Niezwyczajne wyzwania wymagają niezwyczajnych środków – a może są niezwyczajne tylko z naszego, krajowego punktu widzenia? Kamil Leśniak zrobił to, co każdy aspirujący do czuba ultras na zachodzie zrobić musi – spakował buty do biegania, kilka par koszulek, namiot, wagon makaronu i… wyjechał na długo w góry.

Cel jest jasny – przez dwa miesiące żyłować łydkę na alpejskich szlakach w okolicach Chamonix, by na europejskich igrzyskach ultra biegania Ultra Traild du Mont Blanc wykręcić najlepszy czas, jaki osiągnął Polak w historii i porozpychać się mocno łokciami w międzynarodowym gronie.

Meta tajskiego TNF 100, gdzie Kamil ząjął drugie miejsce. Fot TNF

Meta tajskiego TNF 100, gdzie Kamil ząjął drugie miejsce. Fot TNF

Jeszcze żadnemu Polakowi nie udało się wejść do pierwszej dziesiątki w tychże zawodach. I żadnemu z nich nie udało się zejść poniżej doby. Najlepszy czas zawodnika spod biało-czerwonej „bandery” to 28 godzin, 3 minuty i 43 sekundy. Uzyskał go w 2013 roku Oskar Zimny, co dało mu 65. miejsce. Najbliżej wejścia do ścisłej elity był Piotr Hercog, który 2012 r. zajął 15. miejsce, ale na niepełnej trasie (skrócono ją z powodu warunków pogodowych do 115 km). Najwyższą lokatę na pełnej, 168-kilometrowej trasie osiągnął mój kolega z team inov-8 Krzysztof Dołęgowski, który zajął 30. miejsce w 2011 r. Moim marzeniem jest trafić na szczyt tej listy. Być najlepszym.

Kamila Leśniaka zasadniczo przedstawiać nie trzeba – ten młodziak (rocznik 1993) przed rokiem huknął Bieg Siedmiu Dolin w 9:53, przed kilkoma tygodniami zaś w parze z Krzyśkiem Dołęgowskimi wskoczyli na podium rekordowego Rzeźnika z czasem 8:32. Celem numer jeden na ten rok jest UTMB, legendarna 160 kilometrowa pętla okalająca masyw Mont Blanc. Od lat bieg ten jest jednym z najmocniej obsadzonych na świecie. Celem Kamila jest zejście poniżej 24 godzin i miejsce w top 15. To nie jest kozactwo, to jest szaleństwo, ale w tym szaleństwie jest metoda.

Analizując wyniki elity oraz dwóch najlepszych Polaków z pełnej trasy UTMB w latach ubiegłych, wyciągnąłem wiele interesujących danych. Gdyby dobrze przypatrzyć się tym liczbom, można spróbować się pokusić o stworzenie dobrego planu, taktyki na ten wyścig. Czemu nie mówię „idealnego”? Jest wiele czynników, które wpływają na czas ogólny – nie jest to tylko taktyka. Dla elity są to rywale (z czym wiąże się szarżowanie na początku, gdy trudno zachować zimą krew), kontuzje, zgubienie się. Czemu nie mówię bardzo dobrego? Ten bieg dla mnie, Polaka, jest bardzo tajemniczy i bardzo długi. Marszczycie brwi ze zdziwieniem czytając, że uważam go za „tajemniczy”? Niby to będzie już 12. edycja, ale ja mało wiem o ściganiu w Alpach, nie wychodziłem dotąd poza nasze, polskie podwórko. Nie ścigałem się z chłopakami, którzy wbiegają sobie na Mont Blanc w ramach zwykłego treningu, nie wiem co znaczy prawie 170 kilometrów po takich górach. Samo analizowanie wyników również nie jest łatwe. Zbyt mało było takich, na których można się oprzeć, biegaczy z wysokich miejsc.

Kamil Leśniak w butach i gaciach teamu Inov-8. Foto Inov-8 Team

Kamil Leśniak podczas treningu. Foto Inov-8 Team

Środkiem do celu jest więc spędzenie u podnóża masywu Mont Blanc przeszło dwóch miesięcy. Opatrzenie się z trasą, przerzedzenie krwi na dużych wysokościach, wreszcie koncentracja li tylko i wyłącznie na treningu i celu. Brzmi abstrakcyjnie? Chyba tylko w Polsce. W Stanach Zjednoczonych każdy czołowy zawodnik ultra ma za sobą historię rzekomej „dezercji” ze świata codziennego w leciwym kamperze, miesięcy spędzonych w Sierra Nevada, Rocky Mountians czy w masywie Teton. Tony Krupicka, Rob Krar, Geoff Roes, Timothy Olson – to celebryci międzynarodowej sceny ultra, ale mało kto wie, że prowadza oni na poły koczowniczy styl życia. Bycie najlepszym po prostu tego wymaga. Nie inaczej jest w Europie, gdzie sam Kilian Jornet mieszka (w luksusowym, co prawda) vanie przez większą część roku. Izolacja od świata, kontekst idealny do mocnych treningów i ambicja bycia najlepszym – w tym sporcie nie ma drogi na skróty. Chcesz pędzić po górach? Zamieszkaj w nich.

O ile jednak chłopaki ze Stanów czy zachodu Europy mogą sobie pozwolić ze spokojem na polatanie po lesie dwa miesiące w roku, tak u nas już jest z tym nieco gorzej. Dlatego Kamil prosi o pomoc, prosimy też My – pasjonaci ultra, amatorzy, którzy chcieliby widzieć w czubie UTMB Polaka. Chętnych do pomocy prosimy o kontakt na adres: Kamil.lesniak93@gmail.com, albo o wsparcie na konto:

72 1020 5011 0000 9802 0269 0360. Z dopiskiem „ Misja UTMB”

To jak, pomożecie?

Kamil Leśniak w Beskidzie Żywieckim podczas zimowego treningu. Fot. Piotr Dymus

Kamil Leśniak w Beskidzie Żywieckim podczas zimowego treningu. Fot. Piotr Dymus

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany