RaidLight Top Mountain RunGdy pakuje się na rajd i staję przed jakże niemęskim lecz nieodzownym pytaniem „co na siebie włożyć”, to na szczęście zawsze mam takie ciuchy – pewniaki, które skracają czas na fatałaszkowe medytacje. Do moich ubrań pewniaków należy też bluza Top Mountain Run firmy RaidLight.

 

 

 

Na Mistrzostwach Świata w Portugalii

Maciek Dubaj – Navigator RaidLight na Mistrzostwach Świata AR w Portugalii

Bluzę najprościej można opisać mówiąc, że jest zrobiona z dwóch rodzajów materiału. Przód, góra rękawów, kark, stójka i mały fragment na plecach (na wyskości nerek) jest uszyty z lekkiego (30 g/m2) poliestrowego materiału wykonanego w technice ripstop (zwiększającej wytrzymałość), o właściwościach windstopera. Pozostałe fragmenty bluzy, czyli plecy, boki i dolna część rękawów zrobiona jest z cienkiej siateczki. Po co takie kombinację ? Filozofia jest prosta: te fragmenty ciała, które są narażone podczas biegu lub jazdy na rowerze na przewianie i wychłodzenie zostają zabezpieczone. Z kolei partie ciała, które zazwyczaj nie narzekają na zimno i pocą się najintensywniej:  plecy po plecakiem i pachy, są z kolei „uwolnione” spod materiału i mogą się lepiej wentylować dzięki przewiewnej siatce. Ten pomysł na bluzę mówi prosto w oczy: „nie oszukujmy się dłużej, nie ma takiego materiału, który jednocześnie będzie tak świetnie oddychał i tak dobrze izolował jak mówią nam spece w reklamach ciuchów outdoorowych”. Jak się ten pomysł sprawdza ? Nieźle ! Oczywiście tu też nie ma ideału i czasem powieje zimnem przez siatkę tam gdzie nie chcemy, ale ogólny komfort tego rozwiązania jest odczuwalny.

 

W Top Mountain Run na Wertepach

 

Bluzę zakłada się przez głowę, po rozpięciu krótkiego suwaka pod szyją. Otwór jest na tyle duży, że nawet rowerzysta czy napieracz w kasku da radę ściągnąć/założyć ten ciuch (choć nie bez trudności). Bez kasku pełen komfort. Suwaczek wygodnie zapina się do końca stójki, pod samą szyję, nie dając uczucia dyskomfortu (duszenia), które czasem się zdarza w tego typu rozwiązaniach. Rękawy zakończone są niezbyt mocnym, nieregulowanym, ale funkcjonalnym ściągaczem. Jeśli ktoś potrzebuje, są również dodatkowe gumki do założenia na kciuki tak, by rękawy były zawsze na swoim miejscu. Ja nigdy ich nie potrzebowałem używać. Ściągaczem zakończony jest również dół bluzy.Na jednym z rękawów znajduje się malutka kieszeń na suwak. To rozwiązanie nie jest zbyt udane, ponieważ ciężko otworzyć suwak i naprawdę niewiele tam można schować tak by nie przeszkadzało w czasie biegu. Oczywiście całość skrojona tak by nie było szwów na ramionach, a wszystkie istniejące zszycia wykonane są na płasko. Można powiedzieć : i to wszystko, bo po co więcej. Dzięki prostocie i użytym materiałom  cała bluza waży 165 gram wg producenta, a 140 gram na mojej wadze kuchennej (sprawdzane na 2 egzemplarzach).

 

Na rowerzeZ Top Mountain Run znam się już dobre trzy lata. Od początku moje pewne obawy budziła wytrzymałość fragmentów ubrania zrobionych z siateczki. Jednak te obawy były raczej nieuzasadnione. Co prawda po 2 latach udało mi się zaliczyć w końcu rozdarcie pod pachą, ale nie wyłączyło to bluzy z użycia. Tak jak wspomniałem we wstępie, rzadko teraz ruszam na trasę beż tego ciucha. W zasadzie odpuszczam go tylko na letnie imprezy bez zahaczania o nockę. Gdy wiem że będę kończył wieczorkiem to zwykle wrzucam bluzę na dno plecaka (dużo nie waży). W pozostałych porach roku najczęściej mam ją na sobie jako wierzchnią warstwę z jakąś koszulką pod spodem. Na zimowym rajdzie 360 w 2011 roku (wtedy takich mrozów nie było jak ostatnio) czy Ełckiej zmarzlinie w tym roku też mi wystarczyła na napieranie po dodaniu lekkiego polarka pod spód. Producent proponuje tez noszenie tej bluzy jako jedynej warstwy gdy jest ciepło – ale ja tego jeszcze nie testowałem.

Bluza głownie jest zaprojektowana do ochrony przed wiatrem, ale dzięki hydrofobowej strukturze pierwsze krople deszczu też z siebie zrzuca (oczywiście nie dotyczy siateczki). Małą mżawkę spokojnie można w niej napierać. Z resztą nawet przy większym opadzie lub kąpieli ten ciuch może spokojnie stawać do mistrzostw świata w szybkości schnięcia.

 

Mogę polecić tę bluzę na rajdy, rower, rolki czy bieganie (z plecakiem). Przy bieganiu bez plecaka to tylko jeśli nie za bardzo wieje, bo siateczka na plecach jest naprawdę bardzo dobrze przewiewna. Poza zawodami Top Mountain Run fajnie też się sprawdza w zastosowaniach turystycznych (spokojne wycieczki z plecakiem) i cywilnych (np. do prowadzenia samochodu – tu siatka na plecach i mniejsze grzanie od fotela też są jak najbardziej na miejscu). Ogólnie pomysł na ciuch fajny, waga zaniedbywalna. Z minusów to ta kieszeń na rękawie – dla mnie bardzo mało funkcjonalna, a chętnie zobaczył bym ją w innym miejscu. Nie każdemu też podpasuje zakładanie przez głowę, ale cóż suwaki ważą 😉

 

Aktualna cena 199 zł

 

RaidLight Top Mountain Run

Ekipa Navigator RaidLight w Top Mountain Run na Mistrzostwach Świata w Portugalii

 

 

 

Zdjęcia wykorzystane z recenzji pochodzą z:
Archiwum Rajdu Wertepy
Archiwum MazoviaMTB
Archiwum napieraj.pl
Sklepu napieraj.pl


RaidLight Top Mountain Run

O Autorze

Adam Foland

Nawigator napieraj.pl. Startował w pierwszym rajdzie zorganizowanym na polskiej ziemi. Poza AR trenuje głównie orientację: w biegach, na rowerze i na nartach. Pasjonuje się wspinaczką w skałach i górach, chodzeniem po jaskiniach, startuje również w maratonach rowerowych i rogainingach.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany