[img]http://img444.imageshack.us/img444/3829/magic1w.jpg[/img]
Na początek trochę historii, lampka po lewej to Lupine Edison – jedna z ostatnich lamp HID produkowanych jako lampki rowerowe. W połowie 2008 roku zbyt słaba i zbyt droga w produkcji a na dodatek wrażliwa na wstrząsy. Jak by tego było mało z katalogowych 900 lumenów przy 16W dawał tylko około 500 lumenów światła.

[img]http://img440.imageshack.us/img440/2555/magic2p.jpg[/img]
Wprowadzenie na rynek ledów SSC P7 okazało się „darem niebios” po drobnych modyfikacjach w tą sama obudowę udało się wpasować leda razem z lustrem – zmienia się moc, 12W, ale nie deklarowana ilość światła 900 lumenów. Przy tym koszty produkcji i poziom skomplikowania lampki spadają na łeb. Ale lampka jest firmowa, wiec i cena jest odpowiednia – 350 euro, co nadal dla wielu jest ceną zaporową – ale trzeba przyznać, że Lupine Tesla prezentuje się całkiem zgrabnie ;).

[img]http://img522.imageshack.us/img522/7789/magic3.jpg[/img]
Jak każdy prosty i genialny pomysł została szybko skopiowana na dalekim wschodzie – co prawda niezbyt dokładnie bo oparto się na komponentach dostępnych na miejscu . Reflektor typu skórka-pomarańczy i nakrętka pochodzą prosto z innych latarek – pozostało wykonać uchwyt, obudowę i sterownik. Zrezygnowano z przycisku sterującego na kablu, rozbudowanej ładowarki i innych bajerów, dzięki czemu osiągnięto powalającą cenę na poziomie 80$ (57 eruro) co nie stanowi nawet 20% ceny oryginału.

[img]http://img152.imageshack.us/img152/9089/magic0y.jpg[/img]

[b]Trochę o magii liczb. [/b]

Na obrazku obok mamy leda Seoul Semiconductor SSC P7 – tak naprawdę to 4 emitery znane z ledów Cree XR-E upchnięte w jedną obudowę i połączone równoległe. Jak to zwykle u SSC bywa specyfikacja techniczne jest tak napisana, aby wszystko się zgadzało (przynajmniej na papierze). W sprzedaży dostępne są 3 biny :

Bin B – 570.0~700.0 lumenów
Bin C – 700.0~800.0 lumenów
Bin D – 800.0~900.0 lumenów

W specyfikacji jest jeszcze E 900.0~1100.0 lumenów – ale jeszcze nie spotkałem sprzedawcy na tyle bezczelnego aby stwierdził, ze jego ledy sa z tego binu :). Wyniki powinny być poprawne dla prądu zasilania 2,8A czyli ok. 10W. W praktyce po wstawieniu takiego leda na spory radiator można uzyskać około 700 lumenów dla prądu znamionowego. Ledy są całkiem odporne na przegrzewanie i prace w warunkach ekstremalnych co skwapliwie wykorzystali konstruktorzy magicshine’a aby jeszcze trochę przyciąć koszty ;).

[b]Trochę danych marketingowych.[/b]

Model : Magicshine MJ-808 Updated version
Led : SSC P7
Ilość światła : 900 lumenów
Czas życia leda : 50 000 godzin 😛
Czas pracy w trybie maksymalnym : 180 minut
4 kolorowy wskaźnik rozładowania baterii
Zabezpieczenie przed przegrzaniem
Cena : 419 zł
Dystrybutor : [url=”http://www.sx-sport.com”]www.sx-sport.com[/url] (Wrocław 😀 – Polska )

[b]Wrażenia.[/b]
Fajnie mieć dystrybutora w swoim mieście, nie dość, że sprzęt jest dostępny od reki to jeszcze można pomarudzić, co by się miało znaleźć w opakowaniu. Do testu trafiła już wersja zamówiona na nasz rynek, dzięki czemu udało się uniknąć kilku niedogodności. Głównym problemem wcześniejszych wersji Magica był marnie zabezpieczony battery pack co czasem prowadziło do jego zalania i uszkodzenia – między innymi dlatego amerykański dystrybutor wstrzymał sprzedaż tych lampek :).

Zestaw prezentuje się następująco :

Lampka, akumulator, ładowarka, uchwyt na kask, dwie gumki do mocowania lampki na kierownicy standard i oversize.


Pewnie niejeden użytkownik nie oprze się pokusie i włączy lampkę w tej pozycji aby zobaczyć jak świeci – nie polecam tego bez ciemnych okularów. Lampka ma moc 8-).

Patrząc z boku widać „chińskość” tej konstrukcji, matrycom z których wykonano mocowanie i gumkę do ideału sporo brakowało, tak samo dopasowanie uchwytu do korpusu lampki nie jest zbyt idealne. Najbardziej mnie zastanawia te mała gumka pomiędzy uchwytem a głowicą sugerująca, że jest uszczelnieniem przewodu a tak naprawdę nie uszczelnia niczego bo w tym miejscu głowica nie styka się z mocowaniem… W sumie nie można się tu jednak za bardzo czepiać bo deklarowana jest wodoodporność a nie wodoszczelność lampki – mycie pod kranem nie zostało przewidziane  :nono:.

[b]Co w środku piszczy ?[/b]


SSC P7 jak już kilka razy wspominałem, na odlewanej wkładce z dziurą dokładnie pod starem co skutecznie pogarsza chłodzenie leda, ale już samo to że wkładka jest odlewana świadczy o tym z jak masowym produktem mamy do czynienia.

[b]Zasilanie[/b]

Dane z drivera zostały usunięte tak, że nici ze specyfikacji technicznej producenta. Cewkę odlutowałem w celu zrobienia zdjęcia – normalnie wszystko zasłania.

Wyniki nowego sterownika są bardzo zadowalające, wydajność podskoczyła z 76 na 86%, co pozwala na wydłużenie czasu pracy – lub zaoszczędzenie na ogniwach ;).

[code]       V-In    I-in   P-In     V-led   I-led  P-led  Eff.
High  7,81V  1,271A  9,93W    3,231V  2,653A  8,57W  86%
Low   8,09V  0,563A  4,55W    3,014V  1,346A  4,06W  89%[/code]
O ile nowe zasilanie jest super, o tyle nowy  wskaźnik baterii to prawdziwa ruletka – zależnie od sztuki może działać mniej więcej poprawnie, lub przez 50% czasu pracy wskazywać że zostało ci 25% akumulatora. Na szczęście nowy pakiet zasilający poza solidną obudową i mocowaniem do ramy został wyposażony we wskaźnik napięcia – co prawda ten także przekłamuje (około 0,2V) ale znając zakres napięć dla pakietu 2s2p => 8,4-6,3V łatwo się zorientować ile energii nam jeszcze zostało.

W środku obudowy bez zmian – ten sam pakiet co wcześniej, tylko lepsze opakowanie.

No jeszcze mały pasek z rzepem pozwalający na zamocowanie kabla, aby się nie plątał.

Ładowarka – na szczęście zupełnie inny model niż w standardowej wersji, ta z deklarowanych 1,8A daje realnie ok. 1,5A – standardowa także deklarowana jako 1,8A tylko 0,6-0,65A ;). Dzięki temu można naładować pakiet w ok. 4,5 godziny zamiast czekać do rana.

[b]Czas pracy[/b]

Czacy pracy są zgodne z deklarowanymi, w HIGH zależnie od sztuki wynoszą od 3:06  do 3:18, w trybie low na podstawie pojemności akumulatora 4,09-4,23Ah (pod ciągłym obciążeniem 1+A) powinno to być 6,5 do 7 godzin.

[b]Jak to świeci ?[/b]

Świeci dobrze, jak na tą cenę nawet bardzo dobrze – porównując z innymi firmowymi lampkami za 400 zł różnica wynosi 200-300% w ilości emitowanego światła.
Najpierw mały test na wygrzewanie – nowa wersja została wyposażona w zabezpieczenie termiczne zapobiegające przegrzaniu się lampki co skutecznie utrudnia prowadzenie testów w warunkach ciepłego pokoju :]. Zdjęcie „na zimno” vs „na ciepło” po ok. 6 minutach, gdy lampka ledwo daje się wziąć do ręki. Na oko nie widać różnicy ale aparat wyłapuje zmianę barwy i spadek ilości światła.

Konkurencja ? Jaka konkurencja  😛 W zestawieniu z Sigma Powerled Black Pro

Chińczyk vs pomysł Polski – Bocialarka 3.0 Cree XP-G

Bliżej, ale to nadal nie ta moc, na zewnątrz tą różnicę widać jeszcze lepiej :

[b]Podsumowanie[/b]

Można się przyczepić do jakości wykonania kilku elementów, nie najlepszego uszczelnienia głowicy  i przekłamujących wskaźników. Ale do tego można się przyczepić i u sigmy czy bociej – generalnie, jeśli chcemy produkty wykonane idealnie trzeba będzie przeboleć te 300 euro na Lupine czy Exposure. Jeśli jednak przymknąć oko na te drobne mankamenty a porównać cenę z ilością światła to magicshine wypada bezkonkurencyjnie – a jeśli coś się zepsuje, no cóż do dystrybutora mam 1/2 godziny na rowerze :bike:

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany