Gdy zapytałem Magdę o to dlaczego zrobiła kalendarz, w którym są tylko weekendy, odpowiedziała pytaniem: „A do czego ultrasowi środa?”. W sumie racja 🙂

To już ostatni dzwonek na świąteczne i noworoczne prezenty. Mamy więc dla Was nieśmiałą propozycję: co powiecie na kalendarz, w którym są tylko weekendy i tylko daty biegów? Może się zdziwicie, ale dzięki kooperacji dziewczyn z „Pracownia Kreatywna Bezliku” oraz ”Fotografii Bez Miary” wyszedł włąsnie taki kalendarz dla biegaczy ultra 😀

Oskar Berezowski: Skąd pomysł na to, żeby w kalendarzu zrobić tylko weekendy?
Magdalena Bogdan: A do czego ultrasowi środa?

W sumie ja nie lubię poniedziałków. Poszukam kalendarza bez poniedziałków…
Powiem tak.. z każdym dniem nabieram przekonania, że moje zdjęcia były iskierką, która dała początek temu kalendarzowi, ale powstał on dzięki umiejętnościom graficznym Pauliny Szererewicz-Gładysz i jej zdolnościom, by rozciągać dobę w nieskończoność na nanoszenie poprawek i nowych pomysłów, które jej bezlitośnie podsuwaliśmy. Ukłony należą się też Łukaszowi Saganowi, który skrupulatnie wybrał biegi i z detektywistycznym zacięciem docierał do nieznanych jeszcze terminów biegów. Pomoc otrzymałam też od kilku innych osób ze środowiska biegowego, które najlepiej znają potrzeby biegaczy i cały czas wspierały nas pomysłami, dobrym słowem, radą, czasem.

fot. Magdalena Bogdan

fot. Magdalena Bogdan

Dużo zdjęć zrobiłaś, a potem przebrałaś, żeby wybrać w końcu tylko kilka fotografii?
Proste pytania są chyba najtrudniejsze, choć może tylko dla mnie, bo nie robię zdjęć w celach statystycznych czy nawet zarobkowych 😉 Nie liczę biegów, nie liczę zdjęć, zapycham dyski bez umiaru, bo moim celem, od samego początku, było robienie jak największej liczby zdjęć. Nie po to by iść na jakiś rekord, ale po to by zdecydowana większość osób miała pamiątkę z biegu. To był świadomy wybór.

Odważne słowa. Jednak większość osób zasłania się swoim artystycznym powołaniem.
Nie jestem profesjonalnym fotografem. Nie muszę się obawiać, że ktoś mi zarzuci brak profesjonalizmu 😉 To nie byłby zarzut tylko fakt. Jestem amatorem i dobrze mi z tym. Kadry są często podobne, bo szukanie fajnych miejscówek to tracenie okazji na złapanie wielu zawodników. Gdy jeszcze sama biegałam, często bezskutecznie, przeszukiwałam galerie by znaleźć swoje zdjęcie. Gdy sama zaczęłam robić zdjęcia postawiłam sobie jasny cel – ilość, nawet kosztem jakości i atrakcyjności galerii.

To trochę takie podcinanie sobie skrzydeł
Nie jest tak oczywiście do końca z tym brakiem jakości, a przynajmniej mam taką nadzieję. Kiedy zaczęłam robić zdjęcia na biegach miałam zdecydowanie gorszy sprzęt i przyznaję, że teraz często zamykam ze wstydu oczy patrząc na udostępniane wtedy galerie. Dlatego też wybór zdjęć do kalendarz ograniczył się do najnowszych galerii i zdjęć, których jakość jest już zdecydowanie lepsza.

Wybrałaś najlepsze?
Nie jest to TOP 8 zdjęć z moich galerii. Skupiłam się na pomyśle „od świtu do zmierzchu”, nieco innym od klasycznych pór roku, i to podyktowało biegi (Bieg Wschodzącego Słońca podczas Festiwalu Biegów Alpejskich na Babiej Górze i nocny start Piekła Czantorii). Pozostałe 2 zdjęcia musiałby się dopasować, tak by wszystkie zdjęcia tworzyły całość. Gdzieś po drodze pojawił się zamysł drogi wijącej się na każdym z nich.

A pozostałe fotografie?
Druga czwórka, już bardziej klasycznie, z porami roku, to z kolei nowe ograniczenia, bo chcieliśmy pokazać zawodników odnoszących duże i bardzo duże sukcesy, podkreślić ich różność (jeśli chodzi o rodzaj biegów, staż biegowy, wiek też) co nie przeszkadza im konsekwentnie obstawiać pudło. Tu problemem okazało się to, że nie obstawiałam fotograficznie zbyt wielu topowych biegów, i wielu takich biegaczy nie uchwyciłam. Absurdalnie, okazuje się, że ograniczenia bywają czasem pomocne. Nie wyobrażam sobie przejrzenia zdjęć z całego roku, choć i tak większość jednak przejrzałam.

Ile już biegów sfotografowałaś?
Może nie potrafię z pamięci wymienić wszystkich, na których robiłam zdjęcia, ale za to pamiętam doskonale początek mojej fotograficznej przygody w kontekście biegania w górach. Niezmiennie pozostaje jednym z moich ulubionych biegów (no dobra, mówię tak o prawie każdym) jest Icebug Winter Trail. Lubię go za kameralną atmosferę, klimat i organizatorów z bardzo idealistycznem podejściem do biegania i organizacji. Niestety, zdjęcia robiłam z pozycji siedzącej tuż przed metą, bo jakiś miesiąc wcześniej poważnie złamałam nogę i chodziłam o kulach.
Trochę się ślizgają na śniegu 😀

Czym się kierujesz wybierając imprezy biegowe do fotografowania?
Na niektóry byłam zapraszana przez organizatora, na inne jechałam sama bo biegły bliskie mi osoby, jeszcze inne obstawiałam z sympatii do biegu i „bo był blisko” lub „bo lubię”. Tak naprawdę to chyba najważniejsze. Zawsze lubiłam robić zdjęcia, teraz ograniczam się do biegowych bo na inne już nie starcza czasu. Nie miałam wielu wolnych weekendów w tym roku. Dopiero grudzień jest trochę luźniejszy. Za to mogę powiedzieć, że cały rok miałam wakacje bo co weekend to wyjazd w góry. Samego robienia zdjęć nie traktuję jak pracy. To przyjemność. To czas dla mnie na połażenie po górach. Nie wyobrażam sobie robienia zdjęć startu i mety, i nie wyjścia na trasę. Owszem po powrocie trzeba zdjęcia przejrzeć, obrobić, udostępnić, i to już zdecydowanie jest mniej ciekawa część.

Jak długo pracowaliście nad kalendarzem?
Prace nad kalendarzem – wyjątkowo ekspresowo – bo pomysł pojawił się pod koniec listopada i wolno się tlił, bez wiary w powodzenie przedsięwzięcia, bo przecież koniec roku tuż tuż. Listopad to raczej czas na rozsyłanie kalendarzy, a nie ich planowanie.
Ten kalendarz to chyba wypadkowa wielu zdarzeń, słów, zdjęć, myśli. Czasem wystarczy mała iskra by obudzić coś co siedziało gdzieś głęboko. Obracam się wśród biegaczy i ten kalendarz to chyba odpowiedź na ich potrzeby

Cena 19,68PLN (+ koszty wysyłki)

O Autorze

Oskar Berezowski

Jestem autorem tysięcy artykułów w czołowych polskich dziennikach, tygodnikach, miesięcznikach i serwisach online. Pracowałem m.in. dla gazety “Polska The Times” i “Dziennika Polska Europa Świat”. Dzięki nim mogłem relacjonować lekkoatletykę podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, spotykać się z zawodnikami i trenerami podczas mityngów w Polsce i za granicą oraz analizować zmagania podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata. Sporo nauczyłem się także pracując w miesięczniku „Bieganie”. Współpracowałem i współpracuję z www.magazynbieganie.pl, „Esquire„, Gazeta Wyborcza, gazeta.pl, Forum Trenera.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany