Gdy za oknami pojawia się pierwszy nieśmiały śnieg, nadchodzi czas, żeby napisać kilka słów na temat zimowych kurtek do biegania. Rzecz jasna, w połączeniu z dobrym podkoszulkiem termicznym, koszulką i solidną bluzą, jesienna wiatrówka też jako tako da radę. Ale żeby nie martwić się o pogodę i spokojnie trenować warto zaopatrzyć się w typowo zimowy fatałaszek. Ja od kilku lat jestem wierny szwedzkiej marce Dobsom, których kultowe spodnie R90 zna większość biegaczy.

Ciuchy Dobsoma nie są może tak porywające pod względem estetyki czy magicznych zaklęć, którymi spece od marketingu z większych firm upiększają swoje produkty, co wcale jednak nie oznacza, że są od nich gorsze. Zresztą, jeżeli chodzi o same względy estetyczny, to patrząc na modele sprzed kilku sezonów i te najnowsze, muszę przyznać, że jest postęp. Ale do rzeczy.

Przeglądając ofertę Dobsoma można trochę się pogubić. Kurtek w sprzedaży jest kilka modeli, które wizualnie różnią się od siebie niewiele, a lakoniczne opisy na stronach producenta i sklepów nie rozjaśniają zbytnio sytuacji. Tym razem wezmę na tapetę trzy modele stworzone typowo pod kątem zimowego biegania, czyli kapkę cięższy rynsztunek. Jednocześnie będziemy mieli okazję porównać modele zaprojektowane w różnych latach. Tak więc przyjrzymy się kurtce R90 Winter, która jest na rynku już od kilku ładnych lat, R90 Wis, która trafiła do sklepów w zeszłym roku oraz tegorocznej nowości – kurtce Meribel.

Fot. Paweł Ignac

Fot. Paweł Ignac

Wszystkie te modele charakteryzują się bardzo zbliżonym krojem oraz konstrukcją jeżeli chodzi o rozmieszczenie kieszeni i ściągaczy, ale różnią się za to materiałem. We wszystkich z nich mamy do dyspozycji dwie kieszenie boczne zamykane na zamek błyskawiczny, a R90 Winter oraz Meribel mają również zasuwaną kieszeń na piersi, wewnątrz której znajduje się jeszcze mniejsza przegródka oraz otwór na kabel słuchawkowy. Owa mniejsza przegródka idealnie nadaje się do wsunięcia w nią telefonu komórkowe, jednak pod warunkiem, że jest on nie za dużych rozmiarów – wypasiony smartphone nie przejdzie. Na plecach, w dolnej części, znajduje się jeszcze, szeroka kieszeń, która nie jest jednak zbyt użyteczna ponieważ umieszczone w niej przedmioty podczas biegu podskakują. Nadaje się ona więc co najwyżej do schowania chusteczek higienicznych.

Wszystkie modele Dobsoma posiadają również elementy odblaskowe w różnych miejscach, co zimą, kiedy szybko robi się ciemno, nie jest bez znaczenia.

Poza tym wszystkie omawiane kurtki mają fajny podwyższony kołnierz, który skutecznie chroni szyję przed wiatrem i chłodem, a dodatkowo jest wyposażony w ściągacz, więc możemy regulować jego obwód. Ściągacze znajdują się również przy dolnej krawędzi kurtek, więc łatwo możemy dopasować ich obwód do naszych potrzeb i w ten sposób zapobiec podwiewaniu i wnikaniu zimnego powietrza pod kurtkę.

Kolejna cecha wspólna tych kurtek to swego rodzaju podzielenie ich konstrukcji na dwie części – przód i plecy. Plecy we wszystkich tych modelach wykonane są z elastycznego materiału, który fajnie dopasowuje się do ciała i ma poprawiać oddychalność ponieważ przód zawsze jest w nich bardzie zabudowany. Konstrukcja taka ma sens, ponieważ zazwyczaj „na klatę” przyjmujemy wszystkie niespodzianki, które przygotuje dla nas pogoda.

Wyraźne różnice widać za to, kiedy przyjrzymy się opisywanym kurtkom od przodu, Zaczniemy może od R90 Wis, która ze względu na swoją mocno zimową specyfikę jest stosunkowo najłatwiejsza do ogarnięcia. Wis to niejako rozwinięcie modelu R90 w kierunku jeszcze większego komfortu termicznego. Przednia część kurtki oraz rękawy  to lekka puchówka z puchu syntetycznego, który potrafi naprawdę solidnie dogrzać. Materiał ten oczywiście jest wiatroodporny oraz ma właściwości wypierające wodę, czyli nie jest całkowicie nieprzemakalny, ale daje sobie radę z umiarkowanymi opadami deszczu i śniegiem. Osobiście ani razu nie zdarzyło mi się, aby kurtka przemokła. Od wewnątrz kurtka wykończona jest przyjemnym fleecem, który również zwiększa uczucie ciepła.

Mankiety rękawów mają również otwory na kciuki, których ja jednak nie wykorzystuję ponieważ mam wtedy uczucie skrępowania ruchów, a mankiety zresztą przylegają na tyle dobrze, że zimne powietrze nie wnika do środka.

Model Wis osobiście uważam za najbardziej spektakularny zarówno ze względu na jego budowę jak i wygląd. Wadą jest jednak niewielki zakres temperatur w jakich będziemy mogli tej kurtki używać. Ciężko wyznaczyć mi tutaj jakąś jednoznaczną granicę ponieważ na odczucie temperatury składa się kilka czynników, ale nie sięgam po Wis kiedy za oknem jest cieplej niż -10*C, a ostatnimi czasy niezbyt wiele takich dni w roku mamy.

Dobsom R90 Winter to klasyka jeżeli chodzi o zimową kurtkę do biegania. Była to pierwsza kurtka Dobsoma z jaką w ogóle miałem do czynienia. Model kupiony kilka lat temu służy mi dobrze do dzisiaj pomimo tego, że zimą jest mocno eksploatowany. Trzeba przyznać, że wykonanie wszystkich ciuchów Dobsoma jest bardzo solidne. Co więcej, polski dystrybutor daje nam aż 3 lata gwarancji – miałem okazję raz przetestować pod tym względem jak sprawnie działa „system” . W spodniach R90 puścił mi zamek przy nogawce – nie pamiętam już dokładnie ile cała sprawa trwała, ale nową parę miałem u siebie szybko… ale o czym to mówiliśmy? Aha R90 Winter…

Przód w R-dziewięćdziesiątce to jednorodna „ściana” materiału, która skutecznie chroni przed wszelkimi żywiołami, którymi może nas zaskoczyć zima, ale jednocześnie nie grzeje tak mocno jak Wis. Z trochę lżejszymi ciuchami pod spodem spokojnie można biegać w niej nawet przy temperaturze około zera (pamiętajcie, że odczucia termiczne to kwestia mocno indywidualna). Materiał również jest wiatroodporny i wypierający wodę. Rękawy nie mają co prawda otworów na kciuki, ale jako że i tak z nich nie korzystam, to nad tym nie ubolewam.

Przednia część zarówno w R90 Witner jak i Wis jest pokryta teflonem, który jeszcze dodatkowo poprawia właściwości wiatroodporne i wypierające wodę, a poza tym zwiększa trwałość materiału. Podobnie spodnie R90 są pokryte teflonem i we wszystkich tych produktach sprawdza się to bardzo dobrze – materiał spełnia swoje zadanie, a przy tym nie przedziera się, nie przeciera, ani nie dzieję się z nim nic innego.

Dobsom Meribel to tegoroczna nowość, kurtka w której biegam dopiero od kilku tygodni, ale która od początku bardzo przypadła mi do gustu. Połączenie wiatroodpornych i elastycznych materiałów wyszło w tym przypadku wyjątkowo dobrze i kurtka świetnie leży na moim chudym ciele Z jednej strony mam poczucie świetnego dopasowania, a z drugiej nic nie krępuje ruchów. Zresztą wszystkie kurtki Dobsoma leżą mi wyjątkowo dobrze – jestem wysoki i chudy, a taka kombinacja nie zawsze jest optymalna, lecz w tym przypadku czuję się usatysfakcjonowany.

Jeżeli chodzi o właściwości termiczne, to w moim odczuciu grzeje ona odrobinę słabiej niż R90 Winter, a jednocześnie przód sprawia wrażenie bardziej „zabudowanego” i chyba jeszcze szczelniej chroni przed wiatrem i trochę lepiej radzi sobie z wilgocią. Parę dni temu biegałem przy mocno padającym deszczu ze śniegiem i materiał doskonale sobie z tym poradził.

Jest to moim zdaniem również najbardziej uniwersalna z tych trzech kurtek. W zależności od tego, co założymy pod nią, Meribel da radę zarówno przy temperaturze powyżej zera jak i mocno poniżej. W tym roku jeszcze nie doświadczyliśmy dużych mrozów, ale nie mam wątpliwości, że w połączeniu z dobrą bielizną termiczną i bluzą, Meribel dałaby satysfakcjonujący efekt.

Reasumując, usystematyzowałbym te trzy kurtki w następujący sposób: Wis – model typowo na duże mrozy; R90 Winter – model typowo zimowy, ale z większą tolerancją temperatur; Meribel – model bardziej uniwersalny, który sprawdzi się w zimie, ale również w chłodniejsze jesienne czy wiosenne dni.

W kurtkach Dobsoma można doszukać się w również paru wad, bo produkty doskonałe chyba nie istnieją . Przede wszystkim,  oddychalność oceniłbym we wszystkich tych modelach na 7/10, czyli jest ok, ale nie idealnie. Materiał na plecach jako tako „oddycha”, ale całościowo kurtki nie zawsze nadążają z odprowadzaniem potu.

Osobiście brakuje mi też niekiedy w nich kaptura. Co prawda nie są to kurtki przeciwdeszczowe, ale w chłodne dni taka dodatkowa ochrona głowy przed zimnem i wiatrem byłaby mile widziana – podwyższony kołnierz nie zawsze jednak wystarcza, a opatulenie się kapturem pozwala szczelniej się „zamknąć”.

Na koniec warto jeszcze zwrócić uwagę na cenę. Meribel jako nowość jest rzecz jasna w tej chwili najdroższa z całej trójki i kosztuje 299 zł. Wis można kupić za 275 zł, a R90 Winter już poniżej 250 zł. Z jednej strony można powiedzieć, że to dużo, ale w porównaniu do konkurencyjnych produktów ceny są raczej rozsądne, a przy tym mamy pewność, że kupujemy solidne i sprawdzone ciuchy.

Ja póki co pozostaję wierny Dobsomowi i polecam.

O Autorze

Paweł Ignac

Biegacz-amator z zamiłowaniem do biegania minimalistycznego. Z zapałem testuje buty do biegania naturalnego, startówki, jak i innego rodzaju sprzęt biegowy. Jego recenzje można znaleźć na blogu heavyrunslight.wordpress.com.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany