Inovy zarzynałem na różne sposoby przez ostatni rok. Między innymi podczas ustanawiania rekordu szybkości na drugim co do długości szlaku turystycznym w Polsce, biciu rekordu Korony Polski SOLO na czas, czy na ostatniej Łemkowynie Ultra Trail 150 km. Do dzisiaj zarżnąć ich nie mogę… pisze Paweł Pabian.

„Wygoda”

„Komfort”

„But zapewnia odpowiednie warunki dla stóp na bardzo długich biegach ultra”

Miód na uszy. Czytając recenzje o butach między innymi tego właśnie szukamy. By nam napisali, że są idealne na asfalt, skałę, błoto, śnieg, z podgrzewaniem i chłodzeniem, z oddychaniem i deszczu nie przepuszczeniem. Te niektóre hasła znajdziemy także w opisie Trailtalona 275. Niczym Święty Tomasz dotknąłem obuwia, założyłem i poleciałem… Dosłownie: „Na bardzo długi bieg ultra”.

IMG_0292

 

Wygoda

Hmm z tego co słyszałem każdy dystans powyżej maratońskiego jest zwany dystansem ultra, ale jaki to jest bardzo długi ultra? Dobre prawidła sugerują by przed zawodami, biegami czy wyzwaniami trochę w obuwiu pobiegać. Dopasować stopę, najkrócej ujmując „rozbić but” by stopa się z nim zespoliła i zaprzyjaźniła. Słysząc różne głosy, by zrobić około 100 a może więcej kilometrów na treningowo by w końcu stać się z butem jedno to ja wpadłem, ale w błoto.

Dobre praktyki to jedno, a rzeczywistość stanęła przede mną w brutalny sposób. Największym testem dla butów był pierwszy tydzień ich życia ze mną. Wtedy to podjąłem projekt Niebieskie Wyzwanie czyli pokonanie około 445 km na czas drugim co do długości szlakiem turystycznym w Polsce: Niebieskim Szlakiem Karpackim z Grybowa do Rzeszowa. Na całym odcinku przez 164 godziny były ze mną nowiutkie buty. Nawet nie miałem okazji ich przymierzyć. Różnymi zbiegami okoliczności musiałem zamówić kuriera do agroturystyki w Grybowie, gdyż nie miałem możliwości wcześniej ich odebrania. W ten sposób nowe, pachnące buty na kilkanaście godzin przed najdłuższą poniewierką jaką do tej pory sobie w życiu zafundowałem wylądowały na moich nogach.

Oczywiście wygodne od razu przykleiły się do moich stóp i nie chciały z nich schodzić. Dla rozbicia więc wyszedłem wieczorem na miasto. Wrażenia na spacerze przednie! Jednak miałem cały czas w głowie, że jutro, po kilkunastu, może kilkudziesięciu kilometrach nowiutkie buciwo zmasakruje mi stopy. Płacz przyjdzie. Nastał pierwszy dzień – płaczu nie było. W drugi dzień także. Tak więc czekałem, że może w trzecim dniu buty mnie obetrą i nie doczekałem się do końca wyzwania. 445 km przerobiłem, rekord ustanowiłem, a stopy… Bez obtarć, odgniotków czy innych określeń na wszechogarniającą bolączkę. Myślę, że dowód jasny. Buty od samego początku przyległy do stopy, bez rozbicia z marszu zrobiłem w nich kilkaset kilometrów i była to najlepsza decyzja w moim życiu. But uratował mi nogi.

Przyczepność

Obuwie jest fantastycznie wyważone, podczas biegu wręcz zapominam na jakiej powierzchni jestem, bo w nich się po prostu płynie. Ścieżka i szlak – nie ma problemu. Nawet po roku, kiedy to już na śródstopiu prawie że wita płaska podeszwa miałem prawdziwe obawy przed ostatnim ŁUT czy w nich pobiec. Błoto na Łemkowynie soczyście oblepiało dokoła całego buta, ale wychodząc na kawałek suchego gruntu po dwóch, trzech krokach z powrotem wracała przyczepność i stabilność. Po roku tyrania ząbki bieżnika są dość konkretnie starte na śródstopiu oraz na pięcie, jednak przyczepność dalej dobra, więc czułem się bardzo pewnie na zbiegach. Nawet odcinki asfaltowe to komfort dla nóg, tylko szkoda trochę bieżnika…. Te buty lubią ryzyko, dlatego można w nich bezpiecznie ryzykować 🙂

IMG_0664

Kontakty z wodą.

Największe wodne testy buty zaliczyły na Niebieskim Wyzwaniu, gdzie w drugiej połowie szlaku przez 2 dni padał non stop deszcz. Z Pogórza Przemyskiego i Dynowskiego stało się Pobłocie. Jak ktoś wędruje po pogórzach doskonale wie, że klimat dorównuje, a nawet przebija ŁUT 2016. Najważniejsze jest to, że w tych butach można się bezpiecznie kąpać. Po kilku krokach błoto i woda wypluskuje się z buta i dalej czuć komfort i przyjemność z prowadzenia. To dzięki zastosowanym siatkom po bokach i od góry woda szybko przelewa się przez buta i odpływa bezpowrotnie.

Wytrzymałość

Po roku natłukłem w tych butach około 2000 km. Bardzo dobre rozwiązanie to zakończenie czubków buta materiałem, a nie siatką. Jest to ważne przede wszystkim dla mojej specyfiki stopy, gdyż na każdych butach biegowych mam po dwie dziury. Jedna z boku przy małym palcu – związane z anatomią, a że tam siatka to zawsze dziura po kilku miesiącach wyskakuje. Druga natomiast z przodu na dużym palcu. Zakończenie materiałem, który jest trochę wyprowadzony w głąb stopy powoduje, że na palcu w trialtalonach dziury nie ma i nie zanosi się, by takowa się pojawiła. Tutaj dziury po bokach stworzyły się i chyba już muszę się z tym oswoić. Ostatnimi czasy nawet je dowartościowałem, gdyż przyczyniają się do szybszego odprowadzenia wody.

IMG_6320

Kilka spostrzeżeń

Buty mają świetnie wyprofilowane połączenie nogi ze stopą. Wyklucza o zatem bolącą kostkę czy ucisk na kościach w okolicach kostki, co zdarzało mi się w innych butach. Sznurówki fabryczne bardzo dobre. Dla zasady przewiązuję je dwa razy, ale wystarczy raz. Nawet mokro przez długi czas powoduje, że się nie rozwiązują „same”. Szerokie kopyto powoduje, że but nie „lata” na palcach po założeniu, a po długich kilometrach na trasie wyraźnie kompensuje i akceptuje puchnięcie stopy, zapewniając dalej komfort.

Tworząc relację chciałem i szukałem co napisać o tych butach do poprawki lub co nie do końca się sprawdza. Takowej rzeczy znaleźć nie mogę. Może na indywidualne zlecenie proszę by coś zrobić z tymi tworzącymi się po bokach dziurami.

Sądzę, że but jeszcze wiele wytrzyma i będę z nim walczył na niejednym wyzwaniu. Przez pryzmat przygód, które ze mną przeżył mogę powiedzieć tylko jedno: kup go tylko wtedy, jeśli robisz coś na poważnie.

Paweł Pabian

O Autorze

Redakcja napieraj.pl

Od 2002 roku piszemy o rajdach przygodowych - naszym mateczniku. O imprezach, sprzęcie, ludziach z rajdowego świata. Od kilku lat skupiamy się w większym stopniu na biegach ultra, starając się inspirować, informować i wciągać czytelników do tego niezwykłego świata malowanego potem, błotem, podszytego pasją i radością z biegania znacznie dalej niż maraton.

Podobne Posty

3 Responses

  1. Gabi

    Witam,
    Niestety moje Trailtalony pokonały Grassora, Szagę, WRC w Rogainingu i zostały poddane, przez przedstawiciela producenta, naprawie z powodu przetarć materiału. Po Kaczawskiej Wyrypie podklejenia się odkleiły i buty wyzionęły ducha. Na liczniku miały około 600 km. Zostały zastąpione innym modelem. Bardzo fajny but, świetnie układa się na nodze, ale chyba nie jest zbyt odporny na trudne warunki typu woda, błoto, piach. Pierwsze uszkodzenia (zmechacenia na siatce okrywającej but), pokazały się już po Grassorze. W żadnym ze startów Trailtalony nie skasowały mi nóg co uważam za ich dużą zaletę i jeśli byłyby trwalsze to poleciłbym je każdemu i dokonał ponownego zakupu.

    Pozdrawiam,
    Gabi

    Odpowiedz
  2. Ziemowit

    To chyba bolączka wielu butów od inov8. Moje roclity też rozpadły się (pęknięta siatka) zdecydowanie za wcześnie (ok. 300km) – na razie zostały przez producenta podklejone – zobaczymy co będzie dalej. Zastanawiam się nad trailtalonami właśnie ale mam obawy, że będzie tak samo…

    Odpowiedz
  3. Paweł

    Tutaj kłaniają się indywidualne uwarunkowania każdego z nas. Te same buty nie wytrzymały na Twoich nogach, po czym ja jeszcze je ciuram i jestem bardzo zadowolony. Mamy 2 skrajności. Zatem należy się kierować wygodą przede wszystkim, a potem parametrami, gdyż na odcinku 50 km w górę wygoda i dopasowane indywidualnie rozwiązania do danej stopy będą miały kluczowe znaczenie. Nie każdy but dla wszystkich 🙂

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany