[size=x-large][b]Kotek na sercu[/size][/b]

[size=large]Test pulsometru Cateye MSC-HR20[/size]

Cena: 379zł (wrzesień 2007)
Waga: zaniedbywalna


Tuż przed wyjazdem na Transcarpatię 2007, zawitał do naszej redakcji pulsometr Cateye MSC-HR20. To bardziej zaawansowany z dwóch modeli oferowanych przez firmę znaną przede wszystkim z oświetlenia rowerowego i komputerków rowerowych.

[b]Pierwsze wrażenie.[/b]

Zegarek prezentuje się bardzo skromnie. Czarny stonowany pasek i plastykowy korpus ze srebrną obwódką dookoła cyferblatu nie wyróżniają go spośród modeli dostępnych na rynku. Można wręcz powiedzieć, że w czasach szalonego dizajnerstwa rzuca się w oczy prostotą. Jedna rzecz od początku wydała mi się podejrzana – brak przycisku na wierzchniej części obudowy. Jedynie po bokach. Polar, Timex czy Garmin najważniejsze przyciski robią wyraźnie większe i często również podświetlone. To ułatwia operowanie nimi w czasie jazdy rowerem, w pospiechu, czy mając na rękach rękawiczki. Brak dużego klawisza nieco mnie zawiódł. Jednak boczne przyciski „kotka” choć niezbyt finezyjne są dobrze zaprojektowane. Wyraźnie wystają z obudowy i można ich używać nawet w rękawiczkach. Nie wyczuwa się wyraźnego momentu kliknięcia, dlatego warto jest ustawić piszczyk potwierdzający każde wciśnięcie klawisza. To pomaga. Zwłaszcza, gdy w amoku nie jesteśmy pewni czy dobrze obsługujemy urządzenie.
Pasek na rękę zrobiony jest z miękkiego przyjemnego tworzywa. Sprawnie się zapina i nie majta w czasie treningu. Zamocowano go do korpusu tradycyjnymi stalowymi teleskopami. Trochę się o nie boję, bo nie wyglądają na szczyt osiągnięć technicznych XXI wieku.

Pasek czujnika pracy serca zakładanego na korpus (przy jednym z opisów w sieci omal nie spadłem z krzesła, gdy zobaczyłem że nazwano to „opaską uciskową”) to także poprawna konstrukcja bez fajerwerków. Długość gumki przytrzymującej można łatwo wyregulować. Elektrody dobrze przylegają do skóry i nie mają tendencji do przekłamywania pomiarów. Co ciekawe, w czasie testów na Transcarpatii, czujnik pokazywał sensowne wartości tętna nawet gdy zsunął się prawie na brzuch (na jednym z etapów za słabo naciągnąłem pasek). W czasie wielogodzinnego noszenia na spoconym korpusie czujnik nie spowodował żadnych obtarć czy odparzeń. Można było zupełnie o nim zapomnieć.

[b]Działanie[/b]

„Kotka” dobrze się nosi. Nic nie spada, nie dynda i nie uwiera. Bateria typu CR2032 (wymienna zarówno w czujniku jak i w zegarku) jest przewidziana na cały rok używania (przy założeniu że użytkownik będzie korzystał z pulsometru średnio pół godziny dziennie). Maksymalna odległość dla poprawnej transmisji z czujnika została zadeklarowana przez producenta jako 80cm i jest zgodna z naszym doświadczeniem. Taki zasięg spokojnie wystarczy do noszenia na ręce czy zamocowania na kierownicy roweru.
Wskazania pulsu nie wzbudziły naszych zastrzeżeń. Są np. zgodne z zaawansowanym pulsometrem Suunto t6. Nie stwierdziliśmy żadnych denerwujących skoków do maksymalnej wartości, czy nagłego zaniku wskazań w czasie treningu (to niby oczywiste, ale niektóre używane przez nas modele nie spełniały tych wymogów).

[b]Tryby pracy[/b]

Podstawowy tryb pracy Cateye to klasyczny zegarek. Pokazuje dużymi cyferkami godzinę, datę i dni tygodnia. Dzięki temu może być stosowany na codzień jako zwykły czasomierz (zwłaszcza, że jest nieduży i nie rzuca się w oczy). Przyciskiem MODE, można przejść do najbardziej interesującego nas trybu, czyli STOPERA.

STOPER uruchamia się i zatrzymuje jednym klawiszem. Równocześnie wyświetlany jest na ekranie aktualny puls. Ma zasięg do 99h 59min. 59sek. co pozwala mu spokojnie mierzyć czas na prawie wszystkich imprezach rajdowych. W trybie pracy stopera można również na bieżąco śledzić wysiłek wyrażony w procentach tętna maksymalnego (co zwalnia użytkownika z mozolnego przeliczania), sprawdzić tętno maksymalne, tętno średnie i minimalne dla danej sesji. Maniacy odchudzania mogą również cieszyć oko liczbą spalonych kalorii, oraz dowiedzieć się jaka ich część przypadła na spalanie tkanki tłuszczowej (udział tłuszczu w spalaniu kalorii jest wyliczany na podstawie aktualnego tętna). Co prawda nie znam nikogo kto by schudł od mierzenia kalorii, ale wyobrażam, że ktoś może sobie w ten sposób poprawić samopoczucie.

OKRĄŻENIA. Stoper został wyposażony w pamięć 44 okrążeń. To wartość wystarczająca nawet do pedantycznego klikania co kilometr w czasie maratonu. Dla nas jest to aż nadto.

PROFILE UŻYTKOWNIKA. Pulsometr można spersonalizować przy pomocy kilku parametrów (niekoniecznie potrzebnych). W trybie profilu można wklepać do pamięci podstawowe dane o sobie takie jak wiek, płeć, wzrost, masa ciała, tętno maksymalne i minimalne. Później posłużą one jako składowe do określania INDEKSU KONDYCJI

INDEKS KONDYCJI. Nawet instrukcja obsługi nie tłumaczy szczegółowo jak ten indeks został skonstruowany. Uproszczając sprawę jest to liczba określająca bieżący poziom wytrenowania, stworzona na podstawie przebiegu treningów i danych z profilu. Dla mężczyzny w wieku 28 lat, indeks uznany za „dobry” wynosi co najmniej 40. Nasz tester po tygodniu otrzymał wynik 57. Ten wskaźnik można potraktować jako motywację do cięższego treningu. Któż nie lubi pokonywać kolejnych „leveli” 🙂 i zdobywać coraz lepszych cyferek?

PROFILE ĆWICZEŃ. Cateye pozwala zapamiętać 3 profile ćwiczeń z zadanym przedziałem tętna w którym odbywa się trening (np. długie wybieganie na poziomie 65-70% HRmax). Każde wyjście poza planowany zakres może być sygnalizowane sygnałem dźwiękowym lub ikonką. Dodatkowo można zaprogramować czas na rozgrzewkę i wyciszenie po treningu. To chyba najważniejszy wyróżnik tego urządzenia spośród tanich pulsometrów. Zdecydowanie ułatwia kontrolę zaplanowanego treningu bez ciągłego zerkania na wyświetlacz.

ODCZYT PARAMETRÓW TRENINGU
Po zakończonym treningu można z pamięci pulsometru odczytać podstawowe dane z jego przebiegu – czas w wyznaczonej strefie, czas ze zbyt wysokim tętnem, czas z tętnem zbyt niskim, puls średni.

Stosunkowo bogatą liczbę funkcji tego niby podstawowego modelu zamyka budzik i podświetlenie tarczy na niebiesko. Urządzenie może być używane na basenie (klasa wodoodporności 30m), ale bez opaski czujnika, która nie jest przewidziana do zanurzania w wodzie.
Żeby nauczyć się wszystkich funkcji Cateye MSC-HR20 trzeba niestety spędzić chwilę nad instrukcją obsługi (nie da się przecież zamieścić wszystkich wyjaśnień na obudowie nad pięcioma klawiszami). Na szczęście dystrybutor postarał się o pełne tłumaczenie książeczki na język polski.

[b]Podsumowanie[/b]
Za 379zł dostajemy pulsometr wyposażony w podstawowe funkcje pozwalające kontrolować trening i poprawiać swoje wyniki. Zawodnik z doświadczeniem, będzie mógł bez problemów w pełni wykorzystać jego możliwości.
Cateye MSC-HR wymaga pewnej wiedzy od użytkownika i umiejętności samodzielnego interpretowania informacji. Dlatego jeśli ktoś chce go kupić jako swoje pierwsze urządzenie do pomiaru tętna, warto by wcześniej zaznajomił się podstawami teoretycznymi. Inaczej, brak fajerwerków, efektownych wykresów, może po pewnym czasie zniechęcić do skromnego czarnego „kotka”.

[b]Zobacz również:


[url=/xoops/modules/wfsection/article.php?articleid=234] Garmin Forerunner 305[/url]

[url=/xoops/modules/wfsection/article.php?articleid=204]FRWD B600 – Sport Performance Recorder – czarna skrzynka[/url]

[url=/xoops/modules/wfsection/article.php?articleid=223] FRWD W100 – bardziej funkcjonalny brat B600[/url]

[url=/xoops/modules/wfsection/article.php?articleid=179]Timex Bodylink Trailrunner – zegarek, GPS, pulsometr w jednym][/url][/b]

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany