Cena: 1199zł (styczeń 2007)
Waga: 235g
[i]  nagrywarka 50g
akumulatory 45g
pasek na nagrywarkę 75g
pasek pulsometru 65g[/i]


Widzieliście kiedyś naukowca przy pracy? Przeprowadzanie badań to tylko część jego pracy. Więcej czasu zajmuje analizowanie, analizowanie i analizowanie wyników…
Trening to takie właśnie ciągłe badanie i odkrywanie. Powinien być więc poparty analizą. Tylko jak analizować? A przede wszystkim CO analizować? W zbieraniu danych (i jak się okazuje również analizowaniu) może pomóc takie urządzenie jak to – FRWD Sports Performance Recorder – czyli jak sama nazwa wskazuje urządzenie do nagrywania informacji o treningach.

[b]Co to jest?[/b]
FRWD B600 to jedno z coraz popularniejszych ostatnio urządzeń opartych na GPS – Global Positioning System – czyli systemie geostacjonarnych satelitów Ziemi, pozwalających jednoznacznie określić swoja pozycję i aktualny czas. Składa się ono z modułu GPS (zajmującego się odczytywaniem pozycji) oraz pasku pulsometru służącego do odczytu tętna. Co zadany przedział czasu (domyślnie 1 sec) nagrywarka odczytuje wszystkie dane (położenie, wskazania pulsometru i inne) i zapisuje w swojej pamięci. W domu FRWD łączy się z komputerem i dostajemy komplet danych do analizy.

Fińska firma FRWD (skrót od słowa [i]’forward'[/i] oznaczającego [i]’naprzód'[/i]; występujący często m.in. na magnetowidach) jest jedną z pionierów tego typu technologii w służbie sportowcom. FRWD O400, zaprezentowany w 2005 roku na targach ISPO, był pierwszym na rynku urządzeniem pozwalającym na jednoczesną rejestrację położenia na podstawie GPS i pracy serca.

[b]Pierwsze wrażenie[/b]
Z opakowania wyskakuje małe, zadziwiająco lekkie pudełeczko, pasek na ramię (do noszenia pudełeczka), pasek do pulsometru, płyta z oprogramowaniem, instrukcja, komplet czterech akumulatorków oraz ładowarka do nich. Małe, zgrabne pudełeczko z tylko jednym przyciskiem – to właśnie nagrywarka, odbiornik GPS i serce całego pakietu. Nie chce się wierzyć, że ten jeden guzik wystarczy do sterowania całą maszynerią Wygląda to bardzo nowocześnie – pudełko miło leży w dłoni i nie razi niepotrzebnymi bajerami. Prosta, elegancka kolorystyka. Aż chce się je zabrać na trening.

[b]Obsługa[/b]
Instrukcja dotarła do mnie niestety tylko w języku angielskim, ale podstawowa znajomość tego języka pozwala zrozumieć wszystko bez najmniejszego problemu. Jak się okazuje jeden przycisk faktycznie wystarcza. Włączamy nim nagrywarkę i czekamy aż sygnałem dźwiękowym da znać, że „złapała” satelity. Następne przyciśnięcie oznacza start nagrywania, a kolejne – zbieranie międzyczasów. Gdy nagrywanie już nam się znudzi, dłuższe przytrzymanie przycisku wyłącza urządzenie.

Urządzenie komunikuje się poprzez bluetooth, więc do komunikacji z pecetem wymaga jeszcze modułu obsługującego ten rodzaj transmisji danych (koszt około 60zł, chyba że ktoś już ma). Skopiowanie nawet długiego treningu na własny komputer zajmuje tylko chwilkę i poza opisaniem go (wypełnieniem kilku pól, takich jak ‚nazwa’, ‚rodzaj dyscypliny’, ‚intensywność treningu’, ‚miejsce’ itp.) nie wymaga naszego udziału. Treningi zbieramy sobie na dysku i w każdej chwili możemy do nich wrócić.

Pewną wadą tego cuda jest brak zegarka lub innego urządzenia pozwalającego na analizę parametrów w czasie treningu. Można już kupić kolejną wersję tego urządzenia (W600), która w zestawie ma zegarek. Jedyną możliwością współpracy w czasie rzeczywistym z naszym urządzeniem jest zestrojenie go z telefonem komórkowym (obsługującym BlueTooth oraz wyposażonym w system operacyjny Symbian 2.0 lub późniejszy lub w Symbian OS 7.0 lub późniejszy) albo PDA. Niestety z braku odpowiedniego sprzętu nie byliśmy w stanie tego przetestować, ale wieść niesie, że można go z powodzeniem używać jako nawigacji samochodowej.

[b]Bebechy[/b]
Urządzenia GPS składają się głównie z chipsetu odpowiedzialnego za komunikacje z satelitami oraz mikrokontrolera przetwarzającego i zarządzającego otrzymanymi informacjami. Mikrokontroler projektuje się zależnie od przeznaczenia urządzenia. Chipset zaś zwykle bierze się od innego producenta z dostępnej na rynku, ciągle poszerzającej się oferty. Jedną z dwóch największych zalet FRWD B600 jest właśnie ów chipset – uważany za najlepszy z obecnie dostępnych SiRF Star III. Obiegowa opinia mówi, że „jak złapie satelitę to już nie puszcza”. Na wierzchu widać przycisk obsługujący oraz trzy diody informujące o połączeniu z satelitami, odbieraniu danych z pulsometru oraz połączeniu BT. Posiada też moduł buczący, usprawniający komunikację z użytkownikiem.

[b]Na placu boju[/b]
Przez kilka miesięcy trenowałem i zapoznawałem się z tym urządzeniem i przeżyliśmy razem niezapomniane chwile 🙂 Po kolei.

[u]Wygoda[/u]
Jak już wspomniałem, pudełko jest bardzo małe i lekkie (50g). Pasek pozwala nie martwić się o to czy go nie zgubimy – nagrywarka siedzi w nim bardzo pewnie, nie pogarsza też dostępu do przycisków i diod urządzenia. Wsadzone w pasek urządzenie zakładamy na ramię i regulujemy jego obwód tak by sztywno trzymał się na miejscu. Sam pasek jak na moją chudą rękę jest trochę za duży – musiałem go gdzieś zahaczać by się nie majtał.
Na dłuższych treningach (zwłaszcza biegowych) trzymanie go na ręce jest trochę męczące. Gdy mamy jednak ze sobą plecak możemy go wrzucić tamże bez strachu o problemy z połączeniem.
Sam pasek pulsometru jest dość duży, ale nie przeszkadza bardziej niż paski innych producentów. Ma za to jeden śmieszny bajer – łączenia w kształcie serduszka. Uwielbiam takie rzeczy 😉 .

[u]Kompatybilność pulsometrów[/u]
Sporą zaletą FRWD jest jego kompatybilność z innymi pulsometrami. Pozwala to posiadaczom zegarków z pulsometrem na jednoczesną rejestrację danych na nagrywarce FRWD oraz śledzenie tętna (co może być bardzo ważne) na własnym pulsometrze. FRWD współpracuje z pulsometrami prawie wszystkich producentów. Prawie, bo nie współpracuje niestety z popularnym Timexem. Z Polarem czy Sigmą radzi sobie za to bez problemu.

[u]Komunikacja nagrywarka -> użytkownik[/u]
FRWD używa trzech diod i piszczyka o tylko jednej wysokości dźwięku, ale łatwo jest się nauczyć o co mu chodzi. Wszystkie sygnały są jasno opisane w instrukcji. Bardzo szybko nauczyłem się, kiedy cudo chce jeść, a kiedy ma problem z satelitami.

[u]Wygoda obsługi[/u]
Jeden przycisk bardzo usprawnia całą obsługę. Wiadomo co naciskać. Do tego jest duży i nie trudno go znaleźć, a skonstruowany jest tak, że nie wciska się sam. Ani razu nie zdążyło mi się, by nagrywarka włączyła się samoistnie.
Po włączeniu nagrywarki musimy chwilę poczekać aż złapie satelity. Gdy niebo jest czyste i nie ma wysokich zabudowań dookoła, a my możemy położyć ją spokojnie np. na dachu samochodu, trwa to około 30 sek. Z „załapaniem” miałem problem tylko raz, podczas zawodów w BnO. Chciałem włączyć ją na starcie, a było to w środku lasu. Po kilku minutach nie zaskoczyła (dioda mrugała, co oznacza – szukam satelitów), więc ją wyłączyłem i oddałem koledze na przechowanie.

[u]Zasilanie[/u]
Całe urządzenie działa na trzy baterie AAA (małe paluszki). W zestawie otrzymujemy cztery akumulatorki na 800 mAh. Urządzenie działa na nich około 8h, gdy na dworze jest umiarkowana temperatura. W ujemnych temperaturach z alkalicznymi bateriami Energizer działała 12h. Jednak w Podlesicach na Ogólnopolskich Spotkaniach Sympatyków Rajdów Przygodowych (dość ciepło – kto był ten wie) akumulatorki nie miały żadnego problemu by przetrwać cały pierwszy dzień (ok. 12h). W każdym razie na dłuższe zawody / treningi lepiej zakupić komplet dobrych baterii w kiosku. Gdy kończy się prąd jesteśmy o tym informowani dźwiękowo (tę opcję można wyłączyć).

[url=/xoops/modules/wfsection/images/article/frwd/panel.jpg][/url]
[i]Panel programu obsługi FRWD jest bardzo efektowny, a równocześnie czytelny – kliknij na obrazek by zobaczyć go w pełnych rozmiarach[/i]

[u]Połączenie z satelitami[/u]
Choć połączenie z satelitami zajmuje chwilę, to później trudno namówić urządzenie na zerwanie go. SiRF Star III może połączyć się nawet z 20 satelitami (obsługuje 20 kanałów) i choć na niebie nie ma nigdy widocznych więcej niż 12 satelitów, owocuje to bardzo dużą stabilnością połączeń. Do tego FRWD jest tak miły, że informuje użytkownika krótkimi piskami, gdy ma połączenie z mniej niż 5 satelitami (4 to minimum dla jednoznacznego określenia pozycji i czasu). Bywa to czasem dość irytujące, ale oczywiście można to wyłączyć w oprogramowaniu.
Rażący błąd w odczycie pozycji zdarzył mi się tylko raz przez prawie cztery miesiące użytkowania. Na kajaku przepływając pod mostem FRWD wykonał skok i za mostem byłem już około 50 m wyżej.
Gdy nie można odczytać dokładnej pozycji (mniej niż 4 satelity) urządzenie stara się jakąś ją wyinterpolować. W najgorszym wypadku łączy linią prostą dwa miejsca w których ostatnio był sygnał. Te miejsca zaznacza na prezentacji trasy linią czarną.

[u]Dokładność[/u]
Dokładność GPS-ów to koło 5-10m co w zupełności wystarcza przeciętnemu napieraczowi. Porównując to urządzenie z innym (co ciekawe opartym także na chipsecie SiRF Star III) odniosłem wrażenie, że jest on trochę mniej dokładny, za to nie robi „krzaków” (jak np. kręcenie się w jednym miejscu, chociaż tego nie robiliśmy). Porównanie długości tras zmierzonych FRWD i rowerem szosowym dawało inny wynik, ale zawsze w tę samą stronę, co pozwala wierzyć, że mam źle wykalibrowany licznik. Co ciekawe przy zgrywaniu treningu na dysk urządzenie pyta nas czy trening był pętlą. Jeżeli tak, to wyrówna wszystkie niezgodności powstałe podczas pracy (zamknie pętlę).

[u]Użyteczność rajdowa[/u]
Bardzo dobrze sprawdzał się w Podlesicach. Włączyłem go, wrzuciłem do plecaka i zapomniałem. Na koniec wyłączyłem a w domu zgrałem na dysk i mam zapisaną moją trasę z zawodów. Pewnym problemem jest praca baterii. Nie wiem jak zachowuje się nagrywarka przy normalnych letnich warunkach i z dobrymi bateriami. W zimie przetrwała 12h. Polski dystrybutor mówił, że nikt nie zgłaszał problemów i był zdziwiony, że u mnie urządzenie pracuje tak krótko.

[url=/xoops/modules/wfsection/images/article/frwd/replayer.jpg][/url]
[i]Przykład zapisanego treningu – gotowy do odtworzenia – kliknij na obrazek by zobaczyć go w pełnych rozmiarach[/i]

[b]Oprogramowanie[/b]
To kolejna z dwóch największych zalet tego urządzenia. Pod wrażeniem był nawet interesujący się GPS-ami kolega. Funkcji bez liku, ale wszystko tak przygotowane, że nie problem się połapać. Oprogramowanie znów tylko po angielsku, ale to nie stanowi problemu dla bardzo przeciętnego lingwisty.
W programie możemy ustawić opcje urządzenia ale są też trzy podstawowe funkcje obsługi treningu: powtórka, analiza i porównanie się z innymi. Istnieje też możliwość analizy takich czynników jak parametry wydolnościowe ciała (EPOC, zużywane VO2, wydatek energetyczny, itp.), porównanie dystansów pośrednich, szczegółowa analiza pracy serca czy graficzne porównanie dowolnych czynników. Możliwa jest też analiza tabelaryczna. Wszystkie treningi możemy przedstawić w postaci kalendarza, co pozwala zastąpić dziennik treningowy, który „sam się prowadzi”.

[url=/xoops/modules/wfsection/images/article/frwd/body_parameters.jpg][/url]
[i]Porównanie parametrów wydolnościowych ciała (możliwe również w wersji tabelarycznej) – kliknij na obrazek by zobaczyć go w pełnych rozmiarach[/i]

[u]Powtórka[/u]
To opcja, która jest raczej fajnym bajerem niż na prawdę przydatną opcją. Możemy obejrzeć sobie jak napieraliśmy. Trasa jest przedstawiona jako dwu lub trójwymiarowy wykres. Można podłączyć zeskanowaną mapę i patrzeć jakie zrobiliśmy błędy nawigacyjne. Można też obejrzeć gdzie pędziliśmy najszybciej, gdzie mieliśmy najwyższe tętno, gdzie była najbardziej stroma górka.

[u]Analiza[/u]
Ta opcja ucieszy wszystkich z ambicjami autotrenerskimi. Z taką ilością parametrów jeszcze się nie spotkałem. Możemy tu zobaczyć dosłownie wszystko. Od tak podstawowych danych jak położenie i godzina rozpoczęcia i końca treningu do tak szalonych jak efekt treningowy. Przeprowadzi też za nas testy (m.in. Coopera) i pokaże ich wynik. Kopalnia wiedzy dla tych, którzy znają się na takich rzeczach i chcą z nich korzystać. Ew. dla tych którzy mają trenera, który się na tym zna 😉

[url=/xoops/modules/wfsection/images/article/frwd/graph.jpg][/url]
[i]Przykład analizy graficznej dowolnych parametrów (parametry można w każdej chwili zmieniać) – kliknij na obrazek by zobaczyć go w pełnych rozmiarach[/i]

[u]Opcje[/u]
Można poustawiać parametry urządzenia. Takie jak dźwięki, działanie diod, tryb zewnętrzny lub halowy (bez danych z GPS-a) czy częstość zapisywania danych.

[u]Eksport danych[/u]
To jest jedna z tych opcji które sprawiają, że urządzenie jest genialne!
Eksport do Google Earth ma już prawie każdy GPS. Możemy sobie obejrzeć całą trasę na interaktywnej mapie Google’a. Szkoda, że nie każde miejsce w Polsce jest dobrze odwzorowane w GE, ale to już nie wina FRWD. Na dole artykułu możecie znaleźć link do pliku kml z trasą z pierwszego dnia Podlesic, jaką przebiegliśmy i przejechaliśmy z Anią.
Eksport do pliku tekstowego to już zupełny hicior. Dlaczego? Dlatego, że z tak przedstawionymi danymi możemy zrobić na prawdę wszystko! Wystarczy napisać (lub wykorzystać) dowolny program, który zrobi z tym co zechce. Mogę sobie długo wyobrażać co mógłby z nim zrobić prosty, napisany w MATLAB-ie program. Nie wiem czemu, eksportu danych do takiego formatu nie znalazłem w jakimkolwiek innym znanym mi oprogramowaniu do urządzeń GPS.


[i]Przebieżka po Gdańsku[/i]

[b]Bajery[/b]
Jeżeli ktoś wejdzie na stronę polskiej akcji FRWD ([url=http://www.frwd.com.pl]frwd.com.pl[/url]]) to rzuci mu się w oczy zwrot „wirtualne zawody”. O co chodzi? O to, że mając takiego GPS-a możemy przeprowadzić zawody, które rozgrywane są dla każdego w innym czasie. Wystarczy potem organizatorowi przesłać plik z trasą zawodów i gotowe. Wyobraźcie sobie te założone w dziale „Trasy” przebiegi treningowe i potem ślęczenie przed komputerem „tak tu zrobił Artur a tak zrobiłem ja; ciekawe…”. Morze nowych możliwości!

[b]Podsumowanie[/b]
FRWD to bardzo przydatne urządzenie, zwłaszcza dla tych, którzy lubią wiedzieć wszystko o swoim treningu i precyzyjnie nim sterować. Nic innego nie da wam tylu informacji o zwykłym, godzinnym bieganku. Jeżeli ktoś potrafi – zrobi z tym cuda.
Jeżeli ktoś też nie lubi (nie ma czasu) na szczegółowe zapisywanie treningu, to niesamowicie skraca to żmudną robotę. Minuta i gotowe. Można już robić cos innego (np. pójść na kolejny trening 😉 ).
Podobała mi się też wolność, jaką daje FRWD. Lubię biegać w nieznane, ale bardziej lubię wiedzieć ile przebiegłem. FRWD pozwala to połączyć.
Trzeba przyznać, że urządzenie jest dość drogie i z tego powodu pewnie bym go nie kupił. Wiadomo, FRWD nie sprawi, że będę szybciej napierał, a np. lżejszy rower tak. Jednak jego funkcjonalność, jak sądzę, warta jest jego ceny i gdybym dysponował taką gotówką pewnie bym sobie sprawił. Na razie muszę podziękować Sebastianowi Ciesiółce (SX Sport) za możliwość pobawienia się nim.

[url=/xoops/modules/wfsection/images/article/frwd/heart_rate_analysis.jpg][/url]
[i]Jeszcze jedna analiza – przebieg treningu z wyznaczonymi progami tlenowymi i beztlenowymi, oraz zadanym przedziałem tętna – kliknij na obrazek by zobaczyć go w pełnych rozmiarach[/i]

[b]Zobacz również:


[url=http://sx-sport.com/]Polski dystrybutor FRWD[/url]

[url=http://www.frwd.fi/]Strona firmy FRWD (w języku angielskim)[/url]

[url=http://www.frwd.com.pl/]Polskie wsparcie dla FRWD[/url]

[url=http://pl.wikipedia.org/wiki/GPS]O systemie GPS w Wikipedii[/url]

[url=http://pdaclub.pl/view.php?news_id=10051]Test SiRF Start III na stronie pdaclub.pl[/url]

[url=/xoops/modules/wfsection/images/article/frwd/OSSR2006.kml]Trasa Ani i Drewniaka z Podlesic (plik kml do zapisania na dysku)[/url][/b]
[i][size=small]Plik ten może być otwarty w darmowym programie [url=http://earth.google.com/]Google Earth[/url][/size][/i]

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany