[size=x-large][b]Jak Barrel[/size][/b]

Cena: 314zł (kwiecień 2009)

[img]/xoops/modules/wfsection/images/tatonka/tatanka_barrel_0.jpg[/img]

Zacznijmy od rozwiania niejasności: nie będzie tu nic o Tybetańskim Jaku imieniem Barrel, a jeśli już pojawi się jakieś duże zwierzę to będzie to Bizon. Przyjrzymy się bowiem bliżej torbie niemieckiej firmy Tatonka o wymienionej wyżej nazwie. W „coś” bowiem trzeba pakować się na rajdy i inne wyjazdy, zobaczmy jak sprawdza się ten produkt.

[b]Torba jak… torba[/b]
Testowany model to Barrel M mieszczący w zależności od źródeł od 60 do 65 litrów, rozmiarach 38x38x61 cm i wadze własnej ok. 1,5 kg. Materiały użyte do produkcji to solidne Tarpaulin 1000 i Textreme 6.6. Tyle statystyk. Zacznijmy się pakować. Do dyspozycji mamy jedną dużą komorę zapinaną na gruby, dwustronny suwak. Po odpięciu klapy mamy dostęp do niemal całej zawartości torby, co jest niezwykle wygodne przy wkładaniu większych rzeczy oraz przy przeszukiwaniu zawartości. W organizacji przestrzeni bardzo pomagają trzy dodatkowe wewnętrzne kieszenie: dwie proste i niewielkie znajdują się na krótszych bokach torby, natomiast trzecia, zapinana na suwak w klapie. Kieszeń w klapie dzięki położeniu oraz temu że jest zrobiona w większości z siatki pozawala na doskonały wgląd w zgromadzone drobiazgi i szybki dostęp do nich. Ten patent szczególnie przypadł mi do gustu. W całej konstrukcji trochę brakuje mi bocznej, zewnętrznej kieszeni do której mógłbym wkładać rzeczy, które mają uniknąć kontaktu z resztą ekwipunku (mokre buty po zawodach, mogący się rozwalić jogurcik przedstartowy itp.). Osoby, którym na takiej kieszeni szczególnie zależy powinny zainteresować się innym modelem Tatonki o nazwie Trunk.

[b]Torba jak… plecak[/b]
Zdarzyło się wam, że organizator zawodów zgotował wam bazę na drugim końcu szkoły, na 2 piętrze, kilkaset metrów od parkingu ? Mi tak. W końcu nie przesadzajmy, to nie jest to jakiś niewykonalny dystans. Ale jak się jeszcze ma prowadzić rower i zabrać dodatkowe drobiazgi z samochodu a torba (zapakowana jedzonkiem i piciem) waży, to komfortowym spacerkiem tego nie nazwiemy. Z radością zatem powitałem możliwość zmiany Barrela w wygodny plecak. Szelki, (normalnie schowane pod suwakiem w ściance torby), to nie jest jakiś tam kawałek wpijającej się w ciało tasiemki, ale normalnie regulowane na długość i wyściełanie na miękko szelki od plecaka. Oczywiście na tygodniowy trekking w górach bym tej torby nie zabrał, ale możliwość wygodnego jej noszenia pochwalą nie tylko takie marudy jak ja, które muszą podtuptać kawałek od samochodu, ale też osoby, które docierają na miejsce zawodów innymi środkami lokomocji i czasem muszą np. od stacji PKP podjechać rowerkiem większy kawałek. Oczywiście mogą zabrać ze sobą wtedy zwykły plecak, ale stracą wygodną „skrzynkę” na przepak (o czym za chwilę). Jeśli nie chcemy używać szelek, to możemy do kieszeni je skrywającej dopakować jeszcze trochę swoich rzeczy (choćby wspomniany jogurcik, buty raczej nie wejdą).

[b]Torba jak… skrzynia[/b]
Na rajdach bagaż nie tylko trzeba dowieść na start, ale też przygotować na przepak. Pod tym względem panuje wśród napieraczy względna jednomyślność, najlepsza (choć nie bez wad) jest skrzynia. Ile ze skrzyni jest w Barrel ? Po pierwsze uchwyty boczne. Nawet jeśli zapakujemy skrzynię ciężkimi rzeczami (np. jedzenie i picie dla 4 osobowego zespołu + sprzęt wspinaczkowy potrafi trochę zaważyć) to wygodnie przeniesiemy ją jak „skrzynię” do stref zmian. Po drugie dzięki wspomnianej szerokiej klapie, podobnie jak w skrzyni po otwarciu mamy dostęp do prawie całego ekwipunku, a kieszeń w klapie jest dobrym miejscem na drobiazgi, które zawsze muszą być łatwo dostępne i widoczne (schemat trasy, zapasowe baterie, batony itp.). Po trzecie podobnie jak w skrzyni, jeśli nam ją rzucą na mokrą trawę albo kałużę to dzięki nieprzemakalności materiału wszystko pozostanie suche. Gorzej jest z nieprzemakalnością od góry. Suwak niestety nie jest wodoszczelny i choć zakryty dodatkową patką, to jednak po połowie dnia spędzonej na porządnym deszczu pozwolił moim rzeczom być w stanie w jakim nie chciałbym ich zastać w czasie zawodów. Krótsze przebywanie na deszczu nie jest problemem. Niewątpliwą przewagą Barrela nad skrzynią jest łatwość przewiezienia torb do bazy dla osób nie docierających tam samochodem, a dla samochodziarzy przewiezienia tej „skrzyni” w stanie złożonym (gdy potrzeba kilku skrzynek na kilka przepaków na długich zawodach, a samochód nie jest z gumy).

[b]Jak tak można…[/b]
Inne moje torby od czasu pojawienia się w szafie Barrela są na mnie obrażone i czują się niepotrzebne. Żeby im nie było przykro czasem użyję jakąś mniejszą lub większą, ale co zrobić: wygrywa najlepszy. Słyszałem, jak cicho szeptały, że może szybko ją zużyję, ale biorąc pod uwagę materiały, z których uszyty jest produkt Tatonki, wątpię czy spiskujące torby tego doczekają.

O Autorze

Adam Foland

Nawigator napieraj.pl. Startował w pierwszym rajdzie zorganizowanym na polskiej ziemi. Poza AR trenuje głównie orientację: w biegach, na rowerze i na nartach. Pasjonuje się wspinaczką w skałach i górach, chodzeniem po jaskiniach, startuje również w maratonach rowerowych i rogainingach.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany