[size=x-large][b]Pół ceny, pół mapnika ?[/size][/b]

Test mapnika RaidLight VTT (z porównaniami do [url=/xoops/modules/wfsection/article.php?articleid=104]Miry Pro Bike 11 WR[/url])

Cena: 136zł (kwiecień 2009)
Waga zestawu niskiego: 253g


Czasy gdy można było myśleć o ściganiu się rowerem na orientację (np.: AR, MTBO) bez mapnika już dawno się skończyły, a i podczas zwykłej wycieczki rowerowej mało kto ma obecnie ochotę co chwila stawać i wyciągać mapę z plecaka. Niestety profesjonalny mapnik rowerowy np.: [url=/xoops/modules/wfsection/article.php?articleid=104]Miry Pro Bike 11 WR[/url] to obecnie wydatek ok. 270 PLN. Dodajmy wydatek niektórym skutecznie odcinającym drogę do zakupu.
Na naszym rynku pojawiła się jednak ostatnio alternatywa: Mapnik rowerowy RaidLight VTT kosztujący ok. połowę tego co „czeski brat” (wg katalogu 136 PLN). Czy za połowę pieniędzy dostajemy pół mapnika, mapnik pół-profesjonalny czy może po prostu mapnik rowerowy za pół ceny ? Przyjrzyjmy sie bliżej porównując z wspomnianym Miry Pro Bike 11 WR.
Po zakupie w płaskim, zgrabnym pudełku dostajemy całkiem sporo elementów: stolik z folią, 3 szerokie obejmy, 2 wąskie obejmy oraz 2 stojaki niski i wysoki.

Z całego tego dobrodziejstwa możemy sobie zmontować mapnik tak by stolik był nisko (blisko kierownicy) trochę niżej niż u Miry, albo by był wysoko (blisko oczu) – ta wersja polecana raczej osobom krótkowzrocznym lub poruszającym sie na rowerach wymuszających mniej sportową sylwetkę. Dzięki obejmom różnej szerokości mapnik można dopasować do większości kierownic (pewnym niedociągnięciem ze strony producenta jest umieszczenie w niskim stojaku otworów na śruby pasujących jedynie do wąskich obejm, zatem osoby mające grube (31,8 mm) kierownice i pragnące jeździć z mapnikiem w wersji niskiej muszą sobie te otwory trochę powiększyć). Elastyczność zestawu (możliwość zmontowania w różnych konfiguracjach) jest na pewno zaletą dla osób mających w “stajni” różne rowery. Testowany mapnik złożony był w wersji niskiej i zapewne większość rowerzystów tak go będzie używać.
Montaż całego mapnika trwa niezbyt długo i wymaga użycia tradycyjnych kluczy płaskich (ew. w wersji nasadowej) i śrubokrętów krzyżakowych (przyda sie duży i mały) oraz odrobiny cierpliwości (w nakrętkach znajdują się specjalne plastikowe pierścienie chroniące później przed odkręcaniem sie śrub, utrudniające jednak ich pierwsze dokręcenie). W kategorii czas skręcania całości Miry nieznacznie wyprzedza RaidLighta, jednak w końcu mapnik skręcamy zwykle raz w jego życiu.
Po zmontowaniu mapnik możemy umieścić na kierownicy. I tu miłe zaskoczenie: nie potrzebujemy do tego już żadnych narzędzi ! Mapnik po prostu nakłada sie na kierownicę i dociska. Plastikowe obejmy rozchylają się a następnie zaciskają na kierownicy i… mostku. Tak, ten mapnik ma trzy punkty podparcia. Cała operacja jego zakładania po dojściu do wprawy trwa najwyżej kilkanaście sekund, zdejmowanie podobnie. Pod względem prędkości zakładania RaidLight bije na głowę Miry. Gdy przede mną długie, zaplanowane zawody to ta różnica traci na znaczeniu. Jednak gdy chciałem sobie wyskoczyć na szybki trening z mapą i miałem tylko Miry to jednak najczęściej… jeździłem bez mapy – szkoda mi było czasu na przykręcanie mapnika. Teraz w takich sytuacjach zakładam szybko RaidLighta.
Mapnik zamontowany… w jedynie słusznej pozycji. Montowanie w trzech punktach powoduje, że nie możemy sobie wybrać kąta, pod jakim patrzymy na stolik. Dla mnie kąt był dobry i przyjąłem tą „niedogodność” jako zaletę, bo przy Miry zawsze musiałem sie zastanawiać jaki kont będzie dla mnie dobry, wsiadać na rower i sprawdzać czy dobrze przykręciłem. Ale dla osób, które mają jakieś szczególne wymagania względem pozycji stolika to może być wada.
Wkładamy mapę. Folia jest mocowana za pomocą 4 rzepów (jeden dłuższy). To odmiana od „mirowych” metalowych napów. Pytanie brzmi, czy rzep przyklejony do plastikowego stolika będzie się trzymał i rozpinał zamiast urywać. Mi do tej pory udało się jeden z rzepów raz oderwać. Było to przy bardzo mokrych warunkach i niezbyt delikatnym odpinaniu. Co ciekawe, przyłożyłem za chwilę ten rzep z powrotem do spodu stolika: klej znowu chwycił i trzyma do dziś. Tu znów trudno jednoznacznie stwierdzić czy to wada czy zaleta. Zbyt gwałtowne otwieranie mapnika może nasz co najwyżej kosztować ponowne przyklejanie rzepa, gwałtowne otwieranie zapieczonego, metalowego napa w Mirze może skończyć się koniecznością wymiany porwanej folii. W jednym rzepy są na pewno gorsze: w Mirze możemy napchać do mapnika kilka map, czy też jedną byle jak złożoną – jeśli dopniemy, to całość będzie sie trzymać; w RaidLighcie aż tylu map nie zapchamy do środka, rzepy są słabsze i nie wytrzymają naciągania folii, będą sie rozpinać. Oczywiście problem sie zaczyna gdy chcemy trzymać w mapniku więcej niż jedną mapę. Rzepy są z kolei zaletą gdy często przekładamy mapę . Łatwo je rozpiąć , prawie w ciemno można je zapinać (szybkie dociśnięcie całą dłonią). Napy Miry lubią się zapiekać (zwłaszcza jeśli nie są pielęgnowane) co skutkuje wysiłkowym odpinaniem i zapinaniem. Zapięcie napy wymaga też bardziej precyzyjnego trafienia.
W folii RaidLighta bonus znajdą osoby preferujące mocowanie kompasu do mapnika. Jest tam specjalna kieszonka pozwalająca włożyć kompas. Aby to samo osiągnąć w mapniku Miry trzeba było użyć kleju lub taśmy klejącej. Nieużywana kieszonka zasłania odrobinę mapy na „szwach”. Na tyle „dużo”, że trzeba o tym wzmiankować i na tyle mało, że nie stanowi to problemu przy używaniu.
Trzeba też wspomnieć o wielkości stolika. RaidLight jest produkowany tylko w jednym rozmiarze 25 x 25 cm. Jest to mniej niż w porównywanej Mirze Pro Bike 11 WR: 27,5 x 27,5 cm co oczywiście może skutkować częstszym przekładaniem mapy. Inne mapniki Miry są produkowane również w większych jak i mniejszych rozmiarach stolika. Po raz kolejny nie ma jednego, doskonałego rozwiązania: „zależy co komu bardziej leży”. Jedni wolą na kierownicy stół bilardowy inni stoliczek kawowy.
Czas na najważniejszy test, czyli sprawdzian czytania mapy podczas jazdy w terenie. Zakładam oczywiście, że stolik został odpowiednio ustabilizowany odpowiednią śrubą (podobnej stabilizacji trzeba dokonać w mapniku Miry – chodzi o kompromis pomiędzy dokręceniem mapnika żeby „nie latał”, a niedokręceniem żeby się dał obracać).
Powiedzmy od razu, RaidLight jest dobry, jednak nie dorównuje doskonałością Miry. RaidLight jest mocowany na rowerze w trzech punktach, co daje mu ogromną stabilność głównej części obrazu, niestety brak pierścienia podtrzymującego stolik powoduje, że na krawędziach nie mamy już tej stabilności. Na odcinkach asfaltowych tego nie zauważymy, skraj mapy zacznie nam drgać gry wjedziemy do lasu. Jest to wada dla osób, które potrafią czytać mapę podczas jazdy w terenie i mają do przejechania duże przeloty z jednej krawędzi mapy na drugą. Mapnik Miry dzięki pierścieniowi utrzymuje zbliżona stabilność na całym obszarze. Pamiętajmy jednak, że w naprawdę trudnym terenie żaden mapnik nie zagwarantuje nam czytelności – mapnik drga tak jak cały rower , a nasze ręce (na szczęście !) nie przenoszą wszystkich tych drgań na głowę.
Jeździłem z RaidLightem zarówno na rajdach jak i zawodach MTBO. Radziłem sobie bez problemu. Choć na duże, poważne rajdy wybieram mapnik Miry to na wszelkie treningi i część krótszych imprez wybieram RaidLighta.

Komu mogę polecić mapnik RaidLighta ? Jak widać z porównań powyżej, dużo zależy od prywatnych preferencji, upodobań do różnych szczegółów. Jednak gdyby ująć sprawę generalnie, to warto go polecić przede wszystkim rozpoczynającym zabawę z rajdami (bo wydanie „trochę ponad stówkę” a wydanie „prawie trzech stówek” to odczuwalna różnica w budżecie) ale również przyda się zawodnikom posiadającym już Miry jako mapnik treningowy i zapasowy. Sam komfort używania mapnika choć trochę mniejszy to jednak w pełni wystarczający do napierania. Początkującym nawet jak sie rajdy nie spodobają, to z pewnością przyda sie im na turystyczne wycieczki. A wszystkim świetnie się sprawdzi wszędzie tam gdzie ważny będzie czas. Doskonały na treningi z mapą czy przejazd po mieście z punktu A do punktu B (lepiej więcej pojeździć niż tracić czas na przykręcanie Miry). Nie zajmuje zbyt wiele miejsca w przepaku i szybko może być zamontowany w przypadku uszkodzenia pierwszego mapnika. Dobrze sprawdzi się również jako główny mapnik w zespole gdzie nie ma zdecydowanego lidera nawigacji, przekazanie go między rowerami (przy zmianie nawigatora) to zaniedbywalna chwila – szybciej nawet przekazać mapnik, niż przekładać mapę. Podobnie sprawdzi się jako drugi mapnik w zespole czteroosobowym na dłuższym rajdzie, gdy nawigator i drugi nawigator będą mieli kryzys nie trzeba będzie sie z nimi zamieniać na rowery, wystarczy szybkie przełożenie mapnika. Oczywiście sprawdza się też po prostu na co dzień.

O Autorze

Adam Foland

Nawigator napieraj.pl. Startował w pierwszym rajdzie zorganizowanym na polskiej ziemi. Poza AR trenuje głównie orientację: w biegach, na rowerze i na nartach. Pasjonuje się wspinaczką w skałach i górach, chodzeniem po jaskiniach, startuje również w maratonach rowerowych i rogainingach.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany