Ten bieg jest śmiertelnie niebezpieczny. W tym roku jeszcze przed starem zmarły dwie osoby. Mowa o Tenzing Hillary Everest Marathon. – Wystarczył jeden krok w bok i mnożna było runąć kilkaset metrów w dół – wyznaje w rozmowie z napieraj.pl najszybszy wśród obcokrajowców Piotr Hercog.

Wśród zawodników spoza Nepalu drugie miejsce zajął Robert Celiński. Najwyżej organizowany bieg na świecie prowadził z bazy na wysokości 5364 m do wioski Namcze Bazar na 3440 m. Obaj Polacy wspierali się na trasie. Na sześć kilometrów przed metą Robert miał upadek. Nie był w stanie biec szybko. I tak jednak zajął drugą pozycję wśród obcokrajowców. Do niego także należy rekordowy czas w kategorii biegaczy spoza Nepalu – 4:24.08, z 2016 roku.

W rywalizacji tradycyjnie już dominowali Szerpowie. Najszybszy był Suman Kulung (3:43.57). Hercog, zawodnik Salomon Suunto Team, uzyskał 4:38.22, Celiński (AZS AWF Warszawa) – 4:48.58. Na trzeciej pozycji bieg ukończył Francuz Fabrice Armand – 5:28.30, a na czwartej Łukasz Zdanowski – 5:40.20.

Everest Marathon
Dystans: 42.195 km
W górę: 2777 m
W dół: 4579 m
Start: 5362 m n.p.m.
Meta: 3540 m n.p.m.

18768563_1424902890889437_3574336208465671286_o

Fot. kasiabiernacka.com

Oskar Berezowski: Pozwól, że na początku rozmowy coś Ci wypomnę. Przed biegiem powiedziałeś, że jeśli nie będziesz usatysfakcjonowany wynikiem, to wrócisz na Górę Gór. Liczyłeś na podium. Podtrzymujesz deklarację?
Piotr Hercog: Podtrzymuję tamte słowa i jestem usatysfakcjonowany wynikiem. Nie zdobyłem miejsca na podium w klasyfikacji generalnej. Zająłem jednak wysokie, bo siódme, miejsce. Wygrałem rywalizację obcokrajowców. Ponadto na tę chwilę to było maksimum moich możliwości. Zrobiłem wszystko, co było do zrobienia.

A można to było zrobić inaczej?
Tak. Można było zrobić jeszcze dłuższą aklimatyzację, ale także bez 100-procentowej gwarancji powodzenia. Mam już w tym pewne doświadczenie i wiem, że aklimatyzacja do dużej wysokości to złożony proces, który zależy od wielu drobiazgów. Nad częścią możemy zapanować: wydłużyć czas pobytu, miejsce itp. Organizm też jednak jest ważnym czynnikiem i nieco nieobliczalnym. Myślę, że 6 tygodni na miejscu dałoby lepszy rezultat.

Bardzo się męczyłeś?
Jeszcze w domu spałem w namiocie tlenowym, a w Himalajach na 4-5 tys. metrów sam spacer sprawiał trudność. Po płaskim biegałem 13 km/godz. Było ciężko. Tymczasem w Polsce taka prędkość to dla mnie spokojne wybieganie. Z resztą już 2 dni przed startem wiedziałem, że trudno będzie nawiązać walkę o podium z Nepalczykami. Napisałem nawet o tym na Facebooka, ale post się nie pojawił bo zerwało połączenie…

…notki na Facebooku nie było, za to podobno były problemy z saturacją, czyli nasyceniem tlenem krwi.
Zgadza się. Dzień przed biegiem spadła mi do 70 procent.
[Wartość saturacji krwi tlenem u zdrowych ludzi to 95–99%. Saturacja poniżej 90% oznacza niedotlenienie – napieraj.pl]

18879967_1424904250889301_2319900497385320101_o

fot. kasiabiernacka.com

Podjąłeś jednak decyzję, że biegniesz.
Znam swój organizm i czułem, że sytuacja się poprawi lub przynajmniej ustabilizuje na znośnym poziomie. W tym czasie obserwowałem lokalnych biegaczy, którzy nie mieli problemów z niedotlenieniem. Wiedziałem, że to zadecyduje o wyniku.

To było niebezpieczne.
Tenzing Hillary Everest Marathon jest niebezpieczny i wiedziałem o tym. Tylko w tym roku dwóch uczestników zmarło jeszcze przed dotarciem na start. Choroba wysokogórska zebrała śmiertelne żniwo w drodze z Namcze Bazar do bazy startowej.

Ale nie były to jedyne niebezpieczeństwa.
Część trasy była mocno eksponowana. Biegniesz po ruchomych kamieniach, ze sporą prędkością, kręci ci się w głowie, a krok dalej jest kilkusetmetrowa przepaść. W dodatku każdy z nas miał świadomość, że prędzej, czy później upadnie. Chodzi tylko o to, żeby nie upaść w otchłań. To jest bieg, w którym walczysz o czas, ale czasami i o życie.

18739137_1424789724234087_5857581266199021748_o

fot. kasiabiernacka.com

To był najniebezpieczniejszy bieg w Twoim życiu?
Nie chcę odpowiadać na takie pytanie. Trudno porównywać bieg na Evereście z tym w Patagonii czy na Elbrusie. Wszędzie coś innego czyha na trasie. Trzeba znać zagrożenia, być na nie gotowym i nie lekceważyć ich.

Ciągle wystawiasz się na niebezpieczeństwa. Z jednej strony wiesz, że aklimatyzacja jest trudna, z drugiej strony nie chcesz się poddać i powiedzieć: jest tyle imprez na mniejszej wysokości. Będę biegał w niższych górach.
Ale mi chodzi właśnie o to, żeby podejmować duże wyzwania. Nie poprzestawać na tym co jest w zasięgu ręki, ale wyciągnąć nogi w kierunku czegoś co może być i poza zasięgiem wyobraźni. Ponadto przesadzasz. W tym roku wygrałem arcytrudny ultramaraton w Patagonii, więc mieszam te wyzwania w górze i w dole.

Podobno schudłeś kilka kilogramów podczas ostatniej wyprawy, a po Himalajach, to masz taką krew, że tlen ci uszami pewnie będzie leciał. Gdybyś tak za tydzień gdzieś pobiegł, to pewnie byłbyś nie do zatrzymania.
Myślałem nawet o tym, ale… nie czuję takiego ciśnienia na wygrywanie w tej chwili. Sporo już wygrałem i sporo jeszcze mam do zrobienia. Zrobiłem sobie tydzień wolnego. Właśnie przyłapałeś mnie na krótkim bieganiu po raz pierwszy od maratonu na Evereście. Z tymi krwinkami to też sprawa jest umowna, bo dwa dni temu trochę je zdziesiątkowałem piwem 🙂

To gdzie Cię teraz zobaczymy?
Może wybiorę jakiś dystans w imprezie 3xŚnieżka. Do mocnych treningów wrócę w sierpniu, a w grudniu… znów w wysokie góry.

Tym razem, które?
Kilimandżaro. W tym roku po raz pierwszy zostanie zorganizowany maraton, który obejmuje też sam szczyt. Więc znów będzie trzeba myśleć o aklimatyzacji. I znów będzie ciężko i wysoko.

Trzymamy kciuki.

18558997_1407922042587522_4372760315647535259_o

fot. kasiabiernacka.com

O Autorze

Oskar Berezowski

Jestem autorem tysięcy artykułów w czołowych polskich dziennikach, tygodnikach, miesięcznikach i serwisach online. Pracowałem m.in. dla gazety “Polska The Times” i “Dziennika Polska Europa Świat”. Dzięki nim mogłem relacjonować lekkoatletykę podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, spotykać się z zawodnikami i trenerami podczas mityngów w Polsce i za granicą oraz analizować zmagania podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata. Sporo nauczyłem się także pracując w miesięczniku „Bieganie”. Współpracowałem i współpracuję z www.magazynbieganie.pl, „Esquire„, Gazeta Wyborcza, gazeta.pl, Forum Trenera.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany