Dystans 63 kilometrów w świecie ultra nie wydaje się być niczym szczególnie poważnym. Jeśli jednak dołoży się do tego ponad 5000 metrów przewyższenia, nieziemskie nachylenia (np. 36 procent na ostatnich 500 metrach do mety) i listopadową aurę – kolana zaczynają drżeć.

– Była wielka masakra jeśli chodzi o pogodę – mówi Wojtek Probst, ubiegłoroczny zwycięzca, który pokonał trasę w 8 godzin i 53 minuty. – Na górze minus pięć, śnieg, mróz, na dole plus trzy i deszcz. Błoto było gorsze niż to legendarne z tego roku na Łemkowynie. Przez to przewyższenia były gorsze niż to wygląda na papierze. Czasem po prostu się nie dało wchodzić – wspomina.

Pętla ma 20,5 kilometra. Półmaratończycy pokonują ją raz, zbierając po drodze ok. 1550 metrów przewyższenia. Maratończycy na szczycie Czantorii stają dwa razy, a decydując się na dystans ultra trzeba dorzucić jeszcze jedną pętlę. Choć ma się raczej chęć zarzucić pętlę na szyję… Profil jest zębaty jak wściekły lis. Na najłagodniejszym odcinku pod górę nachylenie osiąga 19%, na najstromszych 36%. W dół nie jest lżej, 29-34%. Jeśli na papierze nie wygląda to strasznie to na ociekającym błotem stoku zacznie.

Na poprzedniej jesiennej edycji Piekła Czantorii na górze był śnieg i mróz. Fot. Jacek Deneka

Na poprzedniej jesiennej edycji Piekła Czantorii na górze był śnieg i mróz. Fot. Jacek Deneka/Ultra Lovers

W dodatku, im dalej w „las”, tym ciężej. – Najbardziej trzeba się obawiać drugiej części trasy, od Wielkiej Czantorii zaczyna się trudna walka. Są dwa podejścia na górną stację kolejki. Na drugiej części pęli jest ok. 800 metrów do góry. Niby tyle samo co w pierwszej, ale percepcyjnie jest gorzej – mówi Wojtek i dodaje, że jeśli ktoś potrafi używać kijków, to zdecydowanie na Piekle Czantorii będzie miał okazję się wykazać. – Można zmienić pozycję, ustawienie ciała. Na zbiegach też się mogą przydać żeby się poratować, bo są tak samo ciężkie jak podejścia – mówi.

Łatwe jest właściwie tylko pierwsze 1,5 km. Stabilna, kamienista i trawiasta nawierzchnia czerwonego szlaku turystycznego pozwala się rozbujać. Chwilę później jednak wpada się na trudny technicznie zbieg ścieżką pokrytą grubą warstwą opadłych liści, pod którymi czają się koleiny, wyrwy i kamienie. Jest już też sporo błota. Później, od drugiego do szóstego kilometra bujamy się po leśnych ścieżkach, jest trochę kamieni, ale trudności nieszczególne. Jest nawet krótki odcinek asfaltowy. Spore trudności są też za 14. kilometrem. Biegnie się po luźnych kamieniach ścieżką o stromym nachyleniu, a potem leci przez las, poza szlakiem. Dalej jest już roller coaster. Podbiegi i zbiegi zaczynają się niewinnie, aby chwilę później pokazać pazury. Stromo i mało stabilnie, błotniście, góra-dół. Ostatnie pół kilometra wiedzie ścieżką wzdłuż wyciągu Kolei Linowej Czantoria.

Trasa Piekła Czantorii jest bardzo malownicza, ale obfituje w błoto, kamienie i okrutne przewyższenia. Fot. Jacek Deneka

Trasa Piekła Czantorii jest bardzo malownicza, ale obfituje w błoto, kamienie i okrutne przewyższenia. Fot. Jacek Deneka/Ultra Lovers

– Trasa jest fajna, ludzie są fajni, atmosfera. Cierpi się wspólnie. W ubiegłym roku trasy się przenikały, w tym chyba będzie to mniej prawdopodobne, bo start Ultra jest o północy, a maratonu rano o 5 – mówi Wojtek. Wspomina, że gdy przez trasę przewalili się już ludzie z półmaratonu i rozmiękczyli dodatkowo podłoże, było jeszcze trudniej utrzymać się na stoku. – Wszyscy umierali tak samo, wszyscy. Druga część wykończyła każdego. Buty można było pogubić – dodaje.

Wojtek dodaje jeszcze, że trochę czasu można stracić na punktach żywieniowych i jeśli komuś zależy na superwyniku musi wziąć to pod uwagę. – Na Poniwcu jest spoko. Na polanie gorzej. Żeby dobiec na punkt trzeba trochę nadłożyć, niedużo, ale to zawsze jakaś strata. Prognozy wskazują na to, że będzie padać, więc dobrze mieć ze sobą coś przeciwdeszczowego. No i na pewno ze 2-3 dni wcześniej zerknąć na prognozę pogody.

Fot. Jacek Deneka

Fot. Jacek Deneka/Ultra Lovers

Co, gdzie i kiedy?

Data: 18-19 listopada 2016 r.
Gdzie? W Ustroniu
Najwyższy punkt na trasie: 995 m – Czantoria Wielka

Dystanse, przewyższenia i limity czasowe:
Beskidzka 160 na Raty Ultra: 63 km, 5000 m, 3 pętle, 15 godzin
Beskidzka 160 na Raty Maraton: 42 km, 3500 m, 2 pętle, 10 godzin
Beskidzka 160 na Raty Półmaraton: 21 km, 2000 m, 1 pętla, 6 godzin

Godziny startu:
B160nR Ultra 00:00 w nocy z piątku na sobotę (18-19 listopada)
B160nR Maraton 5:00 w sobotę (19 listopada)
B160nR Półmaraton 9:00 w sobotę (19 listopada)

Limity na okrążeniach:
B160nR Ultra: wejście na drugą pętlę do 4:30 (4,5 h), wejście na trzecią pętlę 9:00 (9 h)
B160nR Maraton: wejście na drugą pętlę do 9:30 (4,5 h)

Fot. Jacek Deneka

Fot. Jacek Deneka/Ultra Lovers

Program zawodów

Piątek, 18 listopada

16:00-4:00 – praca biura zawodów
23:15 – odprawa techniczna B160nR Piekło Czantorii Ultra

Sobota, 19 listopada

00:00 – start B160nR Piekło Czantorii Ultra
4:15 – odprawa techniczna B160nR Maraton
5:00 – start B160nR Maraton
8:15 – odprawa techniczna B160nR Półmaraton
9:00 – start B160nR Półmaraton
15:00 – limit czasu dla wszystkich dystansów
17:00 – dekoracja zwycięzców

Fot. Jacek Deneka

Fot. Jacek Deneka/Ultra Lovers

Co warto wiedzieć?

Na trasie biegu znajdują się 3 punkty kontrolne, mogą też zostać ustawione punkty lotne, nieokreślone przez organizatora. To zawodnik musi zadbać żeby zostać odhaczony na punkcie.
PK 1 będzie punktem żywieniowym przy dolnej stacji Kolei Linowej na Czantorię.
PK 2 będzie punktem żywieniowym w Hotelu Poniwiec. Od godziny 7 do 11 rano będzie tu podawana gorąca zupa.
PK 3 to górna stacja wyciągu „Faturka”.

Nowością podczas biegu będzie możliwość zapisania się i wystartowania w Sztafecie (trzyosobowej). W Sztafecie musi być jedna osoba płci przeciwnej.

Limity zawodników na poszczególnych trasach indywidualnych: Ultra, Maraton i Półmaraton po 150 osób oraz na trasie Sztafety 50 teamów, a dla całych zawodów 600 osób.

Zobacz profil trasy.

Wyniki z poprzednich edycji.

Każdy zawodnik otrzyma worek 25 litrów, w którym będzie mógł zdeponować ubranie do przebrania, które zostanie dowiezione na górną stację kolejki (na metę).

Fot. Jacek Deneka

Fot. Jacek Deneka/Ultra Lovers

Ile to kosztuje?

Od 110 do 170 zł za Ultra, w zależności od terminu wpłaty.
Od 90 do 150 zł za Maraton.
Od 60 do 120 zł za Półmaraton.
Od 180 do 360 zł za sztafetę.

Zapisy:
W tym roku niestety rejestracja już została zakończona.

Znajdź imprezę na Facebooku.

Fot. Jacek Deneka

Fot. Jacek Deneka/Ultra Lovers

O Autorze

Magdalena Ostrowska-Dołęgowska

Dziennikarz sportowy, przez lata redaktor naczelna magazynbieganie.pl, biegaczka, zawodniczka rajdów przygodowych. Ultramaratonka, która ma na swoim koncie udział w prestiżowych imprezach, m. in. Marathon des Sables, Transalpine Run, CCC, Transgrancanaria czy Marathon 7500. Jedyna Polka, która ukończyła słynną angielską rundę Bob Graham Round. Promotorka biegania ultra w Polsce i współautorka książki "Szczęśliwi biegają ULTRA".

Podobne Posty

Jedna odpowiedź

  1. mateusz

    Tak, wygląda to nietypowo, ale na biegówkach też jest mróz więc polecam. Można pokonać temperaturę, wtedy kiedy naprawdę brakuje sił naturalnych. Artykuł nietypowy, super

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany