Jak szukacie minimalizacji wyposażenia na zawody biegowe czy AR, zarówno pod względem objętości jak i wagi, to ta kurteczka powinna się znaleźć w Waszym wyposażeniu. Zajmuje bardzo mało miejsca, po złożeniu ma wielkość zaciśniętej pięści, więc zmieści się w każdym małym plecaku czy nerce. Jest też super lekka – wazy jedynie 150gr.

A co nam daje w zamian? Wg mnie jest wystarczająco przeciwwiatrowa i przeciwdeszczowa, żeby poważnie o niej myśleć przed zawodami, kiedy zapowiadają się idealne warunki do brykania czyli deszcz i wiatr.

 

 

Biegłem w niej na Rzeźniku, Chudym Wawrzyńcu oraz w Biegu Siedmiu Dolin i sprawdziła się mimo odmiennych warunków. Na Rzeźniku dobrze chroniła mnie przed wiatrem na Połoninach, natomiast na Wawrzyńcu skutecznie oddzielała mnie od deszczu i nie pozwoliła mi zmarznąć. Z kolei na B7D mimo startu o 3:00 było na tyle ciepło, że od początku biegu myślałem, że wziąłem ją niepotrzebnie, jednak po 2h biegu zaczęło trochę mocno wiać i kurteczka bardzo się przydała przez następnych kilka godzin, pod koniec biegu pogoda się poprawiła i znów ją ściągnąłem. Oczywiście to maleństwo nie ochroni nas przed urwaniem chmury, bo to nie sztormiak oraz nie zapewni pełnego komfortu termicznego przez wiele godzin, bo to nie kożuch, więc raczej nie polecam jej na długie turystyczne wycieczki jako główne zabezpieczenie przed deszczem i chłodem, ale już jako zapasowe, to jak najbardziej. To jest sprzęt dla szybkich minimalistów. Jest też jeszcze jeden szczegół warty podkreślenia. Ta kurteczka faktycznie trochę grzeje, chociaż wydawało by się, że takie minimalistyczne maleństwo nie ma prawa posiadać takich własności. Jednak „grzeje”, ponieważ zastosowano w niej membranę Omni-Heat, czyli nic innego jak po prostu niewielkie kropeczki NRC od wewnętrznej strony, których zadaniem jest odbijanie naszego ciepła, przez co „odzyskujemy” do 20% tego ciepła. Niby niewiele, ale faktycznie da się to odczuć, bo przy temp ok.10st w cienkiej koszulce technicznej i w tej kurteczce jest mi czasami za gorąco, muszę się rozpinać. Dla porównania mam też inną przeciwdeszczową wiatróweczkę Columbii (finiszerka z Ultra Trail Verbier Saint-Bernard – zobacz test ), ale już bez tych kropeczek Omni-Heat i jest wyraźna różnica. Jestem przekonany, że po założeniu pierwszej i drugiej warstwy kurteczka TrailFire będzie przydatna nawet w zimie przy mrozach, sprawdzę to osobiście. Oddychalność tej kurteczki jest bardzo dobra, mimo tego, że przecież powierzchnia jest częściowo zablokowana przez kropeczki Omni-Heat.

 

Kurteczka ma trzy kieszenie – dwie boczne i małą napoleońską, więc jest gdzie schować jakieś lekkie duperele.

Kaptur wydaje się mały, ale jest jednak wystarczający, by pomieścić kask rowerowy (ledwo, bo ledwo, ale wchodzi) lub wspinaczkowy (na luzie). Stójka jest dosyć wysoka, dobrze ochrania szyję przed chłodem i deszczem, nie kapie nam do środka.

Rękawy mają na końcach gumki ściągające, a w pasie jest regulowany ściągacz, więc nie będzie nam podwiewać.

Cała kurtka jest bardzo odblaskowa, co bardzo wpływa na bezpieczeństwo, szczególnie podczas nocnego hasania.

Po złożeniu widać, że ma ledwie kilkanaście cm. Widać także kropeczki Omni-Heat.

 

Zastosowane technologie:

Omni-Heat – membrana wewn. odbijająca ciepło.

Omni-Shield – membrana zewn. przeciwdeszczowa.

 

waga = 150 gr (rozm.S)

cena = 300-400 zł, ale w Stanach już od 40$ (ech…)

www.columbia.pl

 

Ogólna ocena:

Minimalistyczna kurteczka, która wystarczająco zabezpieczy nas przed deszczem, chłodem oraz wiatrem podczas ostrego ścigania na zawodach.

 

Alternatywna wersja kolorystyczna

 

Tekst: Arek Koźmin

Zdjęcia: Arek Koźmin, www.columbia.pl

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany