Zaczęło się od pytania na Facebooku do biegaczy: „Uwaga – luźna propozycja! Kto z Was miałby ochotę przelecieć się na stówę w ramach Chudego Wawrzyńca?”. Odpowiedź była prosta: chcemy. Pytamy więc Krzyśka Dołęgowskiego: zrobicie? Zrobią!

Oskar Berezowski: Narobiliście ludziom smaka na 100 km podczas Chudego Wawrzyńca, tajemniczym postem na Facebooku. To tylko pomysł na „kiedyś”, czy plany na ten rok?
Krzysztof Dołęgowski: Wiesz co, jeszcze pół godziny temu mailowałem w tej sprawie z ekipą. Jest już gotowy pomysł na przebieg trasy, mamy też zaplanowane dostawienie sędziów i oznakowanie odcinka. Więc wygląda na to, że setka będzie w tym roku. I będzie fajna.

Zasady będą takie jak zawsze: startujemy bez deklaracji dotyczącej dystansu i decyzję podejmujemy na trasie?
Dokładnie tak. Dokładamy jeszcze jeden punkt wyboru.
Utrudnienie jest dwojakie. Rozejście tras 80+ i 100+ będzie na siedemdziesiątym kilometrze, czyli tam gdzie ludzie są mocno zmęczeni. Zatem pojawi się mocna pokusa by jednak pobiec w dół do mety (zwłaszcza, że do mety będzie przyjemny zbieg, a na setce trzeba się będzie jeszcze sporo napocić).
No i druga sprawa – limit czasu będzie taki sam. Zatem tą stówę trzeba będzie nakręcić w max. 16 godzin. To nie będzie dystans dla każdego.

Jaką górkę zahaczymy w końcówce i ile to dodatkowego przewyższenia będzie?
No właśnie. To będzie duża górka. Kto zna Beskid Żywiecki ten się nie zdziwi. Mówimy o Pilsku. Będzie więcej o jakieś 20 km, ale przewyższenia dorzucamy około 1300m.

#ChudyWawrzyniec 100km to około 5tys. metrów w górę i podbieg na Pilsko w końcówce! Click To Tweet

To grubo, biorąc pod uwagę limit 16 godzin. Dla kogo jest więc ten dystans?
Skoro rekord trasy 80+ wynosi 7h 52′ to znajdzie się trochę osób zdolnych pokonać 20 km więcej w szesnaście godzin.
W 2016 przy deszczowych warunkach, ponad 120 osób pokonało trasę 80+ poniżej 13 godzin. To są ludzie, którzy mogą powalczyć z tą stówą. W Biegu 7 Dolin stówę poniżej 16 godzin zrobiły 364 osoby. Więc mamy w kraju sporą pulę zawodników zdolnych do udźwignięcia rękawicy Chudego.
Nie planujemy biegu łatwo dostępnego. Nie planujemy też jakiegoś potworka stworzonego z tysiąca agrawek po nic nie znaczących szlakach. Dodajemy największą górę w okolicy. Srogi limit. Jest się więc z czym mierzyć. Jest pod co trenować i czuć respekt.

Dla wielu ludzi ważne są punkty ITRA. Szacowałeś ile to może być za 100 km?
Jeszcze nie.

Pozostaje kwestia zapisów. Te ruszyły dawno, bez informacji o dystansie 100 km. Są jeszcze miejsce dla ultrasów, którzy przyjadą specjalnie na 100 km?
Tak. Mamy dość obszerny limit i wierzę, że dla wszystkich starczy miejsca. Wiem też, że musimy się spieszyć, bo wielu biegaczy wcześnie planuje sezon.

chudy2017

Jest w Polsce bieg, w którym limit na 100km przy ok. 5 tys. przewyższenia to 16 godzin?
Nie ma. Ale dzięki naszej konstrukcji trasy, my nie wywalimy zawodników za burtę, jeśli nie będą mieścić się w limitach. Jeśli pobiegną wolniej, zostaną po prostu skierowani na krótszą trasę. I nadal będą klasyfikowani. Nadal będą mogli cieszyć się z mety. Mamy nadzieję, że istnienie takiej dłuższej trasy zaostrzy apetyt. Że wielu pomyśli „może nie w tym roku, może w przyszłym”.

To jaki będzie limit w miejscu rozejścia tras, na Trzech Kopcach, żeby zawodnik został wpuszczony na 100 km?
Jeszcze nie kalkulowaliśmy, która to powinna być godzina. Ale zakładam, że to również zawodnik szykujący się do biegu powinien sobie przemyśleć.

Ten limit to bardziej kwestia organizacyjna, czy pomysł na bardziej elitarny bieg?
Limit na mecie to kwestia organizacyjna. Na Trzech Kopcach moglibyśmy puszczać wszystkich bez limitu. Ale zależy nam by o zmroku wszyscy byli już w Ujsołach. Żeby nie przedłużać imprezy do nocy. Mimo świetnej techniki, GPS-ów, nie czuję się pewnie gdy zmęczeni, wycieńczeni zawodnicy z końca stawki są po zmierzchu w terenie.

Skoro na trasie 80+ na rękę dostajesz czarną opaskę, to jaki kolor będzie na 100?
Mamy już pewien pomysł, ale może czytelnicy napieraj.pl coś podpowiedzą?

Kiedy powstał pomysł na 100?
To pomysł Magdy. Chyba jeszcze z jesieni. Mówiła, że jednak liczba 100 ma w sobie magię. Ja oponowałem. Nie chciałem dodawać dystansów. Ale ekipa mnie przekonała. No i to Pilsko. Ono jest jak ostra papryczka dodająca smaku całej potrawie.
Wiesz… ja nie lubię jak na festiwalach biegowych ciężko powiedzieć, który z dystansów jest najważniejszy. Gdzie jest ta rywalizacja na najmocniejszym poziomie. Uważam, że to trochę rozmywa wizerunek imprezy.

Czyli teraz koronna będzie 100?
To nam pokażą zawodnicy. Przecież oni mogą zmieniać zdanie w trakcie biegu. Mogą kalkulować „Heniek pobiegł na 80+ to ja polecę stówę i będę miał szansę na podium”.

Ten dodatkowy fragment ktoś obiegał? Podobno buty maczał w tym Wojtek Probst
Nie. Jeszcze oficjalnego biegania po nowym fragmencie nie było. Tam jest ciągle sporo śniegu. Znamy oczywiście te szlaki i pewnie zrobimy tam wycieczki by zobaczyć jak wyglądają w nowym sezonie: czy nie ma wiatrołomów i innych utrudnień. Przyjrzymy się, czy są miejsca, które trzeba szczególnie ostrożnie oznakować.

chudy2017 mgły

Czyli teraz to tylko takie palcem po mapie… Nie łączy się z tym żadna historia?
Prowokujesz… Zaraz sięgnę do lodówki, i tam na pewno znajdę pomoce naukowe do tworzenia nowych historii 🙂

Bo wiesz, Chudy jest takim biegiem, który budzi w ludziach emocje jak człowiek. Może przez nazwę, może przez atmosferę, ale przyjeżdżamy do Ciebie zmierzyć się z tym mitycznym Chudym z plakatu i koszulek. Takim gościem, który siedzi w lesie i drapie glebę buciorami, a śniadanie je na Oszuście…
Chudy je śniadanie na Mechach. To taki wierzchołek na południe od Pilska, po słowackiej stronie. Jeśli chce się go spotkać, trzeba wejść do rezerwatu. Najpierw przekradać się przez gęstą kosówkę bez ścieżek. Pogubić. W końcu wychodzi się na płaską polaną porośniętą krótką trawą. Na tej polanie jest kamienny krąg. Wokół żywego ducha i piękny widok na góry. Jak się obejdzie polanę dookoła to okaże się, że rzeczywiście z żadnej strony nie dochodzi do niej droga. A jednak jest krąg, a trawa jest jakby przystrzyżona. Może to tam Chudy wychodzi rano z kosiarką. Albo wypasa swoją ulubioną owieczkę.
Schodziłem kiedyś z Mechów z żoną. Przez paprocie. Byliśmy w formie. I tam tempo poruszania się po płaskim wyszło nam 20 min./km.

Zawsze chciałem dowiedzieć się jaka filozofia stoi za Chudym. Te nieliczne punkty odżywcze, to chyba ma coś oznacza i zastanawiam się co. Ma być trudniej, czy ma być tak, jak ty wyobrażasz sobie ultra?
Ma być tak jak jest naprawdę w górach. Że jak się zaopatrzysz tak masz. Że musisz się zastanowić nad jedzeniem na drogę. Kiedy ruszasz na grzbiety Beskidów by spędzić na nich 5 czy 10 godzin, to na drzewach nie rosną batoniki. Możesz liczyć na jagody lub na to, co masz w plecaku.
Poza zawodami wody możesz nabrać w schronisku lub w strumyku. Lub przynieść ze sobą. Nie widzę nic niezwykłego w tym, że góry nie zawierają ułatwień. Skoro przez 364 dni w roku w lesie nie ma batoników, to czemu w dzień wyścigu mają się pojawić?

chudy 2017 w deszczu

„Jak się zaopatrzysz, tak masz na trasie Chudego.” Święte słowa…

Ale 99,9% uczestników ultra nie robi treningów po 80-100 km i nie ściga się z czasem. Na treningu mogę zejść do wsi, miasteczka i opchnąć bułę, napełnić bidon Kubusiem i śmigać dalej.
Ja też nie biegam tyle. Nawet Wojtek Probst. Chodzi o to by ludzie kombinowali. Zastanawiali się ile jedzenia jest im naprawdę potrzebne na trasę. Jest tyle biegów, gdzie można się pożywić co dwie godziny, że ludzie przychodzący w góry biegać (mam na myśli tych rodem z asfaltu, a nie rodem z turystyki), nie wiedzą jak to jest naprawdę.

I tu Cię mam! Chcesz biegu elitarnego, w tym pozytywnym znaczeniu.
Ty używasz słowa „elitarnego”.

Elita ultrasów to brzmi dumnie…
A ja uważam, że wymyślenie czy mam wziąć 1 baton czy 4, czy spakować litr wody czy dwa, to jest zadanie, którego rozwiązanie pokazywała nam mama dając śniadanie do szkoły.

Mi mama nie dawała batonów 😞 Do szkoły chodziłem przez łąkę i las, ale nie zamierzam Cię krytykować, tylko szukać odpowiedzi na pytanie „dlaczego Chudy jest jaki jest”?
Jasne, że sam się często mylę na zawodach. Zdarzyło mi się nalać samego gęstego izotonika w bidony i mieć sensacje żołądkowe z tego powodu. Ale nie wyciągałem w związku z tym ręki do organizatora „Dajcie punkt żywieniowy”. Poszukałem strumienia. A jak strumienia nie było to sobie podsychałem.
Ja widzę w biegaczach ludzi dorosłych i odpowiedzialnych.
Stąd ta krótka lista wyposażenia. Stąd ta mała liczba punktów żywieniowych. Stąd brak medali.

Krzysztof Dołęgowski: Ja widzę w biegaczach ludzi dorosłych i odpowiedzialnych. Stąd ta krótka lista wyposażenia. Stąd ta mała liczba punktów żywieniowych. Stąd brak medali na #ChudyWawrzyniec Click To Tweet

Myślisz, że foch za brak medali kiedyś minie?
Jeśli facet z zarostem na twarzy, wielką łydką zaczyna się skarżyć że nie ma pamiątki, to nie kojarzy mi się z kimś dorosłym. Większość olimpijczyków wraca do domu bez medali.
Mam nadzieję, że dyskusja przesunie się z medali w kierunku tego co dzieje się w górach. Bo zwykle jak jest foch, to są tylko słowa „medale, medale, medale”. My przeznaczamy tą cześć budżetu imprezy na młodych ludzi mieszkających w Rajczy, Ujsołach. Oni często nie wiedzą co to znaczy turystyka. Nie wiedzą co to jest bieganie. Pieniądze, które poszłyby na pamiątki, idą w akcje skierowane do lokalnej ludności. Cieszy mnie to, że jest już kilku biegaczy w Rajczy i Ujsołach. A nie, że tylko przyjeżdżają ludzie z większych miast.

Królową Chudego jest Ewa Majer (Solgar Polska) dziewczyna ze miejscowości Dobczyce. Metropolia to nie jest, a też się przebiła. Wojtek Probst (Inov-8 Team) to także produkt małego miasteczka. Prawdziwe medale wygrywali lokalsi.
Prawda to. Maciek Maciejowski był drugi na trasie 80+, ale gros zawodników jednak przyjeżdża z miast.

Załóżmy, że masz nieograniczony budżet i 200 gotowych na wszystko pracowników. Jaki bieg byś zrobił?
To trudne pytanie. Na pewno skupiłbym się na trudnym spektakularnym terenie. Może coś w rejonie, gdzie jeszcze nie biegano. Zawsze kusiła mnie północna Kanada. Ziemia Baffina. Wielkie góry. Może coś w Alpach z elementami wspinaczkowymi. Lubię wyzwania techniczne. Bieg Glen Coe Skyline zrobił na mnie duże wrażenie. Jeśli chodzi o dopieszczenie zawodników – gdyby Chudy miał większy budżet – na pewno byśmy się postarali o spore afterparty. Niestety w okolicy mety nie ma takiego budynku, gdzie wszyscy mogliby się zmieścić i przeżywać Chudego do późnych godzin nocnych.
Dla mnie wzorem jest północna Anglia, gdzie w górach widzisz dziesiątki klubowych koszulek z Keswick, Ambleside i innych miasteczek u podnóża masywów.

kshysiek

Krzysztof Dołęgowski

Jedyny problem z Chudym to baza noclegowa
Właśnie wróciłem z ZUK-a. Mają naprawdę fajną bazę. Nie dość, że Karpacz pomieści wszystkich biegaczy, to jeszcze wielu z nich może się zapakować do hotelu w którym jest baza zawodów.

chudypasek2018

Serwis napieraj.pl jest partnerem mediowym biegu Chudy Wawrzyniec

Może warto pomyśleć by start i metę Chudego przenieść bliżej miasta, gdzie jest spora baza noclegowa?
Wtedy to przestanie być Chudy. Mi zależy na tej trasie. Zależy by biegać na niej przez długie lata. Bo jest piękna i bardzo logiczna. Jeśli wyniesiemy się z bazą do Milówki, to już będzie co innego.
Ja bym chciał, żeby ludzie biegli po tym samym szlaku też za 20 lat. Żeby kiedyś zawodnik który zrobił Chudego w wieku 30 lat, puścił na trasę swojego syna.
Tak postrzegam tradycyjną trasę Biegu Rzeźnika. Ta nowa – bez Połonin i bez historii, nie ma dla mnie znaczenia. Trasa musi się uleżeć by stać się legendarna.
To istotne również z punktu widzenia lokalsów. Zaczynają traktować Chudego jako część kalendarza. Ot, w drugą sobotę sierpnia zjeżdżają ludzie z całej Polski i biegają.
Jak biegałem koło Ujsół w poniedziałek po Chudym, to jakiś starszy gość z za płota krzyczał do mnie „Ej! Panie, ale zawody to były dwa dni temu!” Znaczy, że również przesiąkamy do lokalnego folkloru.

Dobra, może za 20 lat ja będę kibicował mojej córce Zoi na tej samej trasie i mówił: o popatrz, tam na tej górce planowałem kiedyś zabójstwo Krzyśka, tak bardzo byłem zły, że bolą mnie nogi 😀
O to dokładnie chodzi. Jeśli zaczniemy przestawiać trasę – ten dialog nie będzie miał szans powstać.

No chyba, że kiedyś jeszcze zrobicie 100-milowca
Każdy organizator ma w pewnych aspektach szczęście, a inne przeklina. My nie mamy wielkiej bazy noclegowej, ale nie musimy puszzczać ludzi jakimiś „niskogatunkowymi dobiegówkami” do bazy. Widzę ten problem z trasą Grani Tatr. Środek trasy jest przepiękny, ale jej końcówka już zdaje się wymuszona dobiegiem do Zakopanego i nie jest w stanie dorównać spektakularnością.
Na razie nie myślimy o przedłużaniu tras. Choć trend taki jest na świecie. Pamiętam jak Tor des Geants był zdecydowanie najdłuższym i najtrudniejszym biegiem w europejskim kalendarzu. Teraz imprez w okolicach 200 mil zrobiło się więcej. A w USA mówi się wręcz o modzie na dwustumilowce.
No i nie chcę wchodzić w kompetencje Stumilaka, czy Beskidy Ultra Trail, które są w okolicy.

W takim razie trzymam kciuki za tegoroczną setkę, o której sam pomyślałem, choć bardziej z niedowierzaniem. Dziękuję za rozmowę.

11 sierpnia

O Autorze

Oskar Berezowski

Jestem autorem tysięcy artykułów w czołowych polskich dziennikach, tygodnikach, miesięcznikach i serwisach online. Pracowałem m.in. dla gazety “Polska The Times” i “Dziennika Polska Europa Świat”. Dzięki nim mogłem relacjonować lekkoatletykę podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, spotykać się z zawodnikami i trenerami podczas mityngów w Polsce i za granicą oraz analizować zmagania podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata. Sporo nauczyłem się także pracując w miesięczniku „Bieganie”. Współpracowałem i współpracuję z www.magazynbieganie.pl, „Esquire„, Gazeta Wyborcza, gazeta.pl, Forum Trenera.

Podobne Posty

3 komentarze

  1. Robert

    Churra 100 km na Chudym …to dobra wiadomość 🙂
    Ojej tylko 16 godzin to już chyba nie dla mnie 🙁 – a może nie….:)
    W związku z tym apeluję, lobbuję i proszę o rozpatrzenie lekkutkiego wydłużenia limitu wieczorem i zaczęcie może też lekkutko wcześniej …kolejka wtedy by nie przeszkadzała rano może w ogóle ….:)….czołówki tak trzeba z rana mieć więc będą użyte troszkę dłużej….
    W każdym razie jako kilkukrotny „absolwent” Chudego jeśli nawet już dla mnie może ten limit być troszkę za krótki to cieszę się z tego ruchu i ciekawym bardzo jak to będzie…..
    Pozdrawiam.
    R.

    Odpowiedz
  2. maciek

    Proponuję brązową opaskę na trasę 100km, jako symbol tego, że można się zesrać ze zmęczenia.

    Odpowiedz
  3. Darek

    Koncepcja dialogu i przesiąkania do społeczności lokalnej bardzo do mnie przemawia. Myśl o powrocie po latach na Chudego co pewien czas podnosi mi tętno spoczynkowe. Chudy czekaj mnie, ale nie wcześniej niż 2022, mam trochę innych porachunków i wypada potrenować mocniej przed 100etą, tym bardziej, że nie wiadomo czy będzie prażyło czy waliło.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany