To już potwierdzona informacja na którą czekaliśmy aż do ceremonii zakończenia zawodów. Podium wyglądało następująco:

1. CZAR Team

2. Adidas Terrex

3. NEWTREND/OpawaNet

 

Przeczytajcie ostatni komunikat od Piotrka i zobaczcie ostatnią porcję fotek.

 

Ostateczna klasyfikacja nie była znana przed policzeniem wszystkich punktów. Wygrywa zespól który zebrał ich najwięcej. jeśli dwa zespoły mają tyle samo punktów wtedy liczy się czas przybycia na metę. Zakończenie zawodów po godz 17 w sobotę oznacza dyskwalifikację. Trzeba przyznać, ze obowiązują tu twarde reguły gry.

 

Lycian Chalenge kończył bardzo ładny, ponad czterdziestko kilometrowy etap kajakowy. Wcześniej zawodnicy musieli zjechać na linie z kilkunastometrowego klifu i przepłynąć wpław na oddaloną o kilometr wysp. Nasi popłynęli na kajakach dosyć asekuracyjnie, nie zaliczyli kilku punktów i już o 15 pojawili się na mecie.

 

Aga i Tomek właśnie wyruszyli w powrotną drogę do Poznania. My jeszcze jutro będziemy cieszyć się tureckim słońcem no chyba, że znowu spadnie deszcz…

Foto: Piotr Dymus

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

Wszystko (prócz strony organizatora) wskazuje na to, że nasz zespół zakończył rywalizację na drugim miejscu. Czekamy jeszcze na oficjalne potwierdzenie tego faktu. Tymczasem polecamy poczytać co się działo w końcówce rajdu.

 

 

Czwartkowy wieczór mocno utkwi w pamięci wszystkich, którzy w tym czasie byli na trasie Lycian Challenge. Dana z NEWTREND/OpawaNet zastanawiała się kiedy żelastwo przyczepione do uprzęży podczas zadania specjalnego ściągnie jakiś piorun. Nasi też nie wspominają tej nocy miło. Prognozy niby były dobre, ale pogoda w górach lubi płatać figle. A góry tutaj mają wysokie, wczorajszy treking prowadził aż na 2400 m n.p.m.

 

Piątkowy poranek był prześliczny. Lekka mgiełka unosząca się nad doliną rzeki na której za chwilę miały pojawić się kajaki zespołu Adidas Terrex. Ale się nie pojawiały. Ile może zając przepłynięcie 15 km nurtem dosyć wartkiej rzeki? Biorąc poprawkę na to, że kajaki dmuchane do demonów szybkości nie należą, obstawiałem, ze około 2h. Okazało się, ze może i 3 tyle że pierwszą godzinę zawodnicy targali kajaki po kamieniach wystających z płytkiej wody. Poziom i tak jest wyższy, bo jak doniósł mi Turek z obsługi punktu, specjalnie na rajd spuszczono wodę z pobliskiej farmy ryb. Ciekawe co na to ryby.

Przepak po kajakach zajął dłuższą chwilę. Wiadomo już było, że nie da się zaliczyć w regulaminowym czasie wszystkich punktów. Podjazd na 1400 m na PK 29 był naturalnym kandydatem do opuszczenia. Pod nóż poszły też PK 24, 25 i 30.

CZAR-owni odjechali około 6 rano powiększając przewagę, nasi przed 10, Czesi z NEWTREND/OpawaNet ponad 2h później, wszyscy z kompletem punktów.

 

Kiedy dojechałem do strefę zmian 2 było po północy a nasi właśnie spali. Po przebudzeniu miny mieli raczej nieciekawe o ile można mieć ciekawy wyraz twarzy trzeciego dnia rajdu. Fatalne pomyłki nawigacyjne kosztowała ich kilka godzin i kolejne 2 niezaliczone punkty. Nie wyglądało to dobrze, ale ponieważ wszyscy poza Czar Team coś opuścili, nie było wiadomo na którym są miejscu. Postanowi odpuścić kanion i udać się prosto na pływanie, zrobić kajaki aby tuz przed piątą zameldować się na mecie w Gocek.

 

Foto: Organizator

O Autorze

Adam Foland

Nawigator napieraj.pl. Startował w pierwszym rajdzie zorganizowanym na polskiej ziemi. Poza AR trenuje głównie orientację: w biegach, na rowerze i na nartach. Pasjonuje się wspinaczką w skałach i górach, chodzeniem po jaskiniach, startuje również w maratonach rowerowych i rogainingach.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany