Kompasy Moscompass – legenda zza Buga

„Moskwa” to w światku orientalistów marka legenda: kompas używany przez wielu doświadczonych biegaczy i rajdowców. Przez długi czas te rosyjskie urządzenia można było nabyć jedynie na zawodach lub po znajomości.

Cena opisywanych modeli: 128 zł (styczeń 2006)
Waga: 34 g


Obecnie za pośrednictwem sklepu internetowego możemy zamówić legendę prosto pod nasze drzwi.

Pewnego zimowego popołudnia „na wycieraczce” pojawiła gruba koperta, a w środku aż trzy Moskwy – modele oznaczone cyframi 2,3 i 8. Wszystkie w wersji zakładanej na kciuk.
Sam od lat używam Silvy 8 NOR dlatego w niniejszej recenzji w paru punktach będę jej używał jako porównania.

Pierwsze wrażenie – na biżuterię się nie nadaje

Gdyby ktoś zdrapał nazwy z kompasów, od razu można poznać, który „zdiełano w Rasiji”, a który u skandynawów. Zdradza to subtelność wykonania. Płytki do których przymocowane są kompasy moskwy są bardzo grube (choć sam kompas jest cieńszy od Silvy), paski niezbyt miłe w dotyku, w przytrzymywaniu kciuka ma nam pomagać otwór w płytce (mniej wygodne niż gumka w silvie, ale palec mniej się poci), kolorystyka i napisy… rzecz gustu. Igła została pomalowana fluorescencyjną pomarańczową farbą – wystarczy. Kompas ma pokazywać północ, a nie wyglądać.

Baczność! Na północ patrz!

Modele, które testowałem miały nazwy: 2 – „Szybka igła”, 3 – „Stabilna igła” i 8 – „Tęczowa skala”. Nazwy dwóch pierwszych dobrze oddają specyfikę ich igieł.. W Modelu 2 igła najszybciej i naprawdę błyskawicznie (wg producentów 0,5 – 1 sek.) odnajduje właściwy kierunek i momentalnie się stabilizuje – praktycznie brak tu efektu „bujania się w okolicach północy”. Zgadzam się z tym co piszą producenci, że taki kompas bardziej należy polecić doświadczonym osobom, które spoglądają na niego rzadko, tylko po to by się upewnić czy dobrze pamiętają gdzie jest północ. Osoby które idą „wpatrzone w kompas” lepiej się będą czuły używając Modelu 3. Choć igła wolniej odnajduje północ (wg. producentów 1 – 1,5 sek.) to potem podczas biegu/marszu nie gubi jej od byle wstrząsu.
Model 8 wg danych ze strony producenta miał być tak stabilny jak „trójka”, a wyróżniać go miała jedynie kolorowa skala. Trzeba przyznać, że egzemplarz, który otrzymałem nie był tak stabilny. Potwierdza to słyszane w środowisku twierdzenia, że pojedyncze egzemplarze „Moskw” mogą różnić się od siebie. Niemniej „ósemka” również bardzo dobrze sprawowała się w pracy. Ja jednak polecam 2 lub 3, chyba że ktoś znajdzie sensowny sposób użycia dla „cyfrowo-kolorowej skali wyznaczającej nową jakość w orientacji”. Na rajdach praktycznie nigdy nie nawiguję „na azymut” i nie czytam skali. Wystarczy mi kapsuła bez żadnych symboli. Jeżeli ktoś czyta azymuty, barwna skala może przyspieszyć orientację – zamiast na przykład na malutką podziałkę 50° będzie się kierował „na pomarańczowe B”.
Próbując zaszeregować gdzieś w tym zestawieniu igłę Silvy muszę powiedzieć, że ani nie jest tak stabilna jak „trójka” ani tak szybka jak „dwójka” – coś pomiędzy.

Śpiewa tańczy, krawaty wiąże…

Choć sprawa igły w przypadku kompasu wydaje się najważniejsza, to drobne udogodnienia mogą umilić życie. Ciekawym faktem jest to, że Moskwa „do góry nogami” (czyli skalą do dołu) nadal dobrze wskazuje północ (Silva w takiej sytuacji się „zawiesza”). Igła Moskwy jest zablokowana w poziomie – nie sposób jej odchylić do góry lub do dołu.
Przydatnym przyrządem dla nawigatora jest linijka. Już po kilkunastu godzinach napierania możemy mieć trudności z dokładnym ocenianiem odległości na mapie, a czasem w nocy, w mało charakterystycznym lesie warto wiedzieć za ile kilometrów mamy „szukać przecinki w lewo”. W Moskwach na standardowych płytkach na palec (L i R) mamy jedynie trzy-centymetrową linię z punktami co centymetr, na płytkach mniejszych (XL i XR) linia ma jedynie 2cm. Dla mnie to trochę mało (w Silvie miałem 4cm linijki z podziałką co milimetr). Pewną wadą Moskwy, która może nieprzyjemnie ujawnić się na odcinkach wodnych jest to, że te kompasy nie pływają – wrzucone do wody ulegają zakusom grawitacji i szybciutko pogrążają się w toni (Silva pływa, Suunto M-3 tonie). Bardzo dobrą zaletą Moskw jest to, że sam kompas można łatwo odczepić od płytki – łatwo to znaczy my możemy to łatwo zrobić, samo się nie odczepi (Silva nie ma takiej opcji).Stwarza to bardzo duże możliwości. Po pierwsze możemy sami dorobić sobie lub dokupić wygodną dla nas płytkę np. płytkę przyczepianą do ręki na dłoni (trochę jak zegarek) co świetnie się sprawdza na nartach biegowych lub rowerze. Możemy również odczepić sam kompas i przykleić go do mapnika rowerowego lub sztywnego mapnika narciarskiego czy do kajaka – zajmie niewiele powierzchni i będzie w najbardziej widocznym miejscu. Możliwości jest sporo.

Podsumowując: Moskwy to bardzo dobra marka kompasów, o której wielu wyraża się pochlebnie – teraz i ja mogę się do nich dołączyć.

 

O Autorze

Adam Foland

Nawigator napieraj.pl. Startował w pierwszym rajdzie zorganizowanym na polskiej ziemi. Poza AR trenuje głównie orientację: w biegach, na rowerze i na nartach. Pasjonuje się wspinaczką w skałach i górach, chodzeniem po jaskiniach, startuje również w maratonach rowerowych i rogainingach.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany