Bartek Przedwojewski zaskoczył wszystkich, nawet siebie, tym jak szybko przebił się do światowej elity skyrunningu. Jego sukcesy, w tym drugie miejsce w kultowym Zegama-Aizkorri to efekt jego niewyobrażalnie ciężkiej pracy. O tej pracy i planach na przyszłość z nim rozmawiamy.

Bartek (Salomon Suunto Team) do Polski wrócił w poniedziałek. We wtorek był już w bojowym rynsztunku i interweniował wraz załogą wozu strażackiego. – Trzeba zacisnąć zęby, zebrać się w sobie i nie myśleć o bólu – próbuje pocieszać Przedwojewski, który wtorek i czwartek spędził na dyżurze w swojej jednostce ratowniczo-gaśniczej. Trudno było się skupić na pracy nie tylko przez zmęczenie. W głowie cały czas pozostawała świadomość, że zajął drugie miejsce w Zegama-Aizkorri. Pokonał go tylko Hiszpan Kilian Jornet. Zegama to od lat praktycznie teatr jednego aktora (jeśli pojawi się na scenie). Od 2002 roku, gdy Zegama-Aizkorri została rozegrana po raz pierwszy Kilian wygrywał ten wyścig aż 9 razy!

Czasy Kiliana Jorneta podczas Zegama-Aizkorri

Czasy Kiliana Jorneta podczas Zegama-Aizkorri [kliknij grafikę, aby powiększyć]

Od 2007. roku zabrakło go na starcie jedynie trzy razy. W 2017 r. był w Himalajach, gdzie wspiął się bez butli z tlenem na Everest w oszałamiającym czasie 17 godzin (rekord, od 1996 r. należy do Włocha Hansa Kammerlandera). Właśnie dwa lata temu, pod nieobecność Hiszpana padł nowy rekord trasy. Norweg Stian Angermund-Vik pokonał dystans w czasie czasem 3:45:08. W ten sposób odebrał dotychczasowy rekord Jornetowi, który w 2014 roku uzyskał 3:48:14. Wcześniej najmniej czasu na pokonanie Zegama-Aizkorri potrzebował Brytyjczyk Rob Jebb, pierwszy, który złamał 4 godziny w 2005 r., zatrzymując zegar na 3:54:18
W 2018 r. przed przybyciem do Zegamy Hiszpana powstrzymała kontuzja, więc w 2019 r. liczono, że powalczy o rekord trasy. To się jednak nie udało. Za to fenomenalnie pobiegł Przedwojewski, który przez cały dystans biegł razem z Francuzem Thibault Baronianem.

Oskar Berezowski: – Bieg ramię w ramię z Francuzem to była Twoja taktyka?

– Ja przed biegiem nie mam żadnej taktyki, ale od startu poczułem, że on ma dobre, mocne tempo. Szybko podjąłem decyzję, że najlepiej będzie się go trzymać. Nie oznacza to, że się za nim „woziłem”. To była pełna współpraca. Raz ja przejmowałem inicjatywę w forsowaniu tempa, raz on. [widać to na poniższym wykresie – red. napieraj.pl]

Walka o podium podczas Zegama-Aizkorri 2019

Walka o podium podczas Zegama-Aizkorri 2019 [kliknij grafikę, aby powiększyć]

Masz niedosyt? Drugie miejsce, przed rokiem trzecie. Jest postęp ale Kilian nie jest nie do pokonania.

Nie mam żadnego niedosytu. Powiem ci szczerze: nie wycisnąłbym z siebie tego dnia ani sekundy lepszego czasu. Zrobiłem to co mogłem. Oddałem 100 procent siebie i wszystko zagrało idealnie.

A świadomość, że przed Tobą jest Jornet coś znaczyła?

Pewnie. Ja lubię biegać z najlepszymi. Mnie to mobilizuje, pcha do przodu. Nie mam jednak jakiejś obsesji pod tytułem „pokonać Jorneta na Zegamie”.

Patrząc na progresję wyników, to masz szansę zrobić to już w przyszłym roku.

Teraz jestem tak zmęczony, że mój mózg nie ma nawet siły myśleć o przyszłym roku. Najpierw musze odpocząć, potem wrócić do ciężkich treningów, a 30. czerwca stanąć na starcie Marathon du Mont-Blanc.

Czasy potrzebne do wejścia na podium w całej historii Zegama-Aizkorri

Czasy potrzebne do wejścia na podium w całej historii Zegama-Aizkorri [kliknij grafikę, aby powiększyć]

Z jakim planem?

Pytasz mnie o to czwarty dzień po Zegamie, więc szczerze, to nie wiem. Pewno jak opadną emocje, to wrócę na swoje tory i złożę deklarację, że chcę być w czołówce. To kolejne zawody z cyklu Golden Trail Series. W sumie chcę wystąpić we niemal wszystkich. Nie polecę tylko na Pikes Peak.

Trasa maratonu pod Mont-Blanc Ci pasuje?

Jest wymagająca, bo na początku jest dosyć płasko i stawka gna naprawdę szybko, a potem, trzeba się przestawić na zupełnie inny wysiłek: ostre napieranie pod górę. Robi się mocno techniczny, alpejski bieg.

To kiedy wracasz do treningów?

Teraz ćwiczę raz dziennie. Od przyszłego tygodnia wracam do dwóch treningów na dobę.

Odnosisz niesamowite sukcesy. Nie myślisz o przejściu na zawodostwo?

Nie. Teraz mam ten komfort, że niezależnie od tego w jakiej jestem formie, na koniec miesiąca mam wypłatę i nie musze się martwić o byt. Życie z biegania nie jest łatwe i nawet, gdyby ktoś mi złożył dobrą ofertę sponsorską, polegającą na stałej płacy za bieganie, to nie wiem, czy bym się zdecydował.

Dlaczego?

Lubię swoją pracę. To chyba najprostsza odpowiedź. Nie zastanawiałem się nad jej porzuceniem. Jestem profesjonalistą w tym co robię zawodowo i po godzinach, bo trenuję jak wyczynowiec.

Czyli jak?

Ciężko (śmiech).

Masz trenera?

Od zeszłego roku pracuję z Andrzejem Orłowskim z klubu LLKS Osowa Sień. To moja najlepsza decyzja w całej karierze biegacza górskiego. Nie wyobrażam sobie już treningów bez opieki kogoś z zewnątrz. Miałem taki okres i popełniałem wiele błędów. Przede wszystkim za mocno ćwiczyłem. Bo ja nie potrafię sam odpuścić, więc się zajeżdżałem na treningach i to nie dawało optymalnych rezultatów. Każdy, kto myśli o realnych sukcesach powinien pracować z trenerem.

Jaki rodzaj treningu jest dla Ciebie najcięższy?

Płaskie, długie biegi na dużej prędkości. Na przykład 25 kilometrów w tempie 3:30. Potrzebuję wtedy wsparcia, dla bezpieczeństwa.

Jak to wygląda?

Proszę kogoś, żeby jechał koło mnie na rowerze. W pewnym momencie wyłącza mi się mózg i lecę na takim rowerowym pilocie. To jest bardzo wyczerpujące, ale wiem, że trzeba robić takie treningi.

Dużo robisz przewyższeń?

W tym roku jest ich zdecydowanie więcej niż poprzednio. Wybiegałem już 56 tys. metrów w pionie i 2,2 tysiąca kilometrów „na wprost”.

Mówisz o bieganiu, ale to nie wszystko…

Zimą sporo biegałem na nartach. W sumie było tego 20 tys. metrów w pionie. No i rower. To jest ważna część mojego treningu.

O Twoim treningu rowerowym krążą już legendy i wielu innych zawodników zaraziło się dwoma kółkami od Ciebie.

„Odkryłem” go cztery lata temu, gdy miałem kontuzję. Wtedy nie mogłem biegać więc dużo jeździłem po górach. Gdy się wyleczyłem, praktycznie bez dużego przygotowania biegowego potrafiłem wykręcić 17-kilometrowy cross w tempie 3:25. Wtedy uwierzyłem, że to dobry sposób na budowanie formy. W tym roku przejechałem już 3 tys. kilometrów z czego 32 tys. metrów w pionie.

Fotografia: Miro Cerqueira

W czym widzisz jeszcze swoje rezerwy?

Chyba najwięcej do zrobienia mam jeszcze na podbiegach. Ja w górach startuję od 3 lat, a moi rywale mają często znacznie większe doświadczenie i dużo większe przewyższenia w nogach. Widzę, że tu jest sporo do poprawienia.

A zbiegi?

Myślę, że to moja mocna strona. Przykładem jest choćby ostatni bieg we Francji (Skyrace des Matheysins – red. napieraj.pl). Na szczycie byłem czwarty, a po zbiegu na mecie pierwszy.

Specjalizujesz się w górskich maratonach i krótszych biegach skyrunningowych. Myślisz czasem o pełnokrwistych dystansach ultra?

Daj mi się nacieszyć tymi maratonami. Teraz chcę biegać taki dystans, w tym się specjalizować, poprawiać wyniki. Co będzie potem? Nie wiem. Pewnie gdzieś tam w głowie pojawia się czasem myśl o czymś dłuższym, ale nie teraz.

 

Cykl Golden Trail Series

  • Zegama-Aizkorri (2. czerwca)
  • Marathon du Mont-Blanc (30. czerwca)
  • Dolomyths Run Skyrace (21. lipca)
  • Sierre Zinal (11. sierpnia)
  • Pikes Peak Marathon (25. sierpnia)
  • Ring of Steall Skyrace (21. września)
  • Annapurna Trail Marathon (26. października)
Cykl Golden Trail Series

O Autorze

Oskar Berezowski

Jestem autorem tysięcy artykułów w czołowych polskich dziennikach, tygodnikach, miesięcznikach i serwisach online. Pracowałem m.in. dla gazety “Polska The Times” i “Dziennika Polska Europa Świat”. Dzięki nim mogłem relacjonować lekkoatletykę podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, spotykać się z zawodnikami i trenerami podczas mityngów w Polsce i za granicą oraz analizować zmagania podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata. Sporo nauczyłem się także pracując w miesięczniku „Bieganie”. Współpracowałem i współpracuję z www.magazynbieganie.pl, „Esquire„, Gazeta Wyborcza, gazeta.pl, Forum Trenera.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany