Rozpacz przychodzi na drodze ze Szczawnika do Bacówki nad Wierchomlą. Między 83. a 88. kilometrem. Niby tylko piątka, niby szutrem bez wielkich trudności, jakie niesie górski szlak. I niby tylko lekko pod górę. Trzeba biec, nie można się rozczulać. A właśnie porozczulać nad sobą byś się chciał.

Bieg Siedmiu Dolin to wielkie wydarzenie w polskim kalendarzu ultra. Organizatorzy dopomogli mu zaistnieć i wrosnąć w świadomość biegaczy między innymi wysokimi nagrodami finansowymi dla najlepszych, a teraz również rangą Mistrzostw Polski w Ultramaratonie. To ściąga najlepszych, ale i wielu tych, którzy chcą ogrzać się trochę w ich blasku. Najwięcej jednak przyjeżdża tu biegaczy, którzy zapragnęli zmierzyć się z biegiem na 100 kilometrów po wyznaczonej trasie. Gdy rodziła się „Krynica” na polskiej mapie stówek bieg ten był rodzynkiem. Była też wprawdzie Sudecka Setka, ale pozostałe imprezy stukilometrowe skutecznie odstraszały mapą i kompasem, a jeszcze skuteczniej tym, po co tę mapę i kompas należało mieć. Koniecznością NAWIGACJI! Setek na orientację był wówczas wysyp. Ale ludzi chcących podjąć wyzwanie (mniej lub bardziej kontrolowanego) gubienia się w terenie na bardzo długim dystansie – niezbyt wielu. Bieg 7 Dolin niewątpliwie przyczynił się do popularyzacji ultra w Polsce. Przyciągnął ludzi pragnących wyzwania, ale z orientacją na bakier.

Przygotowanie do Biegu 7 Dolin, dla wielu wyzwaniem jest już start nocą. Fot. Materiały Biegu 7 Dolin

Przygotowanie do Biegu 7 Dolin, dla wielu wyzwaniem jest już start nocą. Fot. Materiały Biegu 7 Dolin

Marcin Świerc - Mistrz Polski w Ultramaratońskim Biegu Górskim w 2015 roku. Fot. Materiały Festiwalu Biegowego

Marcin Świerc – Mistrz Polski w Ultramaratońskim Biegu Górskim w 2015 roku. Fot. Materiały Festiwalu Biegowego

Powitanie słońca na Łabowskiej

Wyzwaniem dla wielu jest nocny start. Fala biegaczy rusza o godzinie 3 z krynickiego deptaka. Sporo czasu minie zanim pod nogami da się ujrzeć korzenie, kamienie i błotne kałuże nie posiłkując się latarką. Niektórzy ruszają na szlak bez niej (choć już chyba rzadziej, bo jest w sprzęcie obowiązkowym), ale… cóż ich wybór. Pierwszą dychę, do Jaworzyny Krynickiej biegną jak szaleni. Sapią jak lokomotywy, parują, rozniecają woń maści, potu, stukają kijkami o kamienie i stroszą piórka. Czasem się gubią. Orientują późno, że przed oczami brak znaczników trasy, bo przecież przed nami ciągle ktoś biegnie. Później – jedni strapieni, inni przepełnieni furią, pną się do góry w poszukiwaniu szlaku. Trafiają na środek czy też końcówkę stawki, wyciągającą z plecaków termosy, kanapki i kabanosy.

Ci, którzy nie wzięli czołówek pokornieją na zbiegach i tulą się do biegaczy, często wolniejszych niż oni, jednak roztropniejszych. Grzecznie dotrzymują im kroku, bo wreszcie zerwać się jak z łańcucha gdzieś między Runkiem a schroniskiem na Hali Łabowskiej. Stąd droga prowadzi przyjemnie po grzbietach. Łagodne góra-dół, a to po łąkach, a to w lesie. Biegnie się rewelacyjnie aż do początku stromego zbiegu do Rytra. Kto umie podołać technicznym zbiegom rozwija tu skrzydła i w wielkiej radości pędzi w dół po kamieniach. Dla tych, którzy z techniką na bakier – czas zamiera. Frustrują się wyprzedzani, cierpią z powodu bólu mięśni, boją się i malutkimi kroczkami walczą o każdy metr zbiegu.

Suchą szosą Sasza szedł

W Rytrze czeka kilka asfaltowych kilometrów. Dla jednych radość i możliwość rozpędzenia swojego bolidu, dla innych katorga, psychiczna w szczególności. Męczą się aż do hotelu „Perła Południa”, gdzie asfalt prowadzi łagodnie pod górę i trzeba się zmusić do biegu żeby nie było wstydu przed kolegami. Tu jest przepak, jedzonko i cywilizacja. Kuszą ciasteczka, kuszą smakołyki w workach, które każdy mógł sobie naszykować. Ci, którzy poważnie przegięli z tempem na początku, mają pierwszy kryzys tutaj. Ledwie po 33 km. Niektórzy pięć razy lądowali już w krzakach, wielu musiało marszem pokonać asfaltowy odcinek, bo coś jest źle, choć właściwie nie wiadomo co… Czołówka przebiega tędy nie zaszczycając zainteresowaniem swoich worków (może nawet wcale ich nie deponowali). Szybkie picie, dwa ciacha i w drogę.

Dookoła robi się jasno dla większości biegaczy w okolicach schroniska na Hali Łabowskiej - przed i za nim. Fot. Materiały Festiwalu Biegowego

Dookoła robi się jasno dla większości biegaczy w okolicach schroniska na Hali Łabowskiej – przed i za nim. Fot. Piotr Dymus

Bieg 7 Dolin. Fot. Piotr Dymus

Bieg 7 Dolin. Fot. Piotr Dymus

Bieg 7 Dolin. Fot. Materiały organizatora

Bieg 7 Dolin. Fot. Materiały organizatora

Próba charakterów na agrafce

Podejście na Halę Przehybę jest trudniejsze niż na Jaworzynę Krynicką. Ma dwa przestromienia, w nogach już prawie maraton, płuca pompują z taką mocą, że można by pomóc napotkanemu rowerzyście uporać się z przebitą dętką. To również kryzysowe miejsce. Podejście wszak ciężkie, a to nawet nie połowa drogi! Krótko przed schroniskiem Hala Przehyba jest tzw. agrafka. To miejsce, które się pokonuje w te i wewte. To około kilometrowy odcinek, na którym można sobie pooglądać stawkę. Kto przed nami, kto za nami? I jak blisko? Jeśli się ścigasz warto popatrzeć na zegarek i… wybrać jeden z najbardziej gnębiących uśmiechów i go przyodziać. Uśmiech ten musi emanować pewnością siebie, zajadłością, wolą walki, ale również spokojem. „Zobacz w jakim jestem dobrym stanie, kolego, koleżanko! Zaraz cię dogonię!” Albo: „Nigdy mnie nie dogonisz!”. Po wymianie uprzejmości pozostaje jeszcze wdrapać się na Radziejową – to mniej więcej 50. kilometr. Półmetek! Ale nie nie. Nie spodziewaj się, że druga połowa będzie tak przyjemna i łaskawa jak pierwsza. Teraz zabawa dopiero się zacznie. Tu musisz być po prostu jeszcze świeży. A jeśli nie jesteś – zrób rachunek sumienia i popracuj nad taktyką na przyszły rok.

Fot. Piotr Dymus

Fot. Piotr Dymus

Zdarta płyta przed Piwniczną

Nawet jeśli ucieszyłeś się, że jesteś już na półmetku i czujesz się tak dobrze, teraz czeka Cię zbieg, który zbije Cię na kwaśne jabłko. Kamienisty i stromy. Chociaż niezbyt długi, to jednak dla wymęczonego ciała nie będzie już bułką z masłem. Zwykle trochę się dłuży fragment szlaku do Eliaszówki. Wyglądasz go jak kania dżdżu. A potem, gdy z radością witasz się z myślą, że teraz już będzie tylko w dół do Piwnicznej, wpadasz na paskudne i stresujące dziurkowane płyty. Twój mózg kreuje wizję, że upadasz i rąbiesz kolanem w krawędź jednej z takich dziurek. To zbieg naprawdę męczący i tym większa jest radość, gdy wreszcie dobiegasz na 66. kilometr do Piwnicznej, gdzie jest punkt żywieniowy. Kanapki, drożdżówki, po prostu oaza. Patrzysz na profil i Twoje serce się raduje. „Eee, teraz to już tylko takie pypcie, żadnych naprawdę długich podejść. No, może poza tym ze Szczawnika na Runek. Będzie klasowo!” – myślisz sobie.

Zaraz jednak z przykrością stwierdzisz jak bardzo się myliłeś. Niepozorne górki urosną razy pięć. Tak, podczas Twojego biegu Beskid Sądecki przejdzie poważną orogenezę. Oczywiście jeśli już odkleisz się ciałem i głową od nieszczęsnego, tak gościnnego punktu żywieniowego i przepaku. Pamiętaj – taktyka na Homera. Chleb w uszy i nie słuchaj syreniego śpiewu drożdżówek, suchych butów i miłych pogawędek. Czas na mały roller coaster. Przez grzbiet do Łomnicy (uważaj żeby się nie pogubić!) i wokół dolinki strumienia do Wierchomli. Czeka Cię tutaj sielski widokowo krajobraz. Pooglądaj go sobie i naciesz się biegiem przed Wierchomlą, bo tam raczej już zamkniesz się w sobie.

Marcin Świerc na trasie Biegu 7 Dolin. Fot. Piotr Dymus

Marcin Świerc na trasie Biegu 7 Dolin. Fot. Piotr Dymus

Sielskie krajobrazy na biegu 7 dolin. Fot. Piotr Dymus

Sielskie krajobrazy na biegu 7 dolin. Fot. Piotr Dymus

Punkt żywieniowy w Wierchomli. Niektórzy się rozsiadają żeby zebrać siły przez "końcówką". Fot. Piotr Dymus

Punkt żywieniowy w Wierchomli. Niektórzy się rozsiadają żeby zebrać siły przez „końcówką”. Fot. Piotr Dymus

25 kilometrów smutku

Rozpaczliwych miejsc od wyjścia z punktu w Małej Wierchomli, zlokalizowanego pod hotelem jest znacznie więcej niż szuter ze Szczawnika, wspomniany we wstępie. Podejście przy wyciągach jest prosto z samiuśkiego piekła. Ten, kto nie ma tu kijów płacze sobie po cichutku. Albo ma chęć kąsać jak wściekły pies. Tyle że poturbowany już solidnie i do kąsania niezdatny. Później jest jeszcze zbieg do Szczawnika, też po stoku. Nogi nie chcą się kręcić żwawo, teren trudny i wszystko dzieje się w spowolnieniu. Do „domu” czyli mety ciągle daleko. Niby już witasz się z gąską, bo przecież z Małej Wierchomli zostało mniej niż 25 km. A jednak to właśnie TE 25 km, kończące stówę. Niegłupim rozwiązaniem jest wyobrazić sobie, że ostatnie 25 kilometrów to jeszcze połowa drogi, no, albo chociaż jedna trzecia. Czasowo nie jest już tak źle, ale percepcyjnie jeszcze wiele przed Tobą.

Nie wszyscy cierpią na trasie Biegu 7 Dolin! Fot. Piotr Dymus

Nie wszyscy cierpią na trasie Biegu 7 Dolin! Fot. Piotr Dymus

Co ciekawe, zwykle szuter ze Szczawnika dłuży się paskudnie właśnie do bacówki, a dalej, już na sam Runek jest jakby lżej. Może niektórzy przeżywają tu euforię myśląc, że do mety już w sumie blisko. Czym jest bowiem jakieś 11 kilometrów względem niemal 90., które mają za sobą? No niestety – piekiełkiem.

Sprinter na igrzyskach

Ale nie zrażaj się. Nie każdy tu aż tak rozpacza, są na to dowody! Niektórzy znoszą to mężnie, inni płaczą, jeszcze inni idą i klną. Na pewno trzeba pamiętać o jeszcze jednym małym podbiegu, bo jeśli o nim zapomnisz – będziesz rozpaczał na pewno! Jest w okolicach 94. kilometra. I jest paskudnie niesympatyczny, mimo że to takie maleństwo. Są i tacy, którym dłuży się niemiłosiernie dobieg do mety, jest troszkę kluczenia po miasteczku zanim wpadnie się w szpaler na deptaku. Ale tam zapominasz o wszystkich trudach. Czujesz się jak sprinter na igrzyskach. Pędzisz, czujesz wiatr we włosach, chcesz skakać, śpiewać, tańczyć. Euforia wylewa Ci się nosem i uszami. Meta jest wspaniała i po prostu warta każdej kropelki wylanego potu na szlaku.

Marcin Świerc cieszy się ze zwycięstwa na mecie Biegu 7 Dolin. Fot. Piotr Dymus

Marcin Świerc cieszy się ze zwycięstwa na mecie Biegu 7 Dolin. Fot. Materiały Festiwalu Biegowego

Dlaczego warto?

No dobrze, a co w takim razie oprócz mety jest w tej Krynicy fajnego? Wiele takich momentów i miejsc przypomnisz sobie już na mecie. Może pójdziesz na masaż żeby poukładać sobie to wszystko w głowie. Przypomnisz sobie nocną mgłę na Jaworzynie, świt na Hali Łabowskiej, most w Rytrze i jagody w drodze na Halę Przehybę. Radość na Radziejowej, fajną pogawędkę z Jackiem/Basią/Mateuszem/wstaw dowolne imię, z którym biegłeś do Eliaszówki. Wspomnisz emocje na zbiegu do Piwnicznej i przypomnisz sobie smak kanapki. Przywołasz w pamięci fajny zbieg do Wierchomli i jak smakował Ci banan na punkcie żywieniowym przed hotelem. Przypomnisz sobie jak płakałeś jak bóbr przy wyciągach i jak słone były Twoje łzy. Może ostatnim razem tak płakałeś jako dziecko?

Bieg 7. Dolin – garść informacji

Bieg ultramaratoński, dedykowany doświadczonym biegaczom, z doświadczeniem w biegach górskich. Bieg rozgrywany w randze Mistrzostw Polski w Ultramaratońskim Biegu Górskim oraz eliminacji Ultra-Trail du Mont-Blanc.

Odprawa: 9 września godz, 19:00 w Pijalni Głównej.
Odprawa obowiązkowa.
Start: 10 września, godz. 3:00 z Deptaka (Brama nr 1)
Meta: Deptak, zamknięcie mety o godz. 20:00 (Brama nr 1)
Limity czasu:
Rytro 36 km – 5:30
Piwniczna Zdrój 66 km – 11:30
Wierchomla 77 km – 13:00
Bacówka nad Wierchomlą 88 km – 15:00
Krynica-Zdrój 100 km (meta) – 17:00

Wyposażenie obowiązkowe:

  • naładowany telefon komórkowy z numerem ICE,
  • latarka (czołówka) na pierwszy etap (Krynica- Rytro) i ostatni (Wierchomla- Krynica)
  • mapa trasy z pakietu startowego
  • każdy z uczestników biegu musi posiadać podstawowe ubezpieczenie zdrowotne. Nie ma obowiązku posiadania przy sobie dokumentu potwierdzającego to ubezpieczenie. Organizator nie zapewnia dodatkowego ubezpieczenia NNW – uczestnicy mogą je wykupić we własnym zakresie.

Pasta Party:

Wstęp na podstawie kuponu otrzymanego w pakiecie startowym.

Przepaki:

Lokalizacja: Rytro (36. kilometr) oraz Piwniczna-Zdrój (66.), Wierchomla (79.) W pakiecie startowym będą się znajdować worki umożliwiające zdeponowanie rzeczy.

Punkty żywieniowe:

Lokalizacja: Łabowska Hala (22. kilometr), Rytro (36.), Schronisko Przehyba (50.), Piwniczna-Zdrój (66.) Wierchomla (79. km) oraz Bacówka nad Wierchomlą (88.)

Punkt żywieniowy w Wierchomli Małej. Fot. Piotr Dymus

Punkt żywieniowy w Wierchomli Małej. Fot. Piotr Dymus

Transport z trasy:

W przypadku nie zmieszczenia się w limicie czasu powrót do Krynicy pojazdem podstawionym przez Organizatora w punktach Rytro, Piwniczna Zdrój, Wierchomla, Bacówka nad Wierchomlą.

Masaże:

Strefa masażu jest zlokalizowana w Domu Forum na deptaku krynickim.

Ile to kosztuje? 

Aktualnie 200 zł za 100 km, 160 zł za 64 km, 120 zł za 34 km. Szczegółowy cennik znajdziesz na stronie organizatora.

Jak zgłosić swój udział?

Można się jeszcze zapisać on-line lub 9 września w Biurze Zawodów.

Trasa: 100 km

Trudna, wyznaczona w Beskidzie Sądeckim, górzysta z licznymi podbiegami i zbiegami, możliwe wiatrołomy. Przewyższenia +/-4500 m. Szczegóły w mapie dołączonej do pakietu startowego.

Kibice na trasie Biegu 7 Dolin. Fot. Piotr Dymus

Kibice na trasie Biegu 7 Dolin. Fot. Piotr Dymus

3. Mistrzostwa Polski w Ultramaratońskim Biegu Górskim

Formuła otwarta (nie jest wymagana licencja PZLA ani przynależność klubowa). Sklasyfikowani zostaną zawodnicy posiadający obywatelstwo Polskie.
Klasyfikacje: 18 – 24, 25 – 29, 30 – 34, 35 – 39, 40 – 44, 45 – 49, 50 – 54, 55 – 59, 60 – 64, 65 – 69, powyżej 70 lat
Impreza jest również biegiem kwalifikującym do Ultra-Trail du Mont-Blanc® w 2017 roku: 3 pkt (5 nowych pkt) za ukończenie biegu.

Coś dla kibiców:

Na liście startowej Biegu 7. Dolin znajdują się między innymi Robert Faron, Jacek Michulec, Maciej Więcek, Michał Jędroszkowiak, Łukasz Szumiec i Sebastian Białobrzeski, Wojciech Probst czy mistrz Polski w ultramaratonie – Marcin Świerc. Wśród kobiet pościgają się między innymi Ewa Majer i Edyta Lewandowska. Międzyczasy będzie można śledzić on-line. Zapraszamy do kibicowania.

Regulamin biegu znajdziesz na stronie organizatora. Kliknij.

Nagrody w biegu na 100 km:

Klasyfikacja generalna kobiet:
I – 5000 zł
II – 4000 zł
III – 3000 zł
IV – 2000 zł
V – 1000 zł
VI – 750 zł
Klasyfikacja generalna mężczyzn:
I – 5000 zł
II – 4000 zł
III – 3000 zł
IV – 2500 zł
V – 2000 zł
VI – 1500 zł
VII – 1000 zł
VIII – 900 zł
IX – 800 zł
X – 700 zł

Co jeszcze będzie się działo?

Podczas 7. PKO Festiwalu Biegowego odbędą się tradycyjnie koncerty, targi EXPO oraz spotkania z mistrzami sportu i pasjonatami biegania w ramach Forum Sport-Zdrowie-Pieniądze. Każdy będzie mógł też pomaszerować rekreacyjnie z kijkami. W Krynicy po raz trzeci odbędzie się też rozstrzygnięcie plebiscytów na Biegowe Wydarzenie Roku i Biegowego Dziennikarza Roku, a po raz drugi – na Biegową Książkę Roku. Szczegóły plebiscytów dostępne są na stronie głównej Festiwalu Biegowego.

Zobacz mapę i profil biegu albo pobierz ślad GPS.

mapaFB Bieg7Dolin

Co, gdzie i kiedy?

Piątek – 9 września

11:00 Bieg Małopolski – eliminacje
15:00 Bieg Małopolski – finały
16:00 Krynicka Mila – eliminacje
18:00 Bieg na 15 km
18:10 Bieg w krawacie
20:00 Krynicka Mila – finały
22:30 Bieg Nocny na 7 km

Sobota – 10 września

3:00 Bieg 7 Dolin – 100 km
8:00 Bieg 7 Dolin – 64 km (start w Rytrze)
8:30 V Górskie Mistrzostwa Polski w Nordic Walking
10:00 Bieg Kobiet
11:00 Życiowa Dziesiątka o Puchar Radia RMF FM (meta w Muszynie)
11:30 4. Marsz Nordic Walking „Przegoń Zawał
12:00 Bieg 7 Dolin – 34 km (start w Piwnicznej)
13:00 Biegi Dzieci (9 – 12 lat)
14:30 Bieg Przebierańców
15:30 Sztafeta Deptaka
16:00 Bieg 7 Dolin – Runek Run – 17 km (start w Szczawniku)
18:00 Bieg na 3 km
22:00 Nocny Bieg Rodzinny na 5 km o Puchar „Przeglądu Sportowego”

Niedziela – 11 września

8:30 Koral Maraton
9:10 Konspol Półmaraton
8:35 Sztafeta Maratońska
9:30 Biegi Dzieci (do 8 lat)
14:00 Bieg górski na Jaworzynę
14:05 II Mistrzostwa Polski w HILL Nordic Walking
14:00 Bieg na 1 km
15:00 Bieg Kibica

Bieg 7 Dolin 2015. Fot. Piotr Dymus

Bieg 7 Dolin 2015. Fot. Piotr Dymus

Co wchodzi w skład IRON RUN*?

*Biegowa etapówka. W ciągu trzech dni zawodnicy startują w biegach górskich i ulicznych, na długim, krótkim i średnim dystansie. Zwycięzcą konkurencji zostaje zawodnik, który uzyska najlepszy łączny czas ze wszystkich biegów.

Piątek – 9 września

15:45 Krynicka Mila
18:05 Bieg na dystansie 15 km
22:35 Bieg Nocny na dystansie 7 km

Sobota – 10 września

7:00 Ultramaraton na dystansie 64 km (limit 10 h)
19:00 Bieg na 3 km
22:05 Nocny Bieg Rodzinny na 5 km

Niedziela – 11 września

8:40 Koral Maraton
14:30 Bieg na Jaworzynę
16:00 Bieg na 1 km

Biuro zawodów:

Dom Forum:

Piątek 9 września: 12.00 – 22.00
Sobota 10 września: 7:00 – 21:30
Niedziela 11 września: 7:00 – 14:00

Zawodnicy mogą zgłosić się do dowolnego biegu 7. PKO Festiwalu Biegowego w Biurze Zawodów w Krynicy do 30 minut przed jego rozpoczęciem. Wyjątki – Bieg 7 Dolin 100 km i Bieg 7 Dolin 64 km, gdzie z uwagi na wczesną porę rozpoczęcia rywalizacji wymagane jest zgłoszenie najpóźniej w dniu poprzedzającym start.

 

O Autorze

Magdalena Ostrowska-Dołęgowska

Dziennikarz sportowy, przez lata redaktor naczelna magazynbieganie.pl, biegaczka, zawodniczka rajdów przygodowych. Ultramaratonka, która ma na swoim koncie udział w prestiżowych imprezach, m. in. Marathon des Sables, Transalpine Run, CCC, Transgrancanaria czy Marathon 7500. Jedyna Polka, która ukończyła słynną angielską rundę Bob Graham Round. Promotorka biegania ultra w Polsce i współautorka książki "Szczęśliwi biegają ULTRA".

Podobne Posty

Jedna odpowiedź

  1. Bruno

    A gdzie elita wśród mężczyzn na biegu siedmiu dolin? :p Gdzie Gorczyca, Leśniak, Sobczyk?
    Tu bardziej wygląda na rywalizację Świerc vs. Węgrzy, a w końcu jest tu ranga Mistrzostw Polski… Słabo,oj słabo :p

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany