Ewa Majer (Solgar Polska) i Bartosz Gorczyca (Salco Sport Team) triumfowali na trudnej trasie górskiego maratonu w chorwackiej Paklenicy. 2400 metrów przewyższenia, ostre kamienie, skrajne odwodnienie i ratunek z rąk niemieckich emerytów – to tylko część thrillera, który rozegrał się w Parku Narodowym Paklenica.

Trasa nas trochę przeraziła, bo okazało się, że to kamień na kamieniu. W dodatku podłoże było niestabilne a skały ostre, wbijające się w stopy. Te warunki sprawiały, że tempo biegu nawet na prostych odcinkach było ślimacze. Startowałam już w naprawdę wielu imprezach, w różnych warunkach ale tu i zbiegi były niesamowicie trudne, niebezpieczne – relacjonuje Ewa.

Dla zawodniczki Solgar Polska był to dopiero drugi start w sezonie, który w tym roku rozpoczęła wyjątkowo (jak na nią) wcześnie. Paklenica miała być startem treningowym po mistrzostwach Polski w Szczawnicy (zajęła w nich 6. miejsce). W sumie, w tym sezonie biegaczka z Dobczyc planuje pokonać na zawodach 1000 kilometrów.

Polka czuła się na tyle dobrze w Chorwacji, że postanowiła narzucić mocniejsze tempo, którego nie wytrzymały rywalki. Do czasu spotkania z… korzeniem.

Przy dużej prędkości nie udało mi się wybronić przed upadkiem i uderzyłam całym ciałem o ziemię. Upadek był tak niefortunny, że skręciłam przy tym kostkę (odnawiając uraz sprzed 2 tygodni) – wspomina Ewa.

Rozcięte lewe kolano, stłuczone biodro i lewy łokieć, spuchnięte dłonie, powybijane palce nie powstrzymały jednak Polki. Dziewczyna z Dobczyc, choć nie mogła nawet zacisnąć dłoni, okazała się twardsza od chorwackich skał.

Szkoda tylko, że organizatorzy nie wykazali podobnej determinacji w oznaczeniu trasy, co Ewa w jej pokonywaniu. Zarówno Majer jak i Gorczyca wygrali, choć musieli przebiec kilka kilometrów więcej a niektóre sytuacje mogłyby wyprowadzić z równowagi nawet mistrzów medytacji w stanie głębokiego relaksu.

Trasa prowadząca przez krzaki nie była nawet wydeptana, co utrudniało nawigację. Oczy cały czas wypatrujące wstążek, głowa kręcąca się na lewo i prawo i ciągła, napięta uwaga mocno wypalała siły – tłumaczy biegaczka teamu Solgar Polska.

Sytuacja okazała się kuriozalna, gdy organizatorzy skierowali ją w złym kierunku. Trzykilometrowa podróż poza trasę nie odebrała jej jednak prowadzenia, choć pozbawiła Ewę mnóstwa energii. Na odpowiednią ścieżkę wróciła wbrew wskazówkom organizatorów, uparcie kierujących ją w złym kierunku.

Miałam już naprawdę dość tych problemów, kamieni. Ale trudy biegu łagodziły widoki! Obłędne. Nie mogłam oderwać wzroku widząc wąwóz i otaczające go ogromne, mocarne góry – wspomina zawodniczka.

Ewa Majer. Fot. Piotr Dymus

Ewa Majer Fot. Piotr Dymus

Kolejnym wyzwaniem okazało się żywienie na trasie. Organizatorzy nie dostarczyli na punkty odżywcze napojów izotonicznych. Dla sporej części biegaczy okazało się to przekleństwem. Trudna technicznie trasa, wysiłek, temperatura, czas, wszystko to sprawiało, że z organizmów szybko znikały zgromadzone zapasy energii. W końcówce Polka zaczęła mieć problemy. Zawroty głowy, mrowienia, problemy z widzeniem zakończyły się kolejnym wykręceniem kostki. Ewa zaczęła mocno słabnąć z odwodnienia.

Jestem na dole zbiegu, widzę człowieka, proszę o wodę, daje mi 0,5l  ale ta ilość znika w 2 min. Znów chce mi się pić, ale już na tyle lepiej się czuję że truchtam. Niedługo potem ratuje mnie strumień drogi. Tankuję bidon do pełna i po chwili znów zawartość pustoszeje. Na szczęście zaczynają pojawiać się turyści. Upatrzyłam sobie grupkę niemieckich staruszków i ich proszę najpierw o wodę, potem o cukier lub coś słodkiego. Bez problemu zaczynaja wyjmować z kieszeni cukierki. Udało mi się wyżebrać 4 sztuki Nimm2 i kilka pastylek jagodowych! – cieszy się Ewa Majer.

Słodycze niemieckich emerytów, determinacja i chęć zwycięstwa pchały Ewę do mety na ostatnich kilometrach. Zwycięstwo nieco ją zaskoczyło i okazało się tym przyjemniejsze, że wśród mężczyzn triumfował inny ultramaratończyk z Polski – Bartosz Gorczyca.

Moim najpoważniejszym rywalem był Marjan Zupancić. Słoweniec to jeden z najlepszych zawodników w swoim kraju, zwycięzca m.in 100-milowej Istrii – najpopularniejszego biegu ultra w Chorwacji. Biorąc pod uwagę, że tydzień wcześniej stoczyłem potwornie ciężki bój z Marcinem Świercem, podczas mistrzostw Polski w Szczawnicy, sukces w Chorwacji jest sporym sukcesem ciała i głowy. Czuję się wyczerpany i potrzebuję teraz chwili na regenerację – deklaruje Gorczyca.


Wyniki:

Decathlon Paklenica Trail International 2016 – THREE CANYONS 42 km/2400 m+

Kobiety:

Ewa Majer (Solgar Polska) 6:05:56

Basia Szkaluba (Polska) 6:46:04

Klara Bajen (Słowenia) 6:47:26

Mężczyźni:

Bartosz Gorczyca (Salco Sport Team, Polska) 4:19:19

Marjan Zupančič (KGT Papež, Słowenia) 4:29:48

Bostjan-Beli Erjavšek (KGT Papež, Słowenia) 5:40:57


 

O Autorze

Oskar Berezowski

Jestem autorem tysięcy artykułów w czołowych polskich dziennikach, tygodnikach, miesięcznikach i serwisach online. Pracowałem m.in. dla gazety “Polska The Times” i “Dziennika Polska Europa Świat”. Dzięki nim mogłem relacjonować lekkoatletykę podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, spotykać się z zawodnikami i trenerami podczas mityngów w Polsce i za granicą oraz analizować zmagania podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata. Sporo nauczyłem się także pracując w miesięczniku „Bieganie”. Współpracowałem i współpracuję z www.magazynbieganie.pl, „Esquire„, Gazeta Wyborcza, gazeta.pl, Forum Trenera.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany