spotykały się wszystkie drużyny i to z kompletem punktów. Na pokonanie odcinka było 11h! Po drodze wpadło zadanie linowe.
Na koniec odcinka znów 3h odpoczynku, tym razem tylko w NRCtach, bez dostępu do przepaku. Nie chcieliśmy się pchać na koniec etapu, który był nad rzeką. Stwierdziliśmy że zostaniemy wyżej, bo jest tu cieplej i do strefy zjechaliśmy na chwilę przed jej otwarciem. Okazało się jednak, że był to błąd – teraz następował odcinek na lokalnych łódkach, których nie wystarczyło dla wszystkich. Jako, że przyjechaliśmy pod koniec, załapaliśmy się na drugą grupę. I znów 1,5h czekania. Co prawda o tyle został nam przedłużony limit mety, ale szkoda było tego czasu.

Po tratwach zaczynał się najtrudniejszy etap zawodów. Wyszło nam 110km z buta. Pokonanie tego odcinka zajęło nam 24h. Tu pojawiły się już konkretne góry, duże przewyższenia. Sporo wariantów wymagało chodzenia na rympał, wspinaczki na czworakach. Tu cała drużyna dostał mocno w kość. Dopiero po 80km treku, mieliśmy po raz drugi (i ostatni!) dostęp do przepaku. W związku z tym w plecaku trzeba było nosić sporo dodatkowego sprzętu. Z tego też słynie rajd Słoweński.
Pod koniec etapu wszyscy mieli już naprawdę dość. Tempo zaczęło mocno spadać. Stopy skasowane, ogólne zmęczenie dawały się we znaki.
Pojawił się też stres: myśleliśmy że bieg GPSowy nie jest wliczany do limitu tego odcinka. Okazało się jednak inaczej i chłopaki musieli pędzić jak rakiety. Zrobili to niesamowicie, jakby brali udział w sprincie, a nie mieli w nogach grube kilometry. O włos a byśmy nie zdążyli, ale się udało! Potem jeszcze piękny zjazd 25 metrowy i zaliczenie 2 jaskiń.

Dalszy trek wcale nie był łatwiejszy. Złapał nas straszny śpioch. Chciałam śpiewać, żeby się trochę rozbudzić, ale zamiast tego wydobywał się ze mnie jakiś bełkot. Zaczęło się powolne człapanie i spadek nastroju. Wszyscy mieli już dość.

Końcówka odcinka pieszego to już rolki bieg na orientację i rowerowa jazda na orientację. Można się było tutaj rozdzielać. Kshysiek mówił że rower podczas tego odcinka bardziej mu przeszkadzał niż pomagał.
Zrobiło się strasznie gorąco i nastroje znowu siadły. Ostatni rower zweryfikował nasze pierwotne plany. Tu już trzeba było pokonywać góry jak smoki i nie byliśmy pewni czy wyrobimy się w limicie, więc zaczęliśmy skracać. Jednak po kilku punktach okazało się, że idzie nam aż za dobrze, ale już niestety nie mogliśmy zgarnąć dodatkowych punktów (trzeba je było zaliczać po kolei). I tak dotarliśmy do mety 1,5h przed limitem czasu. Kshysiek dotarł z tak zniszczonymi stopami jak chyba jeszcze nigdy [/i] (nigdy też i mu się nie niszczyły za bardzo).”

Zespół Code 34 dotarł szczęśliwie do mety. Z pewnością są w czubie stawki i walczą o czołową pozycję, ale wydaje się że On-sight napieraj.pl są niewiele za nimi. Niestety musimy poczekać do rana, żeby dowiedzieć się które miejsca obstawiła w tym roku Polska w Słowenii.

O Autorze

Gaweł Boguta

Ojciec portalu napieraj.pl, zawodnik rajdów przygodowych, biegacz ultra, kajakarz. Startował kilkukrotnie w prestiżowym Marathon des Sables, ma na koncie wynik poniżej trzech godzin w maratonie i udział w wielu zagranicznych rajdach, między innymi w Czechach, Słowenii i Kostaryce.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany