[size=x-large]Zombie – mity i fakty, czyli horror a’la raid*[/size]

[i]*na podstawie artykułu „Bergson Winter Challenge i Łowcy Wampirów” z marcowego wydania „International Adventurographics”[/i]

Michał Kiełbasiński


[…]Nie – Zombie wbrew powszechnej opinii nie jest stworzeniem wyimaginowanym.
Przyjęte za jego matecznik, tereny Hollywood, w świetle ostatnich badań są obszarem wybitnie zawężonym, a miejsca bytowania zombie znacznie wykraczają poza ten region. Szczególnie interesującym dla badaczy zdaje się być fakt wzmożonej aktywności zombie na terenach ludzkich zmagań, w stosunkowo młodej dziedzinie sportu zwanej adventure racing. Jak dotychczas nie istnieje przekonująca teoria na wyjaśnienie tego fenomenu. W pewnych kręgach dominuje pogląd, że ma to związek ze szczególnym pędem zombie do masochizmu i samoumartwienia, co łatwo mogą osiągnąć poruszając się wzdłuż tras rajdowych. Jednak pogląd ten ma wśród badaczy tyluż zwolenników, co przeciwników. Zagadka masowej migracji tego gatunku nadal czeka na rozwiązanie, a autorowi trafnej tezy przyniesie zapewne rozgłos i sławę.
[…]Tak – zombie nie jest demonem prędkości. Jego powolne, miarowe ruchy, noszą w sobie znamiona automatyzmu. Zombie w ruchu przywodzi na myśl humanoidalnego leniwca, który z każdym krokiem wykuwa swój los dążąc do, jakże odległego, niebotycznego wręcz celu. Za taki stan rzeczy odpowiadają prawdopodobnie w szczególny sposób wyspecjalizowane ośrodki korowe mózgowia zombie, których funkcjonowanie przyrównać można do przechodzenia w stan uśpienia domowego komputera. Podtrzymywane są wtedy jedynie podstawowe funkcje odpowiadające za wspomniany wcześniej ruch i utrzymanie właściwego kierunku (taksja wektoralna). W tym samym czasie inne czynności mózgu tego stworzenia pozostają wyłączone. Zombie wolny jest od refleksji, marzeń, czy bardziej skomplikowanych procesów myślowych. Pojawiła się co prawda grupa ekscentryków sugerujących, że jest wręcz przeciwnie – podczas swej syzyfowej marszruty zombie uciekają w świat marzeń i ułudy, pełnej fantazji i kolorowych obrazów – co miałoby im ułatwić zapomnienie o otaczającej rzeczywistości i osiągnięcie upragnionego celu. Ale, jak ripostują inni, wyraźnie przeczy temu ich proste, żadną myślą nie zmącone, wolne od emocji i uczuć oblicze.
[…]Tak – zombie podrywa się z letargu na widok, (ba nawet na wieść!) o innych istotach humanoidalnych, znajdujących się w jego pobliżu. Trudno jednak doszukać się cienia prawdy w mrożących krew w żyłach opowieściach, sugerujących, że jego reakcją w podobnych sytuacjach jest szybki ruch w stronę owych dwunożnych kuzynów z drabiny ewolucji. Finałem tego ruchu rzekomo miałoby być teatralne rzucenie się do gardła ofierze. Prawda jest dokładnie odwrotna! Zombie to stworzenie ogromnie płochliwe i nieśmiałe. Na wieść o zbliżających się istotach, rzuca się do panicznej ucieczki. Nic nie jest wtedy w stanie u niego zagłuszyć wszechogarniającej potrzeby natychmiastowego oddalenia się. Ze stanu uśpienia przechodzi do wzmożonej aktywności, co w pierwszym momencie budzi bardzo komiczne wrażenie. Braki koordynacji, chaotyczne poruszanie w różnych kierunkach, stopniowo ustępują miejsca znacznemu przyspieszeniu. Kilka źródeł podaje nawet o zaobserwowaniu galopującego, spłoszonego stada zombie, ale brak na to jakiegokolwiek poparcia w materiałach faktograficznych. Wzmożona aktywność osobników stopniowo zanika wraz z ustąpieniem zagrożenia. Co się zaś tyczy rzekomej agresji, to owszem – zombie na powstałe zagrożenie reaguje agresywnie, lecz przejawem tej agresji są jedynie słabo artykułowane pomruki wydobywające się z jego paszczy. Specjalizujący się w gatunkowej fonematyce naukowcy stwierdzili, że najczęściej w tej sytuacji wydawane gardłowe odgłosy to: „ku”, „waaaa”, „jaaa”, „pieer”, „doooo”, „leeeeee”. Zdajemy sobie wszakże sprawę, że zapis to wybiórczy, niepełny i nie zamyka listy pomruków. Pełne skatalogowanie retardacji – dla nas badaczy- wciąż stanowi niezrealizowane wyzwanie.
[…] Nie- Zombie nie jest pozbawiony potrzeby snu. Plotki o tym, że gatunek ten całkowicie wyzbył się tej formy odpoczynku są fałszywe. Azali ewolucja sprawiła, że potrzeba ta została u zombie zredukowana do absolutnego minimum. Odbywa się to nie tylko na płaszczyźnie fizjologicznej, ale też w sferze psychiki. Nasz zombie, im bardziej odczuwa potrzebę snu, tym bardziej stara się myśl tę stłamsić i wyprzeć. Uważa ją za wstydliwą, niegodną, wystawiającą go na pośmiewisko. Zombie w stadzie koniecznie chce być tym ostatnim, który poprosi o przerwę na sen. Fizyczną manifestacją powyższych zjawisk jest częste przewalanie białkami oczu, oraz niezwykła bladość powłok zombie – cechy nadające mu chwilami iście fantastyczny i upiorny wygląd.
[…]Tak- zombie jest stworzeniem stadnym. Porusza się w małych grupkach po kilka osobników. Każdą z takich grup prowadzi samica. Jest tylko jedna w stadzie i ma dominującą pozycję. Pozostali to samce. Być może ma to uzasadnienie w strukturze społecznej zombie – na wzór ula – królowa matka i trutnie. A może wiąże się z wyjątkowo nikłymi zdolnościami prokreacyjnymi męskiej części tego gatunku przemieszczającego się wzdłuż tras adventure racing i koniecznością wielokrotnego powtarzania procesu kopulacji w celu zapłodnienia samicy i tym samym przedłużenia tego ginącego gatunku. Sprawa wymaga dalszych badań i wnikliwych obserwacji.
[…]Nie – głównym składnikiem diety interesującego nas obiektu nie jest mięso! Zombie to niemal „roślinożercy”. Podczas swej odysei wchłaniają duże ilości węglowodanów w postaci przeróżnych, zalanych czekoladą batonów. Ze względu na rodzaj przyswajanych pokarmów, niektórzy badacze skłonni są sugerować, że gatunek ów swe korzenie miał w basenie Morza Śródziemnego. Zombie nie gardzą bowiem orzechami, figami, suszonymi morelami i daktylami, a także bananami. Potwierdzone są pogłoski o napotkanych na szlaku zombie śliniących się paskudnie na widok zwykłego jabłka. Co prawda zwierzęca natura skłania ich do przyjmowania mięsa, ale jest to mięso suszone (lub podsuszane) i nie ma nic wspólnego z roztaczanymi przez fantastów niesmacznymi wizjami zombie rozszarpujących zwłoki w poszukiwaniu parującej wątroby czy nerek. To obraz krzywdzący, utrwalany przez media, które prezentując naszego humanoida, gdy ten z błogim, acz pobladłym licem zanurza swój ryj w spagetti z sosem bolońskim, gotowe dla niezdrowej sensacji zakrzyknąć, że czerwona posoka kapiąca z kącików jego ust to krew pomordowanych niewiniątek.
[…] Tak- ze względu na swój unikatowy w skali światowej charakter zombie jest gatunkiem chronionym. Każda próba dobicia zombie napotkanego na trasie zawodów skutkować będzie sankcjami karnymi. Nic nie pomoże tłumaczenie, że skrócenia żywota tych biednych istot dokonano ze względów humanitarnych i było to szczególnym przypadkiem eutanazji. Napotkanych na szlaku zombie nie należy też pod żadnym pozorem dokarmiać. Przemarznięty, wycieńczony zombie, może nie mieć na tyle silnej woli by oprzeć się pokusie i odmówić przyjęcia pomocy. A ze względu na silnie, jak się wydaje, rozbudowany system wierzeń religijnych zombie – przyjęcie od obcych karmy, czy suchego odzienia, przez przedstawiciela jego gatunku, skutkuje natychmiastowym odtrąceniem przez inne zombie i wykluczeniem poza margines społeczności. Tak odtrącony zombie, nie mogąc przyłączyć się do żadnego stada załamuje się psychicznie i powoli dogorywa w zapomnieniu.
[…] Drodzy badacze! Obserwujmy, prowadźmy analizy, fotografujmy i notujmy dla potomności. Naszym obowiązkiem, jako dominującego na błękitnej planecie gatunku, jest ochrona tego jakże fascynującego i tajemniczego świata. Świata, w którym jedyną podstawową wartością jest naturalna selekcja w myśl odwiecznej zasady: „Kto nie maszeruje ten ginie”. Świata, który nie może zaginąć!

O Autorze

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany