Nie je mięsa, nie liczy kalorii za to dobrze liczy uderzenia własnego serca. Jest piekielnie szybka i choć brakuje jej doświadczenia to od dwóch lat wygrywa mistrzostwa Polski w biegach ultra. Edyta Lewandowska (Alpin Sport Team) ma całkiem nieźle przemyślaną ścieżkę swojej kariery. Sukcesy na asfalcie dały jej wiarę w siebie i szybkość. Góry stały się lekiem na problemy ze zdrowiem.

Oskar Berezowski: Wielu z czytelników napieraj.pl zastanawia się jak dziewczyna z „ulicy”, piekielnie szybka, mająca przed sobą karierę w dobrze płatnych imprezach w miastach, przeskoczyła na odludne górskie ścieżki. Potrzeba zmian czy nowych wyzwań?
Edyta Lewandowska: Góry były bliskie mojemu sercu zawsze. Uwielbiałam wycieczki biegowe i obozy biegowe w górach. Odczuwam znacznie większą przyjemność i satysfakcję w biegach górskich. Oczywiście jest to zupełnie inny wysiłek niż biegi na asfalcie, ale doznania estetyczne są nie do opisania. W górach znalazłam się troszkę z ciekawości, ale przede wszystkim zostały one moim lekiem na problemy zdrowotne z kręgosłupem z którymi borykałam się prawie 4 lata. Można powiedzieć, że dostałam drugą szansę na szybkie bieganie i zamierzam ją odpowiednio wykorzystać w górach. Żałuję, że dopiero teraz pojawiłam się na startach biegów górskich (w końcu to dopiero mój drugi sezon). Nie wykluczam jednak startów w biegach ulicznych i w przyszłym sezonie startu w maratonie (jako odskocznia od treningów górskich). Mam też w planach na koniec roku dłuższy bieg  na asfalcie…

18056011_819061268247845_7094065239181009368_o

Edytę Lewandowską łatwo dostrzec na trasie dzięki kolorowym strojom sponsora – Nessi. Fot. Karolina Krawczyk

Opowiedz trochę o szczegółach przygotowań: ile masz na liczniku w tym roku?
Nie trenuję mocno, ale różnorodnie. Pierwsze dwa sezony nie chcę mocno obciążać swojego organizmu, zostawiam rezerwy treningowe na przyszłość. Mieszkam na Jurze w Olsztynie koło Częstochowy gdzie mam bardzo dobre warunki do biegania (las, ścieżki crossowe, asfalt) spokój i ciszę.
Brakuje mi jedynie treningu w górach i obozów,ale ze względów finansowych nie mogę sobie na ten moment na taki luksus pozwolić(mam nadzieję,że sytuacja się zmieni i będę mogła wykorzystać swój potencjał biegowy). Łatwiej będzie mi podać średni kilometraż tygodniowy, który oczywiście waha się w zależności od treningu czy startu, lub mojego samopoczucia na które bardzo zwracam uwagę. Biegam w przedziale 130-150km tygodniowo (pracując i zajmując się 4 psiakami). Współpracuję z najlepszymi fizjoterapeutami: Wojtkiem Długołęckim z Reh-Art i Kubą Nowakowskim. Dbam również o wsparcie witaminowe, mam tą przyjemność być ambasadorem marki Olimp, więc paliwo na trening i starty mam zapewnione w 100%. Staram się również jeść zdrowo i słuchać swojego organizmu.

Liczyłaś dystans w górę?
Nie liczyłam. Za to zawsze mobilizuję swoje ciało i głowę w trakcie podbiegu. Na zbiegu trzeb być mocno skoncentrowanym, szczególnie jeśli podłoże jest kamieniste. Uwielbiam podbiegi i bardzo polubiłam zbiegi, więc jest równowaga.

MŚRADOŚĆCzęść osób twierdziła, że Twoją słabością może być brak doświadczenia. Zgadzasz się z tym?
Na pewno jestem najmniej doświadczoną biegaczka górską w czołówce (w końcu to dopiero mój drugi sezon w górach). Mam jednak spory bagaż doświadczeń z biegów ulicznych, przełajowych i lata treningu pod okiem wspaniałych trenerów co, jak widać, bardzo dobrze przekładam na biegi górskie.
Każdy bieg nas czegoś uczy, każdy bieg jest inny, doświadczenie zdobywa się przez całą karierę. Ważne są odpowiednie wnioski i cierpliwość w realizowaniu planu treningowego! Tego staram się nauczyć trenując biegaczy i pomagając im spełniać sportowe marzenia.

Twoje bieganie mimo wszystko jest podobne bardziej do taktyki ulicznej niż intuicyjnej walki w górach. Biegasz w strefach tętna, pilnujesz tempa, kalkulujesz…
Bieganie w górach różni się od walki na biegach ulicznych. Znam swój organizm jak nikt i umiem wykorzystać swoje mocne punkty na biegu. Nie boje się ryzykować i dyktować tempo biegu.
Bieg mam zawsze rozplanowany w głowie, taktykę można sobie założyć, ale na biegu trzeba podejmować często inne decyzje. Oczywiście trenując zwracam uwagę na tętno, to podstawowy wskaźnik, który mówi nam czy organizm jest zregenerowany i gotowy na kolejny bodziec.
Tempa pilnuję na treningach tempowych i odcinkach. Na biegu ciężko jest założyć sobie odpowiednie tempo, bo profil trasy lub warunki pogodowe wymuszają nam zmienny rytm biegu. Jeśli nastawiam się na rekord trasy, to wiem w jakim czasie powinnam pokonać dany odcinek trasy. Reszta pozostaje w nogach i głowie to musi być zgrany tandem.

Część Twoich rywalek nawet nie ma zegarka na trasie. To one się mylą? Przyszłością jest jednak analiza swojego ciała, chłodna kalkulacja?
Znacznie mniejsza część biegaczy nie korzysta z zegarka w trakcie biegu i treningu. Jeśli im to odpowiada to niech tak biegają. Ja lubię wiedzieć w jakim tempie,tętnie i jaki dystans pokonuję.
Obecnie biegam z Polarem V800 bardzo dobry zegarek. Uważam że monitorowanie zarówno treningu jak i regeneracji jest kluczowe i pomocne w uzyskiwaniu coraz lepszych wyników sportowych.

Jak wygląda Twój zwykły tydzień treningowy? Ile dni biegasz, ile odpoczywasz?
Nie jestem rannym ptaszkiem, zwykle muszę spać ok 8-9 godzin. Co nie oznacza, że kiedy muszę wstać rano to nie wstanę. Biegam o różnych porach z uwagi na pracę i obowiązki domowe. Nie jest to łatwe, ale jeśli się chce to można sobie poukładać tak dzień, że doba wydaje się jakby dłuższa. Żyję w biegu, zawsze mam niedoczas… Biegam codziennie. Odpoczywam jak mam możliwość stosując kąpiele solankowe Salco lub idę na masaż. Kiedyś był tylko trening, a teraz jest życie pozasportowe, ale to jest bardzo dobry układ i  równowaga dla głowy. Nie samym sportem człowiek żyje i choć to moja wielka miłość i pasja znajduję czas dla najbliższych:)

me4Dietę też masz przemyślaną? Liczba kalorii, węglowodanów, tłuszczy, białek ściśle określona a w lodówce tylko dozwolone składniki diety?
Staram się zdrowo odżywiać. Nasz organizm to nie śmietnik,więc warto w niego inwestować:) Nie jem mięsa. Uwielbiam za to ryby, sushi, owoce morza i kuchnie włoską. Na śniadanie często jem owsiankę z bakaliami. W moim menu jest również ulubione masło orzechowe, miód i wafle ryżowe. Dodatkowo wspieram się suplementami diety firmy Olimp.
Nie liczę kalorii… nie przejadam się. Organizm podpowiada mi na co ma ochotę. Warto go słuchać.
Dobrze jest również od czasu do czasu nagradzać się w postaci ulubionego smakołyku, przecież jeśli od czasu zjemy większy kawałek ciasta czy dodatkową porcję lodów to nic się nie stanie. Unikniemy napadów głodu, ataku na lodówkę i nieopanowanego obżarstwa (wspominam o tym bo wiem, że wiele kobiet ma z tym problem). Nie lubię słowa dieta dla mnie to nawyki żywieniowe, które powinny być odpowiednio zbilansowane i bogate w pełnowartościowe produkty.

Zdecydowałaś się na współpracę z trenerem. Na czym polegają Twoje treningi techniczne?
Konsultuję kwestie techniczne szczególnie jeśli chodzi o treningi biegane na tzw. ,,siodle”: góra-dół i treningi z kijkami. Reszta to moja tajemnica. Pozostałe kwestie treningu są w mojej głowie. Jak na razie idzie wszystko zgodnie z planem,więc nie zamierzam nic zmieniać.

Masz też wsparcie „mentalne”. Możesz o nim powiedzieć trochę więcej?
Nie korzystam z porad psychologa jeśli to masz na myśli. Mam mocną głowę i silną psychikę. Nie boję się porażek, umiem wyciągać wnioski. Przez kilka sezonów walczyłam z kontuzją, więc nic nie jest w stanie mnie złamać. Jeśli chodzi o wsparcie mentalne, to miałam na myśli wsparcie osób najbliższych, mojego Rafała, znajomych i zawodników oraz sponsorów. Sportowiec musi mieć oparcie w najbliższych. W sporcie są chwile upadków i wzlotów dobrze jest mieć filar bezpieczeństwa i wsparcie w trudnych chwilach.

Jest jakaś sfera przygotowań, która nie jest dokładnie zaplanowana i przemyślana?
Ta sfera to obozy przygotowawcze. Tutaj jest spore pole rezerwy. Swoje obecne wyniki wytrenowałam na Jurze między pracą a domem, czyli życiowa codzienność.  Chciałabym w końcu potrenować w górach bo wiem, że przełoży się to na zdecydowanie lepszą formę. Łatwiej jest się skupić na treningu, odnowie i regeneracji poza domem. Mam nadzieję, że to się zmieni i znajdę wsparcie finansowe. Trzymajcie kciuki, żeby tak się stało.

18156061_820618161425489_2243794079232199280_o

Na trasie złotego biegu w Szczawnicy. Fot. Piotr Dymus

W swoich biegowych planach masz mistrzostwa Polski, mistrzostwa świata. To dosyć tradycyjne podejście do biegania, trochę właśnie przeniesione ze sportu „ulicznego”. Zobaczymy Cię też na innych biegach? Jakich?
Mam swoje cele i swój plan jeśli chodzi o starty. Mistrzostwa Polski, Europy czy świata to dla mnie duży prestiż. Nie każdy może tam wystartować jak na innych biegach. Walczy się wtedy z najlepszymi to duża porcja motywacji i satysfakcji. Biegam w górach dopiero drugi sezon. Pewnie, że chciałabym wyjechać i walczyć na innych biegach, ale to wszystko wiąże się z kosztami finansowymi. Pokrycie kosztów przelotu, zakwaterowania to nie są małe sumy a na pewno na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie sama tego sfinansować. Jeśli pojawi się sponsor, to mam w planach 3 biegi za granicą, ale nie chcę  zapeszyć. Trzymajcie kciuki, żeby się wszystko poukładało!

O Autorze

Oskar Berezowski

Jestem autorem tysięcy artykułów w czołowych polskich dziennikach, tygodnikach, miesięcznikach i serwisach online. Pracowałem m.in. dla gazety “Polska The Times” i “Dziennika Polska Europa Świat”. Dzięki nim mogłem relacjonować lekkoatletykę podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, spotykać się z zawodnikami i trenerami podczas mityngów w Polsce i za granicą oraz analizować zmagania podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata. Sporo nauczyłem się także pracując w miesięczniku „Bieganie”. Współpracowałem i współpracuję z www.magazynbieganie.pl, „Esquire„, Gazeta Wyborcza, gazeta.pl, Forum Trenera.

Podobne Posty

Jedna odpowiedź

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany