[size=x-large]
[b]Adventure Race Slovenia 2004[/b] [/size]

[b]Rozmowa o rajdzie z kapitanem zespołu napieraj.pl – Gawłem Bogutą[/b]


[b]To był Wasz pierwszy start zagraniczny. Czym się różniły przygotowania od startów krajowych?[/b]

Na pewno dużo ciężej było się przygotować. Nic nie można było zapomnieć. W Polsce zawsze łatwo jest dokupić jakieś rzeczy w ostatniej chwili, w Polsce jest wszędzie bliżej i warunki są nam znane.. Znamy wszystkie polskie góry. A tam, w ogóle nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Mieliśmy ze sobą nawet zapas wody – właściwie komplet rzeczy. Mogliśmy przyjechać, założyć plecaki i pobiec. Start mógłby być nawet na pustyni. Na wszystko się przygotowaliśmy. Ponieważ to był pierwszy start zagraniczny – dużo pieczołowiciej się do tego wszystkiego zabraliśmy. Nic nie robiliśmy rutynowo, bo tej rutyny nie było. Tylko doświadczenia z polskich rajdów. W Słowenii spodziewaliśmy się czegoś naprawdę dużego. I faktycznie tak było. Zupełnie inaczej.

[b]Co byś radził ekipom, które wybierają się na rajd zagraniczny po raz pierwszy?[/b]

Przeczytać wszystkie relacje z zagranicznych rajdów na napieraj.pl 😀

[b]A jak taki wyjazd wygląda finansowo?[/b]

Całkiem nieźle. Nie jest to jakoś strasznie rujnujące. Akurat ten wyjazd i jak patrzę z perspektywy również wyjazdu do Czech, są tanimi zagranicznymi startami. Jakby się dobrze zastanowić to w budżecie 3 – 4 tysiące na drużynę da się wszystko zamknąć. Dojazd, wpisowe i jakieś tam rzeczy na miejscu. To wszystko oczywiście bez luksusów i przydałoby się wyłożyć więcej…ale w takiej sumie można się zamknąć.

[b]Parę słów o trasie…[/b]

Zaskoczeniem dla nas było to, że przepaki były zupełnie inaczej ułożone niż byśmy się spodziewali i logika nakazywała, tzn. moment zmiany dyscypliny wcale nie oznaczał , że będzie tam przepak, będzie można zmienić sprzęt. Przez to przez cały rajd trzeba było nosić dużo sprzętu dodatkowego ze sobą – mokre spdy, albo kije na etapie rowerowym – i to było wspaniale pomyślane, dlatego że robiło w łatwy sposób ten rajd trudniejszym. Ciekawym było to, że nie wykonywaliśmy tam jakichś pętli i nie wracaliśmy wciąż w to samo miejsce, tylko zrobiliśmy jedno wielkie okrążenie i cały czas byliśmy gdzie indziej.
Kolejnym zaskoczeniem był długi przelot pieszy – 100km w ciągu. A to już po pierwszym 40 kilometrowym etapie w dość wysokich górach.. Fajne rowery, bardzo ładnymi szlakami puszczone. Szutrowymi drogami z dosyć dużymi przewyższeniami w pierwszej części. Nudny kajak – był rozczarowaniem. Godzinka płynięcia szeroką rzeką – taką Wisłą. Po zdjęciach z zeszłego roku spodziewałem się czegoś więcej, górskiej rzeki, większych trudności.
Piesze odcinki były bardzo soczyste. Tam mieliśmy trochę walki ze sobą. Ale górki były bardzo zróżnicowane. Jeden punkt był dla nas fatalny, ale to może dla tego, że byliśmy bardzo zmęczeni.

[b]Co się stało w nocy?[/b]

Strasznie nawaliliśmy, jeśli chodzi o nawigację. I mieliśmy tego typu problemy dwa razy – dwie noce z rzędu. Dwa razy popełniliśmy błąd. Polegał on na tym, że nie zauważyliśmy, kiedy nasz nawigator się zmęczył i że tak naprawdę należało go zmienić. Gdzieś tam się zakałapućkaliśmy i rozplątanie tego zajęło nam dużo czasu. Zdecydowanie za dużo, bo bawiliśmy się po krzakach i dróżkach około 6 godzin, a można to było zrobić w 2-3 godziny. Największy problem był na rowerach – nie byliśmy czujni wystarczająco i pobłądziliśmy dosyć daleko, a następnej nocy ta czujność była większa, ale sił jakby mniej.

[b]Na końcówce jednak wyprzedziliście sporo ekip. Skąd wzięliście moc?[/b]

Zaczęliśmy przyspieszać, dlatego, że byliśmy już tak padnięci i chciało nam się spać. Trasa wydawała się nam coraz bardziej monotonna, że do wyboru było tylko: pójść spać albo przyspieszyć. Już chcieliśmy do domu. Wzięliśmy się za ręce i zaczęliśmy biegać. Potem przywiązaliśmy się na hole i znowu zaczęliśmy biegać. To był akurat fragment trasy, który pokonywało się w dwie strony. Zobaczyliśmy dosyć dużo ekip, które wracały. Myśleliśmy wcześniej, ze jesteśmy poza strefą możliwości walki w związku z tymi dwoma błądzeniami w nocy, a tu się okazało, że dużo ludzi kręci się wokół nas i że spokojnie możemy się z nimi pościgać. To nam dodało skrzydeł.

[b]Czego się nauczyliście w Słowenii? [/b]

Tego, że w końcówce można być jeszcze bardzo bardzo szybkim. Że bardzo istotna jest szybkość przepaku. Łyknęliśmy chyba pięć zespołów w czasie ostatniego przepaku, na którym spędziliśmy dosłownie 10 minut. Rzuciliśmy wszystko, co nam zbędne i polecieliśmy dalej. Chociaż była duża potrzeba, żeby pospać, ale wiadomo – nie mogliśmy. Iść przebrać się w suche rzeczy, to wszystko olaliśmy i stwierdziliśmy, że na resztkach pojedziemy i że powalczymy o miejsce. W ten sposób z dziesiątego miejsca, na którym weszliśmy na ten punkt, przelecieliśmy na piąte, na którym skończyliśmy.

[b]Jak oceniasz poziom imprezy?[/b]

Fantastyczna, jeżeli chodzi o przygotowanie i organizacje. Żadnych pomyłek, żadnych problemów. Wszystko bardzo sprawnie zorganizowane mimo ilości ekip, które tam startowały. A przybyło ich ponad 40. Mimo, że trzeba było przewozić rowery, a każdy zespół miał dozwolone chyba ze 400 litrów przepaku w sumie. Każdy punkt był obsadzony, każdy punkt był na swoim miejscu. Wspaniała atmosfera! Organizacja naprawdę godna polecenia. Myślę, że ten rajd z roku na rok będzie rósł w siłę. Już w tym roku przyjechało wiele znaczących zagranicznych drużyn i wydaje mi się, że fama się rozejdzie, że jest to impreza, na którą warto jeździć. Natomiast po informacjach z Chorwacji na temat organizacji Terra Incognita to nie wiem, czy jest jeszcze przyszłość przed tym rajdem.

[b]A poziom sportowy?[/b]

O to najlepiej by było zapytać zespół Hellmann Salomon Adventure albo Opavanet, którzy tam ostro w czołówce się ścigali, ale cały rajd bardzo szybko się przemieszczał. Organizatorzy nie przewidzieli, że można na kajaki dotrzeć jeszcze przed świtem i możliwością wypłynięcia. Czołówka walczyła by móc się zatrzymać i jeszcze trochę pospać. Wyprzedzili wszelkie najśmielsze oczekiwania organizatorów.
Było kilka bardzo czujnych punktów, gdzie ludzie się pogubili dzięki temu nam również udało się wyprzedzić kilka utytułowanych ekip. Czuliśmy się mocni i bardzo zdeterminowani. W ciągu doby występowały duże wahania temperatury, myślę, że południowe zespoły trochę gorzej to zniosły niż my. Nawet doświadczony zespół sleepmonsters.com, który wygrał w zeszłym roku, odpadł na samym początku – wychłodzili zawodniczkę. Podobnie Francuzi, z którymi dosyć długo się ścigaliśmy – u nich z kolei zawodniczka się odwodniła, zostali w tyle.

[b]Jakie wnioski na przyszłość?[/b]

Obowiązkowo zbiegać z każdej góry, poprawić nasze rowery. W Słowenii jeszcze nie mieliśmy holi rowerowych i to był duży błąd. Teraz już nie ruszymy się z domu bez holu, zarówno pieszego jak i rowerowego. Jest to niezbędne wyposażenie w zawodach.
Nie spać za dużo 🙂 . Początkowo planowaliśmy krótki sen, jednak to że się pogubiliśmy zmusiło nas do zrobienia trasy non-stop. Już wiemy, że tej długości rajd można lecieć bez przerwy. Meta była po 51.5 h – tyle da się wytrzymać 😡

[b]Wnioski dotyczące treningów?[/b]

Trenować dużo i ciężko, my musimy podciągnąć rower. Ważny też jest trening przepaków. To tutaj często można wygrać jak i przegrać rajd, jak widać po naszym przykładzie.

[b]Dziękuję za rozmowę [/b]

Dziękuję

[b]zobacz również[/b]


[img align=right]/xoops/uploads/img40d4917ae7eff.gif[/img]
Relacja na żywo
—- [url=/xoops/modules/news/article.php?storyid=210]Adventure Race Slovenia – na żywo (godzina po godzinie)[/url]
—- [url=/xoops/modules/news/article.php?storyid=221]Koniec wieńczy dzieło![/url]
—- [url=/xoops/modules/news/article.php?storyid=220]napieraj.pl NAPIERA !!! [/url]
—- [url=/xoops/modules/news/article.php?storyid=219]ZWYCIĘSTWO!!![/url]
—- [url=/xoops/modules/news/article.php?storyid=218]W 40 godzin!? [/url]
—- [url=/xoops/modules/news/article.php?storyid=216]Poranek – Dzień DRUGI[/url]
—- [url=/xoops/modules/news/article.php?storyid=215]Dzień pierwszy –Podsumowanie[/url]
—- [url=/xoops/modules/news/article.php?storyid=214]START!!![/url]
—- [url=/xoops/modules/news/article.php?storyid=213]ARS 2004 – Kielbasa „donosi”[/url]

[url=/xoops/modules/xcgal/thumbnails.php?album=20]Galeria zdjęć[/url]

[url=http://www.adventure-team.pl/a_team/html-sk/start.html]Relacja teamu Hellmann Salomon Adventure[/url]

[url=/xoops/modules/mylinks/visit.php?cid=2&lid=14]Oficjalna strona zawodów[/url]

O Autorze

Gaweł Boguta

Ojciec portalu napieraj.pl, zawodnik rajdów przygodowych, biegacz ultra, kajakarz. Startował kilkukrotnie w prestiżowym Marathon des Sables, ma na koncie wynik poniżej trzech godzin w maratonie i udział w wielu zagranicznych rajdach, między innymi w Czechach, Słowenii i Kostaryce.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany