Szkocja. Fot. Karolina Krawczyk

Charlie Ramsay Round na mokro – relacja Krzyśka Dołęgowskiego

Szkocja to magia. Niby małe góry. Żadne tam Alpy. Wspinaczy tam niewielu, bo tylko kilka ścian jest na tyle pionowych by warto było zabierać linę. Do tego pogoda sprawia, że jadąc tam można mieć pewność, że będzie padać. I wiać. A potem może wyjdzie słońce i jeszcze raz popada. Nie jeździ się tam za sławą wielkich imprez czy gigantycznych szczytów polanych lodem.
punkt-kontrolny-fot-ostre-kadry

GEZnO 2016 – i pięknie, i wrednie. Prawie 90 km na orientację po górskich bezdrożach

O tych zawodach można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że są lekkie. To kilometry, które drwią z Ciebie na każdym kroku, a mimo to sprawiają przyjemność. To teren, który można przeklinać, bo jeży się zwalonymi drzewami, kolczastymi malinami, a mimo wszystko ludzie wbiegają na metę uśmiechnięci i dziękują organiatorom za „epicki łomot”.
Curved Ridge - 12 km trasy. Zdjęcie z rekonesansu na mokro. Fot.: Alistair Turnham

Glen Coe Skyline. Jak sobie pomóć? Relacja Krzyśka Dołęgowskiego

Koledzy mówią, że dobrze pobiegłem. Że stawka mocna (koledzy z Wysp tak twierdzą, dodają nawet, że nie pamiętają tak mocnego składu na swoich wyścigach), więc 19. miejsce na 300 zgłoszonych to dobra rzecz. No i za plecami została Jasmin – i nie chodzi o moją męską dumę. Choć o to pewnie też trochę. Ale ona ma rekord prestiżowej pętli Charlie Ramsay Round – nie wśród kobiet. Wśród wszystkich. No i mieszka tu w Szkocji i biegła rok wcześniej, więc znała teren.