Buty terenowe adidas adiZero XT Boost - test
Wygodny, dynamiczny i agresywny but do ścigania się w górach dla biegaczy do ok 80 kg.
Wygoda
Stabilność
Agresywność
Dynamiczność
Wytrzymałość
Jak sobie radzi w terenie?
Plusy
  • Wbudowany stuptut
  • Dobre trzymanie stopy
  • Dynamiczne odbicie
Minusy
  • Ciężkawe jak na startówki (260 g w rozm. 42)
  • Spory drop (9,5 mm)
4.5Ocena buta

Z adidasem znamy się głównie w wydaniu startowym – z Takumi Sen wspólnie robiliśmy życiówkę na dychę, a z adiosami walczyliśmy na dłuższym dystansie. W obu tych modelach adidas zaskakiwał mnie prostą, wręcz surową konstrukcją, której nie spodziewałem się po butach, wokół których jest tyle szumu… i za taką kasę.

Chociaż nie jestem ultrasem, a nawet rzadko w ogóle startuję w biegach trailowych, to robię treningi w terenie i pomyślałem, że dobrze byłoby sprawdzić, jak sprawdzą się adidasy właśnie w takim wydaniu. Buty tej marki są jednak kojarzone głównie z bieganiem szosowym.

Firma stara się ostatnimi czasy bardziej agresywnie atakować rynek biegów terenowych i w jej ofercie pojawiło się kilka całkiem ciekawych modeli trailowych. Ostatecznie wybór padł na ten chyba najbardziej charakterystyczny, czyli adiZero XT Boost z wbudowanym stuptutem.

Nie można przejść obojętnie

I to właśnie ten stuptut budzi największe emocje. Kiedy wrzuciłem na Fejsa pierwsze fotki adidasów, nikt nie pytał, jak pianka Boost sprawdza się w terenie lub czy podeszwa zewnętrzna z gumy Continental dobrze trzyma się podłoża. Wszyscy zwracali uwagę na wystającą skarpetę i dopytywali co to, jak to, po co to… W pierwszej kolejności weźmiemy więc na tapetę właśnie ten element (który zresztą nie jest moim zdaniem w tym bucie najistotniejszy), żeby rozwiać wszelkie wątpliwości.

Adidas adizero XT Fot. Paweł Ignac

Adidas adizero XT boost. Największą uwagą cieszy się wbudowany w buty stuptut. W podeszwie natomiast można zobaczyć inne rodzaje pianki pod śródstopiem i piętą. Ta z przodu jest bardziej dynamiczna. Fot. Paweł Ignac

Przede wszystkim stuptut wykonany jest z miękkiego, lekko elastycznego materiału, który ściśle opina nogę aż za kostkę. Opina na tyle mocno, żeby się nie zsuwać, ale nie na tyle, żeby powodować jakikolwiek niekomfortowy ucisk. W czasie biegu bez problemu o nim zapomnimy. Stuptut jest oczywiście zintegrowany z resztą cholewki oraz językiem, na tym polega cała idea, dzięki czemu stanowi szczelną barierę dla wszelkich drobin, które mogłyby potencjalnie zaatakować wnętrze naszego buta. Co prawda nie jest on nieprzemakalny, ale w zimowych, śnieżno-błotnych okolicznościach przyrody dobrze zabezpiecza również przed dostawaniem się do buta takich właśnie „substancji”.

Przednia część stuptuta to bezpośrednie przedłużenie języka i jest wykonana z takiego samego, trochę grubszego, miękkiego materiału. To szczegół, ale dzięki temu nawet mocno zawiązane sznurówki nie uciskają podbicia.

Warto w tym miejscu napisać również, że stuptut nie zastąpi nam skarpety. Czytałem gdzieś co prawda, że ktoś biega w nich boso, ale według mnie wnętrze nie jest aż na tyle przyjazne. Zresztą, jeżeli mamy przed sobą wiele godzin w terenie, to nie wyobrażam sobie biegać bez tej dodatkowej warstwy, która ochroni stopę przed tarciem o materiał cholewki.

Cholewki ciąg dalszy

Reszta składa się w głównej mierze z gęsto plecionej siateczki, która również nie przepuszcza drobin do wnętrza buta i zapewnia jednocześnie wentylację na przyzwoitym poziomie. Czubek buta zabezpieczony jest gumowym otokiem, dobrze chroniącym palce przy kopnięciu o wystający kamień czy korzeń.

Stopa w adidasach trzymana jest bardzo stabilnie – przód jest odrobinę szerszy, daje palcom trochę swobody, ale w okolicach śródstopia cholewka już się zwęża, zapewniając należytą stabilność, podobnie jak w startowych modelach szosowych.

W okolicach pięty cholewka przechodzi już w stuptut, ale dzięki gumowemu elementowi, przez który przechodzą sznurówki i który zaciąga się podczas sznurowania, pięta i kostka także są dobrze trzymane. Dodatkowo usztywniony zapiętek poprawia stabilizację. Twardszy zapiętek nie jest czymś, co zazwyczaj bym chwalił, ale w butach przeznaczonych do biegania w trudnym terenie stabilne trzymanie stopy jest jedną z najważniejszych cech.

Całość cholewki jest bardzo trwała – ani stuptut, ani siateczka, ani gumowe elementy nie rwą się ani nie przecierają. Materiały są wysokiej jakości, a wykonanie staranne.

Bieżnik w pełnej krasie. Adidas adizero XT boost. Fot. Paweł Ignac

Bieżnik w pełnej krasie. Adidas adizero XT boost. Fot. Paweł Ignac

Serce buta

Serce adidas adiZero XT bije w bardzo ciekawym rytmie. Patrząc na but z profilu, widzimy wyraźnie, że biała pianka Boost znajduje się tylko pod przodostopiem, co przekłada się na… interesujące czucie w czasie biegu.  Odczucia są, jak na mój gust, nadzwyczajnie pozytywne.

Przednia część podeszwy jest bardziej elastyczna i sprężysta, co przekłada się na większą dynamikę biegu – zwłaszcza na podbiegach podeszwa fajnie pracuje i zachęca do dynamicznej pracy. Jednocześnie podeszwa pod piętą jest bardziej stabilna, co z kolei docenić można na zbiegach.

Adidas adizero XT - strefa pięty i amortyzacja. Fot. Paweł Ignac

Adidas adizero XT – strefa pięty i amortyzacja. Bieżnik jest wystarczająco agresywny w teren i dosyć wszechstronny. Przyczepność zapewnia bieżnik wykonany z gumy Continental znanej z innych modeli adidasa. Fot. Paweł Ignac

Podeszwa w adidasach zapewnia dobrą ochronę i amortyzację, ale nie jest ona pluszowa i nie mamy wrażenia, że biegniemy na poduchach. „Dynamika” to takie wyświechtane słowo, ale taka właśnie jest ta podeszwa. Bardzo mnie zaskoczyło, że nawet bieg po asfalcie był w nich bardzo komfortowy! Zazwyczaj kilkukilometrowy dobieg do lasu w trailówkach nie jest najprzyjemniejszą częścią treningu, a tutaj mamy pełen komfort i luz.

W adiZero XT mamy pod stopami solidny kawałek słoniny – 29 mm pod piętą i 18,5 mm pod palcami, co daje nam aż 9,5 mm spadku. Trochę sporo… Wolałbym, gdyby całość podeszwy odchudzono, a drop zniwelowano do 4-6 mm. Mam jednak świadomość, że właśnie takie liczby przypadną do gustu wielu biegaczom – szczególnie ultrasom.

Podeszwa zewnętrzna

Przyczepność w adiZero XT zapewnia bieżnik wykonany z gumy Continental, znanej z innych modeli adidasa. Nie jest to glebogryzarka jak Inov-8 Baregrip czy Mudclaw, ale wielokierunkowe wypustki są głębokie i dają poczucie stabilności praktycznie na każdej nawierzchni. Bieżnik dobrze wczepia się w błoto czy śnieg, a na mokrych kamieniach guma Continental także się nie ślizga. Adidasy są bardzo uniwersalne, sprawdzą się na różnych nawierzchniach i różnym dystansie.

W mojej opinii ciężko jest pisać o wytrzymałości butów, ponieważ każdy z nas zużywa je trochę inaczej. Ja tym bardziej nie lubię tego tematu, że jestem dla butów łaskawy – jestem lekki, biegam nie najgorzej technicznie. Niemniej, sumując moje doświadczenia z gumą Continental z innych modeli adidasa, jestem spokojny o jej trwałość – z pewnością nie jest to model, który dokona żywota po pokonaniu kilkuset kilometrów.

„Lubię zakładać je na zawody i treningi w górach do 30 km. Lekkie, agresywne buty startowe z amortyzacją Boost”

Piotr Bętkowski – ultramaratończyk i przedstawiciel adidas

Na dystansie

Nie jestem ultrasem (póki co, choć mam takie plany), więc z zasady nie robię kilkudziesięciokilometrowych wybiegań. Nie testowałem tych butów pod tym kątem, ale… biorąc pod uwagę moje odczucia z biegania oraz komentarze i opisy innych biegaczy (również ultrasów), mogę stwierdzić, że jest to model, który idealnie nada się do wielogodzinnego napierania. W tym kontekście za zalety należy uznać stosunkowo sporą amortyzację zamkniętą w szybkiej podeszwie oraz wszechstronną podeszwę zewnętrzną, która sprawdzi się w zmiennych warunkach.

Na krótszych biegach radzą sobie bardzo dobrze i można w nich wykonać zarówno intensywny trening, jak i zabrać je na start na pełnych obrotach. Biegłem w nich raciborski Bieg Twardziela – tylko 5 km, ale na trudnej trasie, gdzie całkowicie spełniły moje oczekiwania. Dynamika na płaskich odcinkach i podbiegach oraz stabilność na ostrych zbiegach pozwoliły szybko pobiec.

Podczas dłuższych treningów również zapewniały komfort. Jest taki typ obuwia, który nazywam nienarzucającym się – dopasowuje się do trasy, dystansu, potrzeb i możliwości biegacza, a nie stara się niczego na nim wymusić. Takie są adiZero, choć nogi rwą się w nich do szybszego, bardziej intensywnego biegania.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Krótko i na temat

Adidas adiZero XT Boost to uniwersalne trailówki dla biegaczy, którzy lubią podkręcić tempo. Dobrze sprawdzają się w zróżnicowanym terenie i można w nich pobiec szybko na krótkim dystansie, ale na długim również zapewnią nam odpowiedni komfort.

Jeżeli biegacie na ulicy w adidasach i dobrze wam leżą, to nie powinniście zawieść się na tych trailówkach. Są to buty w podobnym stylu, podobnej konstrukcji, które tak samo dogadują się ze stopami. Solidny kapeć!

12742346_351927638310947_8395239255108616483_n

Test adidas adiZero XT boost pochodzi z bloga heavyrunslight. Zajrzyj tam po więcej testów Pawła Ignaca. 

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany